www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Praca / Kpiny z osoby niepełnosprawnej (13013 - wyświetleń)
- Autor Grazyna Dodany 2006-09-19 12:48
Tyle teraz szumu wokol niesprawnosci, pracy dla takich osob. W końcu zblizamy sie do ogółu europy. .........................Tylko dlaczego niepelnosprawni placza, wpadaja w depresje, pogarszaja swoj stan zdrowia. Ja mysle ze to dobro jest jedynie dla pracodawcow. Moze bedzie to bardziej zrozumiale jesli dolącze opis dotyczacy mojej ostatniej pracy

We wrześniu 2005 roku zostałam zatrudniona jako osoba niepełnosprawna z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Pracodawca przyjmując mnie do pracy, był świadomy, miałam nadzieje ze wie co robi. Od samego początku były problemy. Pierwsze trzy miesiące pracowałam bez dni wolnych niby po 8 godzin, ale tak naprawdę pracowałam 9 (przy umiarkowanym stopniu niepełnosprawności powinnam pracować 7). Po trzech miesiącach wywalczyłam 3 dni dodatkowego wolnego, ale dalej pracowałam po 9 godzin. Stanowisko pracy które było dla mnie przeznaczone w żadnym stopniu nie spełniało przepisów PHP i P.O.I Ż. Pracowałam na stanowisku kasjer. Pomieszczenie o powierzchni 5 metrów kwadratowych, było wyposażone w 2 biurka, 3 monitory, 3 komputery, 3 terminale, kasa fiskalna, drukarka, dwie odrębne kasy na pieniądze, sejf, kasa pancerna wielkości szafy dwudrzwiowej, szafka podręczna. Zimową porą nie było ogrzewania wiec strasznie marzłam, natomiast już od pierwszych dni wiosny czułam się jak w piekle. Cała ściana za plecami była oszklona. W pomieszczeniu nie było żadnej wentylacji, ani okna otwieranego, temperatura w kwietniu dochodziła do + 40 stopni. Wielokrotnie zgłaszałam złe samopoczucie, bóle głowy nasilały się do tego stopnia, ze momentami zapominałam jak się nazywam. Konsekwencja złych warunków pracy był miesięczny pobyt w szpitalu, a następnie zwolnienie lekarskie. Do szpitala poszłam 6 kwietnia 2006, a do pracy wróciłam 12 czerwca, tego dnia dostałam dwutygodniowe wypowiedzenie. Przebywając na poszpitalnym zwolnieniu, opłaciłam dwutygodniowy pobyt pełnopłatny w sanatorium, pragnęłam wrócić do pracy w pełni sił. Co miesiac otrzymywalam premie zadaniowa, za dobra prace. Dzis siedze w domu, mam depresje bolową, jedyne co mi zostalo to zal, smutek i łzy. Bezposrednio podlegałam Pani Kierownik, która nie miala zielonego pojecia o pracowniku niepełnosprawnym, cóż miala 23 lata, oby nigdy nie musiala chorowac, bo ja bylam dla niej dziwolagiem, stara, chora to do domu. Jeszcze dzis piszac do Was łzy leca mi jak grochy, jak mozna przyjac osobe z grupa inwalidzka, a zwolnic za to ze lezala w szpitalu. PIP stwierdzila szereg nieprawidlowosci, mam protokoł.
Nadrzędny - Autor Zbyszek64 Dodany 2006-09-24 15:27
Witam. Widząc brak odpwiedzi na ten post, myślę że musi to być nipopularne wyrażanie niezadowolenia z warunków pracy jakie są w tych czasach stwarzane dla niepełnosprawnych. Teraz trzeba być szczęśliwym że ma się jakąkolwiek pracę. A nawet jak się jej nie ma, to trzeba siedzieć cicho, bo przecież PFRON dofinansował zakup samochodu itp. W pełni rozumiem panią Grażynę, Stanowiska pracy dla osób niepełnosprawnych tworzone są po to żeby zdrowi mieli pracę i mogli nieźle zarobić, a niepełnosprawni są tylko traktowani jak źródło przez które można się łatwo, bez wysiłku dorobić. Ja pracuję w Zakładzie Aktywności Zawodowej. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że jest to forma przygotowania niepełnosprawnych do pracy na otwartym rynku pracy. Dodać należy że dzałalność ta jest bardzo wysoko dotowana przez PFRON i inne instytucje. Od pierwszych dni pracy w tym zakładzie słyszę, że brakuje mi umiejętności i nie nadaję się do żadnej pracy. Co sami rozumiecie jak może być przyjemne. Ja zanim trafiłem do pracy w tym zakładzie, przepracowałem 19 lat i tylko te od 1981 do 1990 mogę uznać za udane. Praca w gospodarce wolnorynkowej, dla osoby niepełnosprawnej jest koszmarem i gehenną. Żadnych praw, nie ma co robić to trzeba robić wrażenie, albo rzeczy do których inwalida z pierwszą grupą się nie nadaje, bo inaczej nie ma dla pana miejsca w zakładzie pracy chronionej. W ZAZ w którym pracuję, nieżle zarabiają tylko ludzie zdrowi, chociaż niewiele robią. Na zebraniach z pracownikami mówi się, że było by dużo lepiej gdyby niepełnosprawni lepiej pracowali a mniej czasu przeznaczali na rehabilitację, a często jest tak że rehabilitacja jest jedynym możliwym na daną chwilę zajęciem i gdyby jej nie było to można by umrzeć z nudów, bo wyjście z pracowni, czy rozmowa z kolegą są niemile widziane przez obsługę i kierownictwo. Podsumowując. W ZAZ pracują ludzie niekompetentni którzy za trudności w utrzymaniu zakładu winią osoby niepełnosprawne i chcą żebyśmy dużo pracowali a prawie nic nie zarabiali, bo przecież mamy renty. Praca idobre wynagrodzenie to przywilej dla ludzi zdrowych, inwalida niech siedzi sam w domu i niech nie przyznaje się do depresji, bo to też choroba zarezerwowana dla ludzi zdrowych. A jeśli już jednemu inwalidzie na 50 uda się znaleźć jakąkolwiek pracę niech ma świadomość że nawet spuźnienie grozi naganą, a w konsekwencji zwolnieniem z pracy. Z wyrazami uznanie dla rządzących III i kolejnymi RP.
Nadrzędny - Autor Grazyna Dodany 2006-09-25 09:19
Witaj Zbyszku64!
Brdzo dziekuje za dodanie postu w sprawie mojego tematu. Widzę że nie tylko ja cierpię. To co opisałeś jest okrutne, nie wyobrażam sobie usłyszeć słów których Ty wysłuchujesz. Bardzo Ci wspólczuje, to naprawde gehenna, koszmar. Tyle się dziś słucha na temat pomocy osoba sprawnym inaczej, ale mam wrazenie ze ci pomocnicy sa do dobijania takich ludzi. Jak można wzbogacać Tych co maja, a ciemieżyć Tych którym niby pomagają. Dlaczego tak sie dzieje że nikt nie kontroluje takich stanowisk? Dlaczego jesli przychodzi kontrol do zakładu rozmowa odbywa sie przy pracodawcy? Pomoc niepełnosprawnym, to jedynie pokrywka dla pracodowców cwaniaków. Mam wrazenie ze to program bogatych, dla bogatych. My inwalidzi z tej dobroci mamy jedynie żal, upokorzenie, utrate zdrowia do reszty. Zastanawiam sie czy to wszystko nie jest tworzone po to, aby niepełnosprawnych się pozbyć, to takie logiczne. Wiem z rozmów z osobami niepełnosprawnymi że przechodzą to samo co my. Dlaczego milczymy? Dlaczego nie walczymy o własna godność, wszak jestesmy juz i tak pokrzywdzeni? To nie my wybraliśmy chorobe, to ona nas wzieła we władanie.
BŁAGAM!!!!!!!!!
JEŚLI RZĄD CHCE NAM POMÓC NIECH SIE TYM ZAINTERESUJE.......................my przechodzimy katusze.
Nadrzędny - Autor Nodi Dodany 2006-10-12 17:26
Bardzo dobre pytanie, dlaczego milczymy i dlaczego nie walczymy a odpowiedz jest prosta po prostu większość boi się utraty pracy woli znosić takie warunki, wiadomo, że pracodawcy chcą mieć pracowników z grupa, ale zdrowych
Nadrzędny - Autor Grazyna Dodany 2006-10-18 09:17
Czyli kolejna nieudaczność naszych władz, naszego poństwa. Dziekuje za dodanie postu do mego tematu. Nadi powiedz mi czy pracodawcy jedynie czekaja na pracowników z kupionym orzeczeniem. Przeciez to my mamy czuc sie dobrze w tym kraju, to pod uwage maja brac ludzi pokrzywdzonych choroba. To nam maja byc pomocni, za to dostaja pieniążki. Szkoda ze wiekszość pracodawców nie zdaje sobie z tego sprawy, ich zachlannosc burzy wszystko, licza sie tylko oni. Niepełnosprawny..............kto to taki ,,chory i nie umarł, to ja cie dobije" czy tego nasze państwo chce. Ja osobiscie mam wrazenie ze praca dla osob niepełnosprawnych to przykrywka, to wymyslili bogaci , dla bogatych i zdrowych. Pozdrawiam
Nadrzędny - Autor Zbyszek64 Dodany 2006-10-18 17:28
Witam serdecznie wszystkich niepełnosprawnych i ich przyjaciół. Najlepiej jak są prawdziwi! (Mówię o przyjacielach) Niepełnosprawnych, najlepiej jak by nie było.
Ja tu czekam żeby wreszcie ktoś inny niż tylko Grażyna, zabrał głos. Bo jak my oboje będziemy nadal tak "wychwalać" sytuację osób niepełnosprawnych na rynku pracy, to nas pozwalniają, z zakazem podejmowania jakiejkolwiek pracy!
Ja spieszę donieść, że w moim zakładzie, tj: Zakład Aktywności Zawodowej w Opolu, zdrowi pracownicy obsługi dostali po 300,- zł. podwyżki. Na pytanie czy cieszy się z podwyżki, jedna z pracownic powiedziała, że to tylko wyrównanie kosztów.
Oni uważają że niepełnosprawny nie ma żadnych potrzeb i jakie tam może mieć koszty utrzymania. To kpina!
Już widzę jak wygląda życie w państwie "solidarnym".
Czekam na dalsze efekty rządów braci Kaczyńskich i ich koalicjantów.
Może wymyślą jakiś nowy wspaniały program stworzenia stanowisk pracy dla zdrowych bezrobotnych, pod przykrywką pomocy niepełnosprawnym.
Pozdrawiam, Zbyszek
Nadrzędny - Autor Zygmunt Dodany 2006-11-13 21:26 Zmieniony 2006-11-13 21:34
Witam moi drodzy. Z tej strony Zygmunt. Wreszcie i ja trafiłem jakimś cudem na ten temat. Nie powiem, że dla mnie obcy. Ja rowniez dozuce wlasny wklad w to bagienko. A mianowicie swego czasu pracowalem w fabryce mebli. Zatrudniony bylem tam jako osoba niepelnosprawna 1 grupy - wzrokowej. Zatrudniony bylem na stanowisku napelniania poduszek do mebli roznego typu i wielkosci szrpana gabka. Mialem miec warunki jak na niepelnosprawna osobe przystaje. Niestety warunki byly spelnione tylko w temacie dofinansowania przez PFRON 54 pensji wedlog ustawy i wylozenie przez te ze instytucje pieniedzy na stworzenie stanowiska. Pracowalem tam cztery i pol roku w warunkach niemal skandalicznych. Pracowalem na chali (byle magazyny alkocholu), potezna chala i -2 do -4 stopni celsjusza zima. To dopiero ubaw. Nieraz zartowalismy z "kolegami i kolezankami", ze rekawiczki sa mniej niebieskie od naszych palcow. Tyle ze to oni dostawali podwyzki w wysokosci 200 czy tez 300 zlotych - ja tylko 20 do 30. Oni pracowali w pelnym wymiarze czasu - ja osoba na 1 gr, tak samo. Oczywiscie pracowalem tez w soboty. Wyobrazcie sobie ze zmuszony bylem dzwigac wory jutowe z szarpana gabka wazace po 80 i wiecej kilogramow. Zwazywszy na moj wzrok - to prosta droga do slepoty. Ta szczesliwa praca kosztowala mnie kupa nerwow i zdrowia. Kosztowala mnie 5 spraw w sadzie, ktore nawiasem mowiac wygralem, bo mysleli ze niepelnosprawny czlowiek to ciemny czlowiek. Wszystko co mowicie w tym temacie jest prawda i podpisuje sie pod tym.
Ale interesuje mnie inna strona medalu. A mianowicie, jak to jest, ze pieniadze plyna na zfinansowanie stanowisk dla niepelnosprawnego pracownika - a nikt jakos nie kontroluje, gdzie one ida i czy poszly na wlasciwy cel? Czemu w PFRON-U nikt sie nie fatyguje, aby porozmawiac z niepelnosprawnym pracownikiem, jak mu tam jest? czemu inspekcja pracy, mimo zawiadopmien nie sprawdza zetelnie tego tematu i czesto przeklamuje protokuly takich kontroli. Notabene ktore zaczynaja sie i koncza najczesciej u dyrektorow zakladow pracy.
To jest nasz III RP. I dla tego trzeba wrecz krzyczec wszystkim zdrowym prosto w twarz, ze swiat to nie tylko zdrowi. Ze my chorzy nie stracilismy zdrowia siedzac na bermudach czy majorce, tylko w pracy lub przez nia.
Wydaje mi sie i jestem co do tego przekonany, ze zdrowi winni zrozumiec, ze jesc musi kazdy czlowiek bez wzgledu na to czy jest zdrowy, czy chory. natomiast niepelnosprawni maja pelne prawo nie tylko zyc ale i zyc godnie.
I Czy komus sie to podoba czy nie czesto jest tak, ze osoba niepelnosprawna jest bardziej wartosciowa od tej sprawnej. Dla czego? Bo bardzie zna zycie od strony tej ludzkiej a nie od strony pelnego portwela, wiecznego glodu na pieniadze i powiedzenie ze"wszystko nalezy sie dla nas zdrowych".
Mysle, ze my niepelnosprtawni musimy ostro walczyc o swoje. Wiem ze to nie jest proste. Sam to przerabialem. Tez bylem zwolniony, bo nagle zaczolem zadac wlasnych praw. Ale wiecie co? Siedze w domu na rencinie, ale mam przekonanie, ze zachowalem wlasna godnosc. Nigdy nie pozwole na to, aby jakis zdrowy "bubek", jechal sobie po mnie tylko dla tego, ze jestem osoba niepelnosprawna. Dosc tego.
Dla tego pisalem w ktoryms tam poscie, ze razi mnie glupota, ignorancja i obluda tych, ktorzy tak naprawde winni wlasnie pomagac niepelnosprawnym. Ale tak czy owak-glowy do gory. Nie dajmy sie zdeptac. Zdrowi nas niepelnosprawnych nie lubia, bo jestesmy ich wyzutem sumienia. Niepelnosprawnosc byla zawsze tematem zenujacym w polsce. Zauwazcie, o co kolwiek sie pytam, nie dostaje jasnej konkretnej odpowiedzi, tylko moze Pan liczyc na....kiedys zrobimy......trzeba poczekac...... Jakie to polskie, katolidzkie wrecz.
Z pozdrowieniami Zygmunt
Nadrzędny Autor Grazyna Dodany 2006-11-14 11:55
zygmuncie ,to wszystko co piszesz ,to takie prawdziwe. Ja jestem przed sprawa. Zobacze jak sad podejdzie do roszczen osoby niepełnosprawnej. Zalozylam sprawe bo bylam oszukana, to mnie skrzywdzono. Ale coz poczekajmy, zobaczymy czy sady sa sprawiedliwe. Jesli przegram, bede pewna ze sady sa jednokierunkowe, bronia jedynie zachlannych pracodawcow. Bardzo jestem ci wdzieczna za posta w tej sprawie, pozdrawiam. Grazyna
Nadrzędny - Autor juzwa Dodany 2006-11-20 16:37
Jestem dziennikarką. Zbieram materiały do reportażu na temat osób niepełnosprawnych, a dokładnie ich finkcjonowania na rynku pracy. Chętnie porozmawiam z każdym, kto zechce opowiedzieć (z zachowaniem anonimowości, czy bez - do wyboru) o tym, jak niepełnosprawni są traktowani przez pracodawców i współpracowników. Podaję telefon do redakcji: 0-22 856 65 45.
Nadrzędny Autor Grazyna Dodany 2006-11-21 10:55
Witam bardzo erdecznie, jestem do pani dyspozycji, trzepa wreszcie polożyc kres obludnym pracodawcą , pozdrawiam Grażyna
Nadrzędny - Autor iwonap Dodany 2006-12-20 00:59
Witam! Jestem osoba iepełnosprawną z umiarkowanym stopniem niepełnisprawności. W wieku 35 lat pracowałam juz w 4 różnych instytucjach. Mam wyższe wykształcenie mgr oraz dwa kierunki studiów podyplomowych. Niestety nie udaje mi się dłużej popracować w jednym miejscu pracy. Dlaczego??? Po skończonej umowie z PFRON pracodawca nie widzi potrzeby dalszego zatrudniania takiej osoby bo po co??? Z umowy finansowej się wywiązał i pracownika nie potrzebuje. Inna sprawa to brak jakiegokolwiek awansu dla osoby niepełnosprawnej. Czy pracodawcy uważają, iż niepełnosprawny nie potrzebuje się realizować w pracy zaspokajać swoich abicji?? Nie chodzi tu tylko o wątek ekonomiczny ( finansowy) lecz o samorealizację. Doświadczyłam tego we wszystkich zakładach pracy jakich pracowałam. Chciałam poruszyć jeszcze jedną kwestię celowości tworzenia miejsc pracy ze środków PFRON. Czy ktoś to kontroluje???? Żeby nie być gołosłownym podam przykład: jak można przydzielić środki na utworzenie miejsca pracy dla osoby niepełnosprawnej z umiarkowanym stopiem niepełnosprawności, która w zakresie podstawowych swych czynności ma: mycie, ubieranie oraz  karmienie 5 osób z porażeniem mózgowym??? Dodam iż są to osoby leżące.To chyba absurd! W naszym kraju dużo się mówi o bardzo niskim wykształceniu niepełnosprawnych, daje się im szansę na podwyższenie kwalifikacji  pomoc finansową ( stypendia) ale co z tego jak brak jest przekonania wśród społeczeństwa, pracodawców że niepełnosprawny też ma ambicję też chce się rozwijać zawodowo, ma takie same potrzeby jak zdrowy człowiek a przede wszystkim chce godnie pracować.
Nadrzędny Autor Szczepan Dodany 2006-12-25 11:05 Zmieniony 2006-12-25 12:05
Witam.Tak się składa że jestem osobą niepełnosprawną już 25 lat i miałem okazje zobaczyć jak pracują niepełnosprawni w wielu zakładach pracy.Wielu pracodawców zatrudnia niepełnosprawnych na niby dostosowane stanowisko a potem zmusza do robienia zupełnie czegoś innego ,np.2grupa układ ruchu -zatrudnienie przy ręcznym rozładowaniu tira ,przyjęcie do pracy jako magazynier. Czasem jak było to możliwe nie warto było się przyznawać że jest się O.N. bo robiło się dokładnie taką samą prace ale za wyższą stawkę .
Poza tym pracodawcy sądzą że jak ktoś ma rentę to można mu wypłacać najniższą stawkę choćby robił dokładnie tyle samo co osoby pełnosprawne .Poza tym nikt się specjalnie nie przejmuje ilością godzin pracy i należnymi przerwami w jej wykonywaniu .Zakłady Pracy Chronionej to też ciekawy twór.Na pozór to raj dla niepełnosprawnych a jak się dobrze przyjrzeć to dochodzi człowiek do wniosku że jest to sposób na redukcje kosztów przez zakład a dla O.N. jest taka korzyść że ktoś wogule chce ich zatrudnić.Warunki w większości nie odpowiadają założeniom ale co tam ważne że jest praca.Niemożna oczywiście powiedzieć że jest to standard ,są zakłady które poważnie podchodzą do pracy osób niepełnosprawnych i to zarówno pod względem godzin pracy , płacy i wykonywanych czynności ale jest ich stanowczo za mało.Pomimo wszystko uważam że możliwości zdobycia pracy są i tak większe niż 20 lat temu .Teraz zmieniło się podejście samych niepełnosprawnych a i więcej się na ich temat mówi i pisze ,ba nawet zaczyna się coś robić.Bo może chodzi oto żeby osoby pełnosprawne uświadomiły sobie że w każdej chwili mogą dołączyć do naszego grona ,wtedy doświadczą tego co my ,warto wiec popracować żeby te doświadczenie był jak najlepsze.No tak ,ale niema chyba za bardzo  co liczyć na zrozumienie .                                                                                                   Więc co możemy zrobić?może pomagać sobie na każdym możliwym poziomie,może zacząć walczyć o swoje prawa w każdy dostępny sposób ,zorganizować się i próbować  coś zmienić.Nie wiem jaki sposób byłby najlepszy ale wiem że nieobecni nigdy nie mają racji, a nie robiąc nic możemy tylko narzekać i czekać jaki los zostanie nam wyznaczony.
Nadrzędny Autor Ircia Dodany 2007-01-25 14:42
Witam wszystkich serdecznie! Mam na imie Irena też jestem osobą niepełnosprawną od dziecka.Posiadam IIgr w st.umiarkowanym,choruję na kręgosłup,wielokrotnie starałam się o rete chorobową,nawet w sądzie,ale bez skutecznie,odmówiono mi także renty socjalnej.Pracowałam w zakładzie pracy chronionej 15 lat,został zlikwidowany.
W krótkim czasie znalazlam prace w małym zakładzie pracy chronionej i tak jak tu opisują inni ten zakład nie przypominał zakładu pracy chrononej,pracowałam tak ciężko jak zdrowi albo i wiecej bo bałam sie że szef nie będzie zadowolony zemnie,musiałam 
czesto dzwigać ciężkie przedmioty,także sprzatac bo osoba niepełnosprawna w takim zakładzie jest od wszystkiego nie ma żadnych ulg co dawali mi odczuc zdrowi twierdzili że muszą na mnie pracowac,czasami musiałam chodzic na nocne zmiany jak był nawał pracy nie było się komu poskarżyc ponieważ zależało mi na pracy a w ten sposób bym się jej szybko pozbyła.
Najgorsze jednak było to że nie dostawaliśmy wynagrodzenia na czas albo wcale,bywalo że wypłacano nam po 100zł na miesiac,
wytrzymałam tam dwa lata.Teraz jestem zarejestrowana w urzędzie Pracy,staram się przekfalifikować i dokształcac ale bez skutecznie,oferty które dostaję to nap.kasjer w supermarkecie,sprzątanie.
Jestem już kompletnie załamana,straciłam pewność siebie,zawsze byłam osobą pogodną,kontaktowa teraz prawie nie wychodzę z domu wszyscy się odemnie odwracają,boję się odezwac do ludzi,straciłam nadzieje na co kolwiek ,nie wierzę w pomoc jakich kolwiek instytucji oni tylko ładnie opowiadają w telewizji ale kiedy trzeba to nie ma z nikąd żadnej pomocy dla nich najlepiej gdyby nas wogóle nie bylo.
Miałam także obawy żeby napisac tutaj o sobie poniważ tyle mnie spotkało nieprzyjemnosci od ludzi ale mysle że będę zrozumiana najlepiej na tym forum.
Pozdrawiam wszystkich.   
Nadrzędny - Autor juzwa Dodany 2006-11-20 16:27
Szanowna Pani,

Jestem dziennikarką, poszukuję kontaktu z osobami niepełnosprawnymi, które chciałyby opowiedzieć o swoich przejściach z pracodawcami. To co Pani pisze jest bardzo interesujące, choć przykre. Jeśli to możliwe chciałabym skontaktować się z Panią telefonicznie. Proszę podać numer telefonu lub zadzwonic do redakacji: 0-22 856 65 45. Julita Wróbel
Nadrzędny Autor Grazyna Dodany 2006-11-21 13:41
Witam, to jest moj numer telefonu. 0 509 500 870. pozdrawiam. Grażyna
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Praca / Kpiny z osoby niepełnosprawnej (13013 - wyświetleń)

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill