www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / Wspomnienia (1067063 - wyświetleń)
1 2 3 4 5 6 7 8 ... 109 Poprzednia strona Następna strona  
- Autor lidian Dodany 2008-04-21 19:27 Zmieniony 2008-04-21 19:32
Każdy z nas ma jakieś wspomnienia, miłe czy niemiłe, ale może warte tego, by się nimi podzielić. Możemy również wspominać miejsca lub osoby, które są tego warte.
W letnie wieczory podczas urlopu  siadamy wokół ogniska i każdy ma coś do opowiedzenia. To jest lepsze niż film w telewizji. Spróbujmy może i tutaj nam się uda i będzie miło.
Nadrzędny - Autor konkretna Dodany 2008-04-22 00:05
Hehehe,trochę tego było.Az wstyd wspomnać :-)
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-22 07:49
Aż tak nawywijałaś?
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-22 08:39
Pisałam już kiedyś, że urodziłam się w takich czasach, że rodziny chowały w komórkach swoich niepełnosprawnych, bo się ich wstydziły. Dlatego w tym miejscu wspomnę mądrego człowieka. Właściwie zastanawiałam się,czy nie lepiej byłoby napisać o nim w poście przyjaciele, ale wybrałam ten wspomnieniowy, bo ten człowiek pewnie już nie żyje.
W szkole podstawowej do której chodziłam byłam jedyną osobą niepełnosprawną. Wielka szkoła po koszarach wojskowych, nie było w tych czasach klas integracyjnych, nawet nikt o tym nie myślał. Nie będę pisała o trudnościach, schodach itd. Lekcje wf odbywały się w wielkiej sali, obok była szatnia. Przerwa między lekcjami 5 min., w tym czasie należało przyjść z parteru po schodach, rozabrać się założyć strój sportowy i wejść na salę. Zawsze byłam spóźniona. Dzieciaki na lekcji biegały, grały w piłkę, skakały przez kozła, a ja z polecenia nauczuciela robiłam tylko takie ćwiczenia do których potrzebne były ręce, o nie nogi więc najczęściej tylko tymi rękoma wymachiwałam, no może jeszcze rzucałam piłką. Kiedy przychodziło do wystawiania ocen zawsze miałam najlepszą ocenę. Niektórzy uczniowie burzyli się z tego powodu, bo mimo, iż wykonywali wszystkie ćwiczenia i nie spóźniali się, to mieli oceny gorsze. Wtedy mój ukochany nauczyciel mówił im, że jeźeli w swoje ćwiczenia włożą tyle wysiłku co ja, to również będą mieli takie oceny. Do dziś go wpominam z miłością, bo w tamtych czasach to był prawdziwy przyjaciel ON. Nawet teraz,gdy świadomość ludzi zmienia się nie zawsze spotyka się takich nauczcieli.
Nadrzędny - Autor dobrosia Dodany 2008-04-22 16:16
Widze,ze watek wspomnienia nie jest popularny.Dlaczego?Nie mamy zadnych wspomnien,ktorymi chcielibysmy sie podzielic?Ja jeszcze chetnie bym tu widziala same mile wspomnienia,bo tych przykrych to pelno w innych watkach.
Nadrzędny - Autor konkretna Dodany 2008-04-22 22:02
Ok,wspomnę.Tylko się nie smiać!

To było latem w roku wprowadzenia stanu wojennego.Bardzo pózno około 2 w nocy sama wracałam z imienin u przyjaciółki.Młódka byłam, zaledwie 22 letnia.Nie pozwoliłam sie odprowadzić,bo miałam tylko parę ulic do przejścia.Normalka,gdy ma się kiełbie we łbie i jest po paru kieliszkach wina.Spokojnie wracam do domu,ulice opustoszałe,gdzie niegdzie palą sie latarnie.Nagle zupelnie przypadkowo odwróciłam się i ujrzałam Jego! Miał około 40,twarz niewidoczna,niechlujnie ubrany.Gula podeszła mi do gardła,żołądek znalazł sie pod sercem,procenty wywietrzały.Jedna mysl mi się kolebie we łbie:iśc srodkiem ulicy.Facet robi to samo,ja skręcam w boczną uliczkę,on za mną,ja przyspieszam kroku... ten podobnie.
Zdałam sobie sprawę,ze do domu idę okrężna drogą.Chłop wytrwale idzie za mną.Jestem już pewna,to.....zboczeniec! Trzeba ratowac zycie i cholera wie co jeszcze.Wbiegłam na główną drogę,odwracam się....ten gigant jest tuz za mną.Nagle bezmyślnie odwracam sie do niego i mówię:no i po co tak łazisz za mną,choć to ci dam i po sprawie.Facet stanął jak zamurowany,naprędce się odwrócił i uciekł.Nigdy go nie spotkałam,a nawet jesli to i tak bym nie poznała.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-23 08:04
To z Ciebie ostra kobitka.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 11:32
Czy ktoś z Was pamięta pochody 1-majowe? A może pamiętacie majówki.
Kiedy byłam małą dziewczynką to bardzo na te dni czekałam. Naszą szarą rzeczywistość nagle rozjaśniała budząca się do życia przyroda i całe masy kolorowych baloników, chorągiewk i straganów  ze słodyczami. Były zabawy na wolnym powietrzu: grała muzyka i były tańce. To dla dzieci było miłe. Później wraz z dojrzewaniem spojrzenie na te sprawy się zmieniło.
Nadrzędny - Autor konkretna Dodany 2008-04-24 11:37
Pamietam te spędy i kilkutygodniowe ćwiczenia by wypaśc jak najlepiej.Dla mnie to była męka,gdyż jako uczennica szło sie na samym końcu.Jedynym miłym wspomnieniem,to lody,które 1 maja mozna było sobie kupić.2 gałeczki pomiedzy wafle.Pamietacie ich smak? Ja do dziś je pamietam.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 11:44
Pamiętam lody i pamiętam zapach tamtych lat. Pamiętam watę cukrową i lizaki koguciki. W szkole średniej już inaczej na to patrzyłam. Jeszcze inaczej, gdy już pracowałam i miałam inną świadomość. W dzieciństwie jednak bardzo mi się to wszystko podobało.
Nadrzędny - Autor konkretna Dodany 2008-04-24 11:48
Ech lidian,dziś tych smaków na prózno szukać.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 11:49
Ale jak miło wspomnieć.
Nadrzędny - Autor konkretna Dodany 2008-04-24 11:54
To fakt.Tylko jak przekazac te smaki własnym dzieciom,które są uczone,ze za komuny wszystko było be! Pamietam chlebki wypiekane w malutkich piekarniach bez ulepszaczy.
Nadrzędny Autor lidian Dodany 2008-04-24 11:58
Tylko się nie śmiej: ja pamiętam kiszoną kapustę, której kupowało się po 10dag, była prosto z dębowej beczki. A jak smakowała.
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2008-04-24 12:00
Ja zaś pamiętam smak odłamków i misi . Waflowe misie wypełnione kremem . Ale mieć złotówkę i kupić sobie misia lub dużą torebkę odłamków ,to marzenie niejednego ucznia . Myśmy się zmienili ,nasze marzenia z nami ,ale smaki i zapach odłamków nigdy :-) . Pozdrawiam .Nie będzie mnie więc życzę mile spędzonych dni majowych - WSZYSTKIM :-) .
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 12:03
Miłej majówki. Pozdrawiam
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-24 12:27
jakbym zaczeła tu pisać wspomnienia to by miejsca brakło
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 13:12
Basiu pisz.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 16:00
Do dziś uwielbiam watę na patyku i lizaczki krochmalaczki takie odpustowe sprzedawane koło kościoła.........mmmmmmm
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-24 16:03
NIE - WSTRZYMUJE SIĘ OD WSPOMNIEŃ
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 16:24
czasem warto pisać i wspominać słabostki dzieciece. To tak jak lekarstwo dla ciała
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-24 16:45
MOŻE DLA CIEBIE BO DLA MNIE NIE
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 16:50
A może napiszesz jaki Cie tamat,wątek interesuje.Co naprawdę lubiłaś i lubisz ?????
Nadrzędny - Autor Irena Nawrat Dodany 2008-04-24 17:01
Barbara  i Ella  ciągle się przegadujecie  dlaczego?
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 17:03
Ja się nie "przegaduję" ja pytam ...przepraszam jeśli nie wolno
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-24 17:13
NIKT NIKOMU PYTĆ NIE BRONI
KTO PYTA NIE BŁĄDZI KTO SZUKA ZNAJDUJE
JA TEMATÓW MIAŁABYM WIELE ALE CZY WARTO JE PORUSZAĆ NA FORUM SKORO CIĄGLE CO NAPISZE TO ŹLE??
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 17:21
Basiu Ella ma rację. Zacznij odpisywać na wątki, które Cię interesują i nie myśl o tym czy wszystkim się to podoba. Nigdy tak nie będzie, żeby wszystkim podobało się to co mówimy. Obojętnie czy swoje zdanie wypowiadasz Ty,Ella, ja czy ktokolwiek inny. Namawiać Cię nie będziemy, bo sama musisz zdecydować co chcesz powiedzieć i na jaki temat.Pozdrawiam Cie i proszę myśl pozytywnie. Nie jesteśmy wrogami tylko znajomymi z forum. Powodzenia.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 17:24
Dziewczyny, a pamiętacie druciane pierścionki z wielkim szklanym oczkiem? To dopiero były skarby.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 17:32
Pierścionki ...........hmmmm nie pamiętam.Chyba spytam mamy czy wogóle mi coś takiego kupowała bo kieszonkowego to nie dawała a i my nie chcieliśmy bo mieliśmy wszystko na czas
Nadrzędny Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-24 17:34
to jakieś inne pokolenie  kieszonkowe zawsze radość przynosiło
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-24 17:27
niestety nie nam już więcej nic do napisania może kiedyś będę miała kto wie ale póki co to nie widze sensu bo ta atmosfera która tu panuje tylko mnie męczy
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 17:29
Jak masz takie podejście to nie pisz.
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-24 17:30
nie będę pisała
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 17:35
Ja to nawet nie znałam słowa kieszonkowe. Ty Ella jesteś młodsza  i dlatego pewnie nie pamiętasz straganów ze świecidełkami. Na tych stoiskach były również piłeczki na gumkach, balony i inne.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 18:15
Znam pamietam je na straganach ale nie pamiętam czy mama kupowała...mama nas nie krzywdziła ale nie na wszystko pozwalała i myśmy niczego się nahalnie nie domagali ba nawet nie prosiliśmy bo zawsze nas ubiegła w realizowaniu czegoś.... pamietam tylko że zawsze chciałam mieć "żółte kolczyki" hehe dorobiłam się ich sama już jako dorosła i to najpierw srebrne bo taniej a dopiero później te żółte (złote) o których tak marzyłam.Jako smarkula nawet nie wiedziałam że żółte to złote :-))))))) Śmieszne ale i prawdziwe.......
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 18:39
Dla mnie też najpiękniejsze były za młodu świecidełka ze straganów od szczerbatej babki. Wartości złota nie znałam. O przepraszam znałam: jak miałam 9 lat, to rodzice kupili telewizor , oglądałam westerny, a tam bili się o złoto. W ten sposób poznałam złoto.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 18:44
telewizor w moim domu pojawił się gdy miałam już chyba z 16 lat. A wiesz wcale za nim nie tęskniłam.Tata się gniewał że nie chcemy nawet dzienników oglądać :-))) dlatego zapamiętałam go dobrze brrr po dziś dzień uważam za stratę czasu na oglądanie dziennkaTV
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 18:53
Tak telewizja jest w pewnym sensie stratą czasu, ale również wiele nas uczy, oczywiście jeżeli oglądamy odpowiednie programy, a nie jakieś brednie. Wszystkie programy informacyjne lubię oglądać. Lubię również sprawy związane z polityką, ale nie o tym mowa. Wspominając dzieciństwo pamiętam wieczory, gdy nie było telewizora. Wtedy wszyscy mieli dla siebie więcej czasu. Opowiadaliśmy sobie różne historyjki. Pamiętam jak z zapartym tchem siedziałam na swoim małym stołeczku i słuchałam jak babcia opowiadała o duchach.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2008-04-24 19:18
Moja babcia czytała i opowiadała nam książki np. "Dzikowy Skarb" Karol Bunsch.  Dziś mam wszystkie części tej powieści i tegoż autora a faktycznie pierwszy tom to "Dzikowy Skarb" a każdy tom opowiada o dziejach następnego króla a całość składa sie z 18 tomów. polecam bo warto przeczytać. Podałam to tylko przykładowo bo dzięki babci i jej miłości do czytania i opowiadania mam mnóstwo książek.Rodzice gonili za literaturą piękną.mam więc i co wspominać i co czytać od początku
Nadrzędny Autor lidian Dodany 2008-04-24 19:25
Był taki czas,że książki były dla mnie tak ważne, że czytałam je całymi nocami. Rano chodziłam nieprzytomna, ale książka była przeczytana. Nie wiem ile książek tygodniowo przeczytałam, ale niekiedy to była jedna noc i jedna książka.
Nadrzędny - Autor maltabar Dodany 2008-05-24 13:06
basia jesli nie chcesz pisac na forum, pisz na razie dla siebie w jakims zeszycie wspomnienia tez jestem pewna ze warto
Nadrzędny Autor Barbara Mycko Dodany 2008-05-24 15:20
nie mam ochoty na pisanie gdziekolwiek
Nadrzędny - Autor dobrosia Dodany 2008-04-24 17:42
To bylo na poczatku mojej choroby,kiedy bylam jeszcze zupelnie sprawna i pojechalam pierwszy raz do sanatorium.Pociagi i autobusy byly wtedy bardzo przepelnione i znalezienie wolnego miejsca to byl cud.Wracajac do domu,na dworzec odwiozl nas specjalny autobus podstawiony przez osrodek.Zaparkowal w sporej odleglosci od dworca,kawalek trzeba bylo dojsc.Pewien mily pan zaproponowal,ze bedzie niosl moj plecak,nalegal,wiec sie zgodzilam,ale glupio mi bylo isc bez niczego,zwlaszcza,ze starsze panie dzwigaly torby,wiec zaproponowalam jednej pani,ze jej pomoge,ucieszyla sie i dala mi swoja torbe.Wtedy zobaczylam,ze autobus juz jest podstawiony,zaczelam szybko biec,zeby miec miejsce siedzace i z tego wszystkiego zapomnialam,ze mam torbe starszej pani,ktora sie przestraszyla,ze ja kradne i krzyczac,zaczela biec za mna.I tak bieglysmy,ja pierwsza,ona za mna drac sie.Pozniej obie sie z tego smialysmy i obie mialysmy miejsca siedzace.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-24 17:53
Też bym się wystraszyła, gdyby ktoś "ruszył z kopyta" z moją walizką. Za to teraz masz ciekawe wspomnienie.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2008-04-25 09:57
Chodzicie jeszcze do cyrku? Dawniej jak nie było telewizji to była wielka atrakcja.
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-25 13:54
szkoda mi zwierząt nie moge patrzyć jak są męczące
Nadrzędny - Autor dobrosia Dodany 2008-04-25 14:50
Mi tez zal zwierzat,bo niby milo popatrzec jak wykonuja rozne sztuczki i mozna by pomyslec,ze takie sa madre,ale wole nie wnikac,ile razy dostaly w skore,nim do tego doszly.
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-25 14:59
tresura na tym polega
Nadrzędny - Autor dobrosia Dodany 2008-04-25 15:48
Zadeklaruj sie,albo nie mozesz patrzec na meczenie zwierzat,albo dajesz przyzwolenie na ich tresure.
Nadrzędny - Autor Barbara Mycko Dodany 2008-04-25 18:42
nie moge patrzeć na męczenie zwierząt
a tresura jest wpisana w niektóre rasy psów np tych które szukają zwłok  lub te które mają prowadzać niewidomych
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / Wspomnienia (1067063 - wyświetleń)
1 2 3 4 5 6 7 8 ... 109 Poprzednia strona Następna strona  

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill