www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / BARIERY architektoniczne i nie tylko / iNTEGRACJA wg. JKM (4853 - wyświetleń)
- Autor OWSIAN Dodany 2008-09-07 14:46 Zmieniony 2008-09-07 14:55
Korwin Mikke: Szkoły integracyjne szkodzą!?

Przytaczam stary, lecz jakże głupkowaty tekst JKM o szkołach integracyjnych. Niestety, poglądy reprezentowane przez niego, są bardzo popularne. Na prawicy. net został przedrukowany przez Tycka i wzbudził istną lawinę różnorodnych komentarzy. Począwszy od zaślepionych zwolenników JKM, a skończywszy na przeciwnikach tego wesołka.

cytuję Janusz Korwin Mikke:

Chyba ze dwa lata temu napisałem artykuł, który wzburzył (niektórych tylko) rodziców dzieci z zespołem Downa. Twierdziłem w nim, że dziecko takie nie powinno chodzić do szkoły z dziećmi normalnymi. Szkodzi im z kim przestajesz, takim się stajesz z tym, że dziecko z zespołem Downa, niestety, ma wadę genetyczną, więc normalne stać się nie może i szkodzi sobie: co chwila musi sobie uświadamiać, że różni się od innych dzieci, że one albo udają, że traktują je jak normalne; albo wcale
nie udają.

A są to przecież przemiłe dzieci! A że mniej rozwinięte intelektualnie Małpki są jeszcze mniej rozwinięte intelektualnie, a przecież je lubimy! Co więcej, tresowanie na siłę małp np. w liczeniu zostało nawet ostatnio zakazane przez Brukselę jako okrucieństwo. Uważam, że jest to przesada ale to samo dotyczy dzieci z zespołem Downa!

Uczenie ich tego, czego pojąć nie mogą, to działanie na pograniczu okrucieństwa. Dotyczy to zresztą wszystkich dzieci! Np. teorię względności zrozumieć potrafi tylko parę promille ludzi, a uczy się tego wszystkie. Tyle że normalne dzieci sprawnie udają, że rozumieją , a dziecko-down jest uczciwe. Jak nie rozumie zasady przemienności mnożenia, to mówi, że nie rozumie, a inne dzieci się śmieją.

Więcej: http://nczas.com/publicystyka/korwin-mikke-szkoly-...

-----------------------------------

Tyle bredni na temat integracji, nie czytałem dawno, bo znaczna część dyskutantów nie wie wcale, na czym polega. Może więc warto uświadomić im, że integracja, to nie są zawody, wyścigi, rankingi. Integracja, to WZAJEMNE uczenie się społecznych zachowań, WZAJEMNE uczenie się wrażliwości, człowieczeństwa, miłości, szacunku do bliźniego, integracja, to nie jest RYWALIZACJA. Integracja, to dawanie i ofiarowywanie siebie, swojej życzliwości wobec innych.

Marek Jastrząb

PS.

Zamiast zakończenia, dołączam  komentarz EGONA

....gdzie ta chrześcijańska miłość Panowie do bliźniego??? Kogo słuchaliście kiedy przemawiał Jan Paweł 2???...archiwalnych nagrań Goebbelsa i Hitlera????

Dla JP2 każdy był równy. Za nienarodzone dzieci życie byście oddali a narodzone które nie są winne że są chore ,ucierpiały w wypadku itd to już ,,utylizować,, z życia ,,normalnego,,.

Poprawność polityczna nie jest wyznacznikiem prawicowości ale ponoć z jednym z wyznaczników to głębokie chrześcijaństwo a tu to raczej faszyzm lub komunizm przemawia...w PRLu nie-pełnosprawnych wytykano paluchami i traktowano jako egzotykę bardzo niepolityczną bo w ,,idealnym,, świecie Bolszewi nie ma ludzi nie-pełnosprawnych ani ułomnych...bo to ,,ideał,,.
Z Was tacy chrześcijanie jak z koziej życi helikopter!!!!!

http://prawica.net/node/13288
Nadrzędny Autor 62norbi Dodany 2008-09-07 15:44
Uważam że w Polsce "Integracja" pomiędzy zdrowymi a niepełnosprawnymi jest na poziomie zerowym i dlatego zdrowi urzędasie nigdy nie zrozumieją nas "ON" do czasu jak przez chorobę lub wypadek sami stają się niepełnosprawni i wtedy pokutują za swoje błędy... Ale wtedy już za późno aby cokolwiek zmienić....
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2008-09-07 16:13
Panie Owskanko, a ja się tak zapytam - po co wkoło starego nierozsądku robić hałas? Jeżeli chciałby Pan kogoś uczyć czym jest integracja, to chyba lepiej Pan na tym wyjdzie nie kładąc pod to podkładki w postaci przeleżanych opinii p. Korwina Mikkego.

Mikke moim zdaniem oddał pewną przysługę dyskusji o integracji o tym, że nie bał się powiedzieć tego, co wielu ludzi powiedzieć się dziś boi z racji politycznej poprawności, ale co i tak myśli. Wydaje mi się, że na tym jednak jego rola się kończy - tym, którzy mają przekonania z nim zasadniczo niezbieżne nie ma po co o nim przypominać, a ci którzy skłonni są się do jakiegoś ich postulatu przychylić... zasługują na indywidualne traktowanie z uwzględnieniem ich prywatnych doświadczeń.
Czasem radykalizm jest alergiczną reakcją na to, że liberalizm czegoś nie zauważa, np. w konkretnej sytuacji może rzeczywiście nie zauważać tego, że uczniowie mają różne potrzeby i możliwości intelektualne, że nie wystarczy przystosować poziomu nauczania integracyjnego do dzieci najsłabszych - trzeba jednocześnie dać jak największe ujście zdolnościom tych najlepszych (edukacja nie jest wyścigiem, ale nie powinna też być trzymaniem kapitału na niskich odsetkach). Albo że nauczanie integracyjne nie jest panaceum i nie powinno być stosowane bezwzględnie i zawsze.
Ale żeby móc dyskutować na takim poziomie trzeba człowiek i jego zastrzeżenia traktować osobowo i pojedynczo, a nie jako element intelektualnego "Mikkizmu". Dyskusja o Mikkem wydaje mi się w tym kontekście zupełnie chybionym pomysłem na "naukę integracji".

Pozdrawiam
Nadrzędny - Autor OWSIAN Dodany 2008-09-07 20:49
Pani Boginko!

Jak zwykle Pani kwasi i kręci nosem na wszystko, co piszę. Czasem lepiej nic nie mówić. Zwłaszcza, gdy nic metytorycznego do powiedzenia. Otóż z integracją jest źle, a nauki, jak widzę po Pani tekstach, nigdy dość. Artykuł JKM dowodzi, że choć został napisany dawno temu, to nadal są ludzie niemający najmniejszego pojęcia, czym INTEGRACJA jest. Artykuł JKM wzbudził dzisiaj (a więc, wbrew pozorom, nie jest NIEAKTUALNY) sporą dyskusję na prawicy.Zachęcam do zajrzenia.

pozdrawiam i życzę optymizmu
Nadrzędny Autor 62norbi Dodany 2008-09-07 21:16 Zmieniony 2008-09-07 21:18
Panie Marku, tu Pan ma rację, a Pani, Boginko, życie też, tak samo jak Pan Marek (Owsian) optymizmu...
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2008-09-07 22:34

> Jak zwykle Pani kwasi i kręci nosem na wszystko, co piszę.


Na wszystko? Wie Pan, postanowiłam aż sprawdzić - na 15 pańskich wątków moje odpowiedzi pojawiły się w zaledwie 6 (licząc pobieżnie te, które założył Pan kiedyś pod innym pseudonimem). Nie jest więc aż tak źle. A że kiedy piszę to głownie o tym, w czym się z Panem nie zgadzam? Uważam, że jest to lepszy sposób rozmowy (o ile rozmowa ma miejsce) od wzajemnego poklepywania po plecach. Zapomniałam tylko, że nie bardzo ma Pan ochotę ze mną rozmawiać. Proszę przyjąć przeprosiny, nie będę Pana dalej niepokoić własnym zdaniem. Polecam jednak swoją wypowiedź innym czytelnikom, jeżeli mają ochotę o coś dopytać, a jeżeli nie znajdą w niej nic wartościowego, składam im przeprosiny.

A, i zupełnie przy okazji, bo to jednak ważne - nie napisałam, że artykuł pana Mikkego jest nieaktualny (co Pan podkreślił), a "przeleżany". Chodzi o troszeczkę co innego. Zainteresowanym chętnie się ze swoich słów wytłumaczę.

Obu Panom dziękuję także za życzenia.
Pozdrawiam
Nadrzędny - Autor OWSIAN Dodany 2008-09-08 10:59
Pani Boginko!

w  INTEGRACJI nie chodzi o przymus,bo do nikogo nikt nie chce do niczego zmuszać. Chodzi nie o to, by robić zawody  na ilorazy inteligencji, lub w to, kto lepiej nauczył się geometrii wykreślnej (przedstawiciel Down, czy reprezentant Kompletny), ale o to, by w ramach wzajemnego poznania, NAUCZYĆ SIĘ rozumieć, czym się różnią i co ich łączy. Nauczyć się, to znaczy oswoić się z odrębościami. Choćby po to, by nie bać się innych.

pozdrawiam konstuktywnie
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2008-09-08 12:37 Zmieniony 2008-09-08 13:12
Ach jednak Pan pisze. A zatem odpowiem:

Chociaż nie ma się specjalnie czy chwalić, może to mieć pewne znaczenie, więc zaznaczę że jego osoba od urodzenia chora, spędziłam 8 lat w masowej podstawówce i 4 w masowym liceum, a teraz (tym razem ominę lata) jestem studentką jednej z polskich uczelni, w normalnym trybie. Decyzję o tym, że chcę się uczyć w normalnym trybie kształcenia podjęłam jeszcze w podstawówce i się jej trzymam. Niewielka w tym moja zasługa, bo najważniejsze jest to, że mogłam tak wybrać (miałam do wyboru taką szkołę, która mnie przyjęła i jestem na tyle sprawna, że nie musiałam mieć stałej opieki, a moja rodzina postanowiła mi pomóc w realizowaniu tej fanaberii), tym niemniej mój wybór, że chcę w miarę możliwości grać n takich samych zasadach ja wszyscy, miał pewne znaczenie.

Tym niemniej, chociaż dla mnie osobiście bardzo ważna była społeczna funkcja szkoły, za jej podstawowe zadanie uważam kształcenie uczniów w tym, czego wymaga od nich program szkolny (bo przecież wymaga), rozwój intelektualny i w miarę możliwości zadbanie o ich talenty. Obawy ludzi, którzy nie chcą dla swoich dzieci szkolnictwa integracyjnego nie są całkowicie bezpodstawne (tak jak nie były irracjonalnymi obawy dyrektorki mojego liceum). Na dzień dzisiejszy nawet w grupach złożonych z uczniów, którzy nie mają żadnych szczególnych potrzeb pedagogicznych trudno jest sprawę ustawić tak, żeby dzieci słabsze z przedmiotu dostały dość czasu na opanowanie jego podstaw a z drugiej strony ci najbardziej uzdolnieni nie byli traktowani jak piąte koło u wozu - często któraś grupa musi się w procesie nauczania oprzeć na korepetycjach, prywatnych lekcjach i pomocy rodziców. Tymczasem w szkole integracyjnej trzeba jeszcze zadbać o szczególne potrzeby pedagogiczne. Jednocześnie szkoła integracyjna nie przestaje być szkołą - młody Kowalski zdający potem maturę czy idący na studia techniczne... będzie oceniany z tej nieszczęsnej geometrii wykreślnej, a nie ze swojego poziomu empatii i świadomości otoczenia. Takie mu stawiamy wymagania jako fachowcowi. Jeżeli więc chodzi o to, żeby ludzie akceptowali szkolnictwo integracyjne, to może dobrze by było pokazać im takie jego oblicze, w którym nauka empatii jest sprawą dodatkową do dobrego rozwoju intelektualnego, a nie (jak niektórzy czują) odwrotnie.

EDIT: literówki
Nadrzędny - Autor OWSIAN Dodany 2008-09-08 13:44 Zmieniony 2008-09-08 13:53
Pani Boginko!

W pełni zgadzam się z tym zdaniem: może dobrze by było pokazać im takie jego oblicze, w którym nauka empatii jest sprawą dodatkową do dobrego rozwoju intelektualnego, a nie (jak niektórzy czują) odwrotnie.

To istotnie jest sprawa DODATKOWA. INTEGRACJA, to wzajemne zrozumienie.

ps.

z pozostałymi zdaniami też się zgadzam.

ps.2

TYLKO JACY RODZICE powinni decydować, gdzie dziecko ma się uczyć?  ŚWIATLI, CZY TOKSYCZNI, ZASZCZEPIAJĄCY DZIECIOM SWOJE URAZY I PRZEKONANIA, ŻE INWALIDA TO COŚ GORSZEGO?

pozdowienia
Nadrzędny Autor Boginka Dodany 2008-09-08 15:50 Zmieniony 2008-09-08 16:21

> To istotnie jest sprawa DODATKOWA.


Obserwując choćby dyskusję na prawica.net stwierdzam, że znacznie częściej broni się instytucji szkół integracyjnych z pozycji tych dodatkowych cech, nie zaś - na czym chyba powinno bardziej zależeć broniącym - z pozycji sprawy podstawowej a mianowicie tego, czy kształcenie w szkole integracyjnej ma wpływ na intelektualny i sprawnościowy (a nie emocjonalny) rozwój dziecka. Dzięki temu obie strony nie są się w stanie dogadać - w wypowiedziach przeciwników tej formy edukacji przebija przekonanie, że ich dzieci byłyby intelektualnie i rozwojowo stratne na nauce z niepełnosprawnymi, a zwolennicy zamiast te obawy rozpraszać, mówią im o czymś zupełnie innym. Zamiast wykazać, że Józio nie straci na nauce matematyki wspólnie z Felkiem, przekonują że Józio i Felek nauczą się wzajemnej tolerancji, podczas gdy nie o to chodziło w pytaniu. Aż się człowiek zastanawia czy ta wzajemna dysharmonia wypowiedzi nie wynika z tego... że sami zwolennicy szkół integracyjnych wcale nie są przekonani, że rozwój intelektualno-sprawnościowy zdrowych dzieci ma się tam tak samo dobrze, jak w szkołach zwykłych.

> TYLKO JACY RODZICE powinni decydować, gdzie dziecko ma się uczyć?  ŚWIATLI, CZY TOKSYCZNI, ZASZCZEPIAJĄCY DZIECIOM SWOJE URAZY I PRZEKONANIA, ŻE INWALIDA TO COŚ GORSZEGO?


Jeżeli pyta Pan o moje zdanie to powiem tak - tacy, jacy akurat są rodzicami danego dziecka. Może być się z tym trudno pogodzić, bo rodziców się nie wybiera, ale próbę przeforsowania decyzji, że tylko ci którzy myślą "słusznie" mają prawo głosu, uważam za rzecz wysoce niebezpieczną. Władza rodzicielska nie trwa wiecznie - kto się nie zetknął z niepełnosprawnością na poziomie szkół powszechnych, może zostać do tego "zmuszony" na poziomie nauki w szkolnictwie wyższym, pracy, załatwiania spraw w urzędach czy jakiejkolwiek innej relacji społecznej. Fakt, że ktoś "ośmielił się" swoje dziecko posłać do szkoły w której nie ma oficjalnie niepełnosprawnych, jeszcze o niczym nie przesądza.
Nadrzędny Autor Ella Dodany 2008-09-08 19:46
Popieram Boginkę. Czysto jasno i treściwie. Ma racje w 100%.....

pozdrawiam
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / BARIERY architektoniczne i nie tylko / iNTEGRACJA wg. JKM (4853 - wyświetleń)

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill