www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Forum rodziców / Niepełnosprawne rodzeństwo - Pytanie (446 - wyświetleń)
- Autor lolekmatołek Dodany 2018-09-19 12:38
Witam,

Nie jestem pewien czy dobrze ulokowałem ten wątek. Jeśli nie to mam prośbę do admina o przeniesienie go do odpowiedniego działu.

Chciałbym porozmawiać/dowiedzieć się od ludzi na co dzień mających kontakt z niepełnosprawnością intelektualną (rodziców, rodzeństwo, znajomych) jak poradzić sobie z kwestią niepełnosprawnego rodzeństwa.
Pozwólcie, że nakreślę jak wygląda moja sytuacja:

Mam brata starszego ode mnie. Mam z nim raczej kiepski kontakt od zawsze. Nawet jeśli starałem się taki kontakt nawiązać to w pewnym momencie po prostu coś nie działało. Nie wiem czy robiłem to źle czy to wynika z jego niepełnosprawności. Sytuacja u mnie w domu od zawsze była dość obciążająca psychicznie. Od kiedy pamiętam mój ojciec był często agresywny, potrafił mnie i brata dyskredytować w oczach innych ludzi (lubił się popisywać przy innych i wytykać nam publicznie wszystkie słabości i robić sobie drwiny z nas). Bardzo często go bił, często nawet z jakichś błahych powodów takich jak zbyt głośne zachowanie, nie umiejętność zrozumienia jakiegoś zadania w szkole. Często go wyzywał i równał z błotem (ale żeby nie było mnie też). Ogólnie nie mogę chyba niczego dobrego powiedzieć na jego temat prócz tego, że był....abstrakcyjnie. Moja matka zawsze trzymała ślepo jego stronę i nigdy jakoś specjalnie się temu nie sprzeciwiała. No chyba, że brat leżał w kącie a ojciec go prał po głowie pasem. Bo i tak bywało. Jeśli miałbym opisać całą sytuację to nie wiem czy wystarczyłoby mi czasu żeby opowiedzieć o wszystkich sytuacjach więc sprowadzę to do jednego stwierdzenia - prawdopodobnie pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, w której dodatkowo jest osoba niepełnosprawna. Mówię prawdopodobnie bo nikt tego prócz mnie nigdy nie stwierdził. Nie mam aż takiego zaplecza psychologicznego żeby stawiać sam sobie diagnozy....

Chciałbym bratu jakoś pomóc w przyszłości bo nie chcę go zostawiać na pastwę losu, oddawać do DPS i udawać, że to nie mój problem. Natomiast wydaje się, że dla brata jestem autorytetem tylko wtedy kiedy on czegoś potrzebuje. Nie jestem w stanie wyegzekwować od niego kompletnie niczego. Ma problemy z higieną (zwyczajnie po prostu chodzi brudny i śmierdzący), bywa agresywny i to dość mocno zwłaszcza jeśli nakaże mu się wykonanie jakiejkolwiek czynności na która nie ma ochoty (lecą wyzwiska, krzyk, czasami rzuca przedmiotami) a już szczególnie jeśli chodzi o higienę, nie potrafi ani sobie zrobić zakupów ani niczego do jedzenie (zawsze ktoś za niego to robił), nie ma żadnego poczucia obowiązku i ignoruje każde polecenie. Zdarzało się, że po takiej sytuacji ojciec go zwyczajnie zwyzywał, sprał i straszył oddaniem do wariatkowa. Jest z nim masa różnych problemów ale moi rodzice to zwyczajnie ignorują. Nie chodzą z nim na terapię, nie starają się go edukować....nie interesują się też jego przyszłym losem ale z drugiej strony liczą że ja się nim w przyszłości zajmę. Sami nie starają się go absolutnie w ogóle przygotować do samodzielnego życia.

Moja żona o to nie pyta a ja sam też o tym staram się nie rozmawiać. Mamy małe dziecko, jesteśmy ogólnie bardzo szczęśliwi ale gdzieś w środku, we mnie cały czas siedzi jakaś drzazga, która mi nie pozwala przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego. Wydaje mi się natomiast, że o wiele lepiej byłoby dla niego gdyby został w jakimś ośrodku. Przynajmniej nikt by się już więcej nie pastwił nad nim. Zastanawiałem się nad wzięciem do go siebie ale przecież my mamy swoje życie, swoje sprawy, swoje zwyczaje i porządek. Boję się, że mając w domu człowieka który ani po sobie nie sprząta, ani się nie myje, nie dba o nic i jest agresywny doprowadzę moją rodzinę do takiego stanu jaki miała ta z której pochodzę.

Doradźcie proszę co robić....

Pozdrawiam
Nadrzędny Autor Iota Dodany 2018-09-22 16:11
Nie jestem rodzicem ani krewnym osoby niepełnosprawnej intelektualnie. Zwróciłam na ten post uwagę, bo widzę, że nikt Ci publicznie nie odpowiedział.

To forum jest niezbyt popularne, ten dział jeszcze mniej, a do tego nie wszyscy zaglądający tutaj mieliby cokolwiek do powiedzenia - bo np. są rodzicami małych dzieci niepełnosprawnych ruchowo i to jest zupełnie inna para kaloszy. Więc podrzucam Ci kontakt do stowarzyszenia, które zajmuje się konkretnie osobami niepełnosprawnymi umysłowo. Może stamtąd będą umieli Cię jakoś pokierować: https://psoni.org.pl/

Jeśli chciałbyś dostać inne dane kontaktowe (bo np. PSONI w niczym nie pomoże), to przyda mi się ogólna informacja geograficzna, np. w jakim województwie mam szukać kontaktów.

Możesz też oddzielnie poszukać informacji i wsparcia w związku z tym, jaką masz rodzinę. Sugeruję ten adres jako początkowy: http://www.niebieskalinia.pl/
Nadrzędny - Autor kosmitka Dodany 2018-10-23 20:58
Witam,trafiłam na artykuł przypadkiem,jestem w bardzo podobnej sytuacji.Otóż jestem jedną kobietą w 4 rodzeństwa ,młodszy o rok brat jest niepełnosprawny intelektualnie.Całkiem niedawno zmarli rodzice jedno po drugim  w odstępie 7 mc. Zostałam ze wszystkim sama.Jeszcze przed śmiercią rodziców przez kilka lat zajmowałam się trzema chorymi  osobami,bratem,mamą i ojcem którego z konieczności i niemocy umieściłam na jakiś czas w OŚRODKU PIELĘGNACYJNO -LECZNICZYM aby móc pogodzić wszystkie obowiązki.
  Dodam że jestem mężatką i mamą trójki dzieci.czułam się jak w jakimś kołowrotku ogarniając to wszystko.
.U schyłku życia mamy ze względu na warunki w jakich mieszkali(codzienne palenie w piecu,brak łazieki,wc) zmuszona byłam zabrać mamę do siebie wraz z niepełnosprawnym bratem, albo zostawiać swój dom i rodzinę na całe dnie a może i noce, albo zostawić ich na pastwę losu (luty).Wybór był bardzo trudny.
Mąż zgodził się na  sprowadzenie do naszego wspólnego domu mojej rodziny.Nasze życie i życie naszych dzieci stanęło na głowie,salon zamienił się salę szpitalną,do tego wszystkiego nasz syn nastolatek popadał w depresję patrząc na to wszystko,a mnie ogarniała czarna rozpacz co dalej?
Reszta rodzeństwa umyła ręce,tłumacząc się swoimi obowiązkami,swoimi rodzinami,pracą.
Po śmierci rodziców(1,5roku) brat nadal u mnie mieszka śpi w salonie,trzeba go pilnować jak dziecko,umyj zęby,umyj się ogól,wszystko naszykować,ubrania ,bieliznę.
   Moja rodzina przyzwyczaiła się trochę do nowego DZIWNEGO członka w rodzinie,ja czuję jakbym miała kolejne dziecko do ogarnięcia.Brat nauczył się że w domu nie palimy,i że pewne zasady obowiązują ale za wiele nie można wymagać od chorego intelektualnie 40 latka który ma swoje nawyki.
Emocje opadły,żal do świata  też.Zostałam ja i moja rodzina która dochodzi do siebie po tych przejsciach i mój NIEPEŁNOSPRAWNY  BRAT.
Życie przeorganizowane totalnie,rezygnacja z pewnych rzeczy,ze swoich pasji,zainteresowań,napięty grafik.Lekko nie jest.
ALE DAJEMY  RADĘ!
Głównie to ja daję bo mąż pracuje na rodzinę.Moje dzieci mają dziś 18,16 10 lat cieszę się że mogły zobaczyć jak należy postępować ze starymi rodzicami i chorymi ludżmi,że mogłam dać im taką lekcję na żywo,mam nadzieję że to zaowocuje kiedy ja już będę potrzebowała ich pomocy.
Życie dało nam lekcje: oddałam chorego po udarze  ojca do OPL choć serce się krajało,przyjełam do domu matkę i brata  choć wywróciłam życie mojej rodziny do góry nogami.
Każdy z nas musi dokonać wyboru ja dokonałam takich jakie uważałam za słuszne na daną okoliczność i żadnej decyzji nie żałuję.
Brat będzie u nas dopóty dopóki my będziemy zdolni sprawować opiekę na inne rozwiązania jest jeszcze czasw ostateczności.

życzę dobrych decyzji
Nadrzędny Autor Mama Kacpra Dodany 2019-05-04 07:41
Podziwiam Twoją postawę, nie każdego stać na takie poświęcenie. Jestem pewna, że dobro do Ciebie powróci.
Pozdrawiam serdecznie,
Mama niepełnosprawnego 12-latka.
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Forum rodziców / Niepełnosprawne rodzeństwo - Pytanie (446 - wyświetleń)

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill