www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / BARIERY architektoniczne i nie tylko / Służba zdrowia (34070 - wyświetleń)
1 2 Poprzednia strona Następna strona  
- Autor lidian Dodany 2011-08-08 20:31 Zmieniony 2011-08-08 20:35
Na wizytę u specjalisty czekałam cierpliwie i długo. Kiedy nadszedł oczekiwany termin siedziałam kilka godzin na poczekalni u lekarza, by się dowiedzieć, że moje wyniki nie dotarły  i wogóle moja karta zaginęła. Zaznaczam, że rano dzwoniłam do rentgena czy wyniki mogę odebrać, to powiedzieli, że już są u lekarza. Wydałam kasę na taxi a teraz mam poszukać swoich wyników nie wiem gdzie tzn czy w rentgenie szpitalnym czy w przychodni oddalonej na tyle, że muszę taxi jechać (mam 620 zł renty). Nikt ich nie ma. Ja cierpię i nie mogę uzyskać pomocy. Już mi się chce płakać, ręce opadają na to co się dzieje w służbie zdrowia. Chciałabym, aby mi w oczy spojrzała osoba, która rządzi służbą zdrowia w naszym kraju. Niech mi w oczy powie , że jest dobrze.
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2011-08-08 21:00
Faktem jest, że oprócz wynagrodzeń, to w służbie zdrowia nic się nie zmieniło . Nadal pacjent jest traktowany jako zło konieczne . Nie we wszystkich placówkach, ale jeszcze w wielu  . Pewnie interweniował bym u  rzecznika praw pacjenta i poprosił o szybką interwencję . Podaj numer telefonu placówki a zadzwonimy my do nich... Co ???
Pozdrawiam :-).
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-09 09:49
AMALIAN MA RACJE ZADZWOŃ DO RZECZNIKA ALBO NAPISZ PISMO DO NFZ TAK BYĆ NIE MOŻE
Nadrzędny Autor RejentFimor Dodany 2016-02-25 02:14
Niech zgłasza sprawę, nie można tak tego zostawić!
Nadrzędny - Autor Julka_ Dodany 2011-08-09 10:50 Zmieniony 2011-08-09 11:02
lidian, żeby rozeznać się na forum, trzeba było trochę poczytać, pracownik Służby Zdrowia lidian nie wie jak zachować się w swojej sytuacji.
Zginęła karta, więc na dzień wizyty wystawia się  w okienku kartę zastępczą, później dołącza się do karty głównej gdy ta odnajdzie się. Z powodu zaginionej, może przełożonej karty, nie może dość do sytuacji, że zgodnie z zapisaną datą, pacjent nie odbędzie wizyty u  lekarza.

>Zaznaczam, że rano dzwoniłam do rentgena czy wyniki mogę odebrać, to powiedzieli, że już są u lekarza>


Jak wejdziesz do lekarza i gdy usłyszysz, że nie ma tam Twoich wyników, dzwonić POWINNAŚ (numer masz, znasz, jeżeli dzwoniłaś do rentgena), DZWONIĆ przy lekarzu, wskazując że otrzymałaś odpowiedź w pracowni RTG, że wyniki rentgena są u lekarza. Ciekawe co na to lekarz by rzekł, może opierniczył sam osobiście  pracownię RTG.
Zdjęcie  i wynik jest w Archiwum RTG, więc nie powinny całkiem zginąć.
Ja dostałabym się na pewno do lekarza i tak zrobiła.

>Niech mi w oczy powie , że jest dobrze.>


właśnie, Ty która piszesz na forum,  że świat jest piękny, przepełniona dobrą wiarą KKK, nareszcie zobaczyłaś ile jest zła
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-09 13:09
Julka Ty każdemu starasz się dopieprzyć i jesteś najmądrzejsza. Nie wiesz co się dzieje w niektórych poradniach, to nic nie mów. Nie jestem cichą myszką, która z podwiniętym ogonem odchodzi jak ktoś tupnie nogą. Jednak niektórych spraw "nie przeskoczysz". Tym bardziej jak boli Cię tak, że mówić nie możesz . Tak, wtedy połykasz w kącie łzy bezradności, aby na zewnątrz dalej być twardą. Pracowałam w INNEJ służbie zdrowia, nie takiej bezdusznej. Pracowałam 20 lat i nikogo tak nie potraktowałam jak mnie potraktowano.
Jeśli zaś chodzi o dzień wizyty , to nie wygląda to tak jak Ty to widzisz. Poradnia NFZ czynna od 15-tej bo przyjmują w niej lekarze ze szpitala urologicznego gdy skończą pracę. Lekarz przychodzi lekko spóźniony. Tłum pacjentów. Przyjmują wg numerków, ale w międzyczasie przyjmują jeszcze osoby przywożone karetką. Ja mam 54 numer. Kiedy przychodzi moja kolej, to owszem wchodzę do lekarza, ale nie ma moich wyników ani karty. Lekarz zmęczony , zdenerwowany i niegrzeczny.  Poszukał u siebie powiedział nie ma i wypchnął mnie z gabinetu bo inni czekają. Jest późno , rejestracja już zamknięta. Karty nie znajdę. Zimnio , późno , zaczyna padać deszcz. Do rentgena daleko. Muszę wziąć taxi, by dostać się do domu, bo o tej porze moich wyników w rentgenie nie znajdę i nie ma sensu tam jechać, bo nawet gdyby się znalazły , to lekarza już nie będzie. 
Dziś od rana poruszyłam wszystko, ale już telefonicznie. Do tej pory szukają wyników. Na razie wiadomo , że kierowca medyczny zabrał je z rentgena . Dokąd zawiózł jeszcze nie wiadomo. 

>Z powodu zaginionej, może przełożonej karty, nie może dość do sytuacji, że zgodnie z zapisaną datą, pacjent nie odbędzie wizyty u  lekarza.


<

A jednak dochodzi do takich sytuacji. Zresztą co z tego, że weszłam do gabinetu skoro najważniejszego wyniku nie było. Nawet nie odnotował nigdzie, że się zgłosiłam w terminie.

>Jak wejdziesz do lekarza i gdy usłyszysz, że nie ma tam Twoich wyników, dzwonić POWINNAŚ (numer masz, znasz, jeżeli dzwoniłaś do rentgena), DZWONIĆ przy lekarzu, wskazując że otrzymałaś odpowiedź w pracowni RTG, że wyniki rentgena są u lekarza. Ciekawe co na to lekarz by rzekł, może opierniczył sam osobiście  pracownię RTG.




<

Teoretycznie tak, a w życiu inaczej to wygląda.

>Ja dostałabym się na pewno do lekarza i tak zrobiła.


<

Tylko ci się tak wydaje. Nie wszystko w życiu widziałaś. Nie życzę ci , abyś musiała to przeżywać i to jeszcze w takim bólu jak ja. Jesteś mądralą tak długo jak się na własnej skórze nie przekonasz.

>właśnie, Ty która piszesz na forum,  że świat jest piękny, przepełniona dobrą wiarą KKK, nareszcie zobaczyłaś ile jest zła


<
Oczywiście, że świat jest piękny. Moje kłopoty zdrowotne tego nie zmienią. To, że ja jestem jak piszesz: "przepełniona " dobrą wiarą katolicką wcale nie oznacza, że inni też tacy są i w stosunku do mnie będą ok. Zapewniam cię też , że wiara katolicka nie powoduje u ludzi ślepoty. Potrafię dostrzec zło, a przez to , że żyję już pół wieku, to widziałam go trochę. 
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-09 13:35
LIDIAN DAJ SPOKÓJ GŁUPOCIE
Nadrzędny - Autor bober Dodany 2011-08-09 18:26
Basiu nie ubliżaj jak nie znasz człowieka, napisała stosownie do wypowiedzi lilian. Poza tym lilian "oskarżała" służbę zdrowia, NFZ i ministrów - ogólnie "Górę". Wychodzi jednak - sama napisała, że to wina zatrudnionych pracowników. U mnie w szpitalu zatrudnili do księgowości kobietę, która całe życie marchew sprzedawała i co? Księgowe - nadmiar - nadal robią swoje, a ona dobrą minę.
Pozdrawiam.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-09 18:36 Zmieniony 2011-08-09 18:43
Zatrudnieni pracownicy nie są odpowiedzialni za to, że tak trudno dostać się do specjalisty, za te wszystkie kolejki i wszystko co się z tym łączy. Nie będę już się powtarzała. Większość z nas poznała już smak i zapach przepełnionych poczekalni, nerwowość zarówno pacjentów jak i personelu.
Bober posuwasz się za daleko. Nie oskarżyłam a powiedziałam, że chciałabym spojrzeć w oczy tym co mówią, że jest ok. Resztę to już ty dołożyłaś. Wypowiadaj się za siebie , nie za mnie.
Nadrzędny Autor barbara33 Dodany 2011-08-09 18:40
bober ja nie ubliżam nikomu a jedynie zgadzam się z wypowiedzią lidian też coś na ten temat wiem
Nadrzędny - Autor bober Dodany 2011-08-09 19:48
Nie wypowiadam się za Ciebie tylko czytam post. Z Twojej wypowiedzi wynika, że jednak nie znasz służby zdrowia od środka. Co mają kolejki do zaginionej karty? Personel jest nerwowy bo najlepiej to poszedłby do domu. Znam poczekalnie, ale z jakiego powodu są przepełnione? Czemu idziesz do specjalisty, który przyjmuje po godzinach dla kasy? Są choroby poważne nerek i nie. Bywa, że pacjent z małym schorzeniem więcej truje niż poważnie chory, a lekarz pamięta takich "męczywołków".
Z czym się posuwam za daleko? Na kimś trzeba odreagować? Gdzieś się poskarżyć ale nie tam gdzie trzeba bo... strach?
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-09 19:52
nie znasz realiów a to już inna sprawa
Nadrzędny - Autor bober Dodany 2011-08-09 19:53
Niestety znam realia i dlatego się wypowiadam.
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-09 19:54
też je znam i nie zgadzam się z Tobą w tym temacie ale na szczęście nie musze
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-09 20:39 Zmieniony 2011-08-09 20:46
Bober mówi:

>Z czym się posuwam za daleko? Na kimś trzeba odreagować? Gdzieś się poskarżyć ale nie tam gdzie trzeba bo... strach? .


<
To mówi wszystko o tobie wszystkowiedząca mądralo. Nic dodać nic ująć.

Odniosę się tylko do jeszcze innej sprawy:

>Czemu idziesz do specjalisty, który przyjmuje po godzinach dla kasy?<


Bo to jest bezpłatna poradnia i wszyscy lekarze, którzy tam przyjmują, rano pracują w szpitalu.
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-09 20:43
dajcie sobie po razie i będzie ok
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-10 07:34
Nie mów tak, bo problem jest duży i nie można go rozmywać takimi powiedzonkami. Sądzę, że więcej osób, a nie tylko ja miało różnorodne problemy z dostaniem się do specjalistów.
Nadrzędny - Autor 62norbi03 Dodany 2011-08-10 08:38
Hmm... Polska służba zdrowia... Albo, Polska służba niezdrowia... Bo ja wybrałbym tą drugą grupę. A pretensje należy kierować do rządu i parlamentu... Czy dobrze to napisałem, czyżby pasowało??? Szefów areny cyrku i klaunów na Wiejskiej...
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-10 08:56
Norbi, ogolnie rzecz biorąc masz rację, ale kto nas wysłucha jeżeli będziemy mówić takim językiem.
Nadrzędny Autor 62norbi03 Dodany 2011-08-10 18:29
Właśnie takim językiem trza mówić, o nich... Bo to oni z nas robią po prostu coś, to co naziści... Dla nich jesteśmy niepotrzebnymi produktami ubocznymi przeznaczonych do likwidacji...
Nadrzędny - Autor kryształek Dodany 2011-08-10 09:46
Norbi - wszystkich pakujesz do jednego worka.... :-)
A przecież za służbę zdrowia odpowiada Samorząd na swoim terenie. Jak wybieracie Samorządowców. U mnie  nie ma problemu, jak mi się nie podoba moja przychodnia mogę udać się do specjalisty w innym mieście, gdzie potrafią sobie poradzić z kolejkami. Poza tym jak ktoś ma nr 50 - y, to po co jedzie na początek dyżuru. Zawsze mnie denerwują tacy ludzie. Siedzą i czyhają by wepchnąć się. Jak tylko sięgam pamięcią - zawsze były kolejki do lekarzy specjalistów ( niestety ci wybitni nie rodzą się jak grzyby po deszczu).  Dlatego w miarę możliwości pewne niedogodności trzeba przeboleć. Inna sprawa -  odbiór wyników. W moim mieście - trzeba osobiście odbierać. Wtedy nie ma problemu, że coś gdzieś zginęło. Ze szpitala też.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-10 10:04
Z tym żeby udać się do specjalisty w innym mieście to najczęściej jest tak, że tam zwykle wybierasz się na prywatną wizytę. Nie mówię , że tak jest , tylko , że tak zwykle bywa.

>Poza tym jak ktoś ma nr 50 - y, to po co jedzie na początek dyżuru. <


To nie zawsze tak bywa, że siedzisz na poczekalni dla przyjemności. W każdym razie nie wszyscy tak robią. Nieraz przy okazji jednej wizyty załatwiasz inne sprawy medyczne w pobliżu tej placówki i nie masz już sił wracać do domu, a za "chwilkę " znów do lekarza.
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-10 11:08
lidian nie tłumacz się bo nie ma takiej potrzeby
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-10 11:13
Basiu nie tłumaczę się, ale chcę aby niektórzy zrozumieli innych ON. Nie tylko ja , ale wiele osób siedzi na poczekalniach do lekarza. Nie sądzę aby to robili dla rozrywki.
Nadrzędny Autor barbara33 Dodany 2011-08-10 11:15
jak ktoś ma problemy ze zrozumieniem to niczego nie zakuma szkoda czasu i nerwów
Nadrzędny - Autor kryształek Dodany 2011-08-10 12:58 Zmieniony 2011-08-10 13:06
Nie, Lidian - do specjalisty możesz pójść gdzie chcesz w ramach NFZ. Często bywa tak, że oblegany w jednej przychodni - w innej jest bardziej dostępny (poprzez lepszą organizację pracy). Ja tak chodzę do ortopedy. U nas jest bałagan, a 15 km dalej porządek. Jest wyznaczona godzina wizyty i nie ma, że ktoś przyjdzie wcześniej, bo rejestratorka sprowadza pacjenta na ziemię "ma pan/ni dużo czasu, proszę zgłosić się po nr pół godziny przed wyznaczonym czasem". Nauczyli ludzi przychodzić na wyznaczony czas. I moim zdaniem jest ok. Cała wizyta to w moim przypadku najdłużej 15 min. 
Do innych też tak chodzę, Jak coś mi się nie podoba, biorę skierowanie do innej przychodni, zabieram też dotychczasową dokumentację i przenoszę się. Mamy prawo wyboru.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-10 13:19
Kryształek oczywiście , że tak można. Wkurzające jednak jest to, że to my mamy ganiać i szukać dobrego bepłatnego lekarza, fachowej pomocy i organizacji, a niektóre przychodnie i pracownicy istnieją na nasz koszt i nie potrafią się zorganizować. Myślisz, że nie byłam w innym miejscu? Byłam, byłam w dobrze zorganizowanej przychodni, nie czekałam w tłumie itd, ale "lekarz specjalista" powiedział, że jak już nie będę mogła wytrzymać z bólu, to najlepiej iść na dyżur w szpitalu. Żadnych badań , zero leczenia. A moją chorobę się leczy. Są różne przychodnie takie ze złą i takie z dobrą organizacją pracy. Tak samo z lekarzami. Szkoda tylko, że dowiadujemy się o tym metodą "prób i błędów".
Nadrzędny Autor barbara33 Dodany 2011-08-10 13:40
oto Polska właśnie
często lekarze traktują nas jak króliki doświadczalne
Nadrzędny - Autor Ella. Dodany 2011-08-10 20:51
I tu lid ma rację. By dostać się do specjalisty na NFZ to jeszcze trzeba dokładnie wyżebrać skierowanie. Nie raz mi odmówiono a potem okazało się że znów się spóźniłam bo trzeba było wcześniej. Gdybym liczyła tylko na NFZ to nie wyszłabym nigdy ze swego mieszkania.
I jeszcze jedno - A niby dlaczego mam sobie szukać sama lekarza? Skąd mam wiedzieć gdzie i do którego? Ech szkoda słów.
W zasadzie poza jednostkami wszyscy są z jednego wora.
To prawda Basiu.
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-11 08:56
i to jest w tym wszystkim najgorsze
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-11 10:09
Dodam jeszcze taki link. To dla tych co mówią , że jest ok. Przeczytajcie również wpisy internautów na dole stronki.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/lekarze-bija-na-alarm-jest-wojna-z-pacjentami,1,4818414,wiadomosc.html
Nadrzędny Autor barbara33 Dodany 2011-08-11 10:17
szkoda nerwów
Nadrzędny - Autor Ella. Dodany 2011-08-11 20:57
I to cała prawda o NFZ i medykach.
Nadrzędny Autor barbara33 Dodany 2011-08-11 22:07
w każdej dziedzinie są ludzie i ludziska
Nadrzędny - Autor Iota Dodany 2011-08-12 00:39

> Szkoda tylko, że dowiadujemy się o tym metodą "prób i błędów".


A jest jakaś inna metoda? "Smarkacz" jestem, więc może się mylę, ale wydaje mi się, że (niestety) ci fachowcy, specjaliści i inni wysoce zaangażowani ludzie, którzy albo akurat teraz (bo są zmęczeni, córka ma wywiadówkę i zagrożenie, albo w rodzinie jest pogrzeb....) albo w ogóle (bo tak już mają) NIE są bardzo zaangażowani i fachowi, nie będą sami sobie wywieszać na szyjach, gabinetach i drzwiach tabliczek z ostrzeżeniem. Niezależnie od wykonywanego zawodu.

Jest przykre, że własne osobiste doświadczenie szczęście ma takie znaczenie przy leczeniu (w tym chorób śmiertelnych, zresztą), ale nie bardzo widzę jak realistycznie może to wyglądać inaczej... Nawet to, że sami jesteśmy lub byliśmy (będziemy) fachowcami nie gwarantuje nam, że zawsze zostaniemy potraktowani odpowiednio.

Z rzecz praktycznych - sprawdzałaś może czy Twoja przychodnia oferuje dowóz osobom mającym kłopoty z samodzielnym dostaniem się do lekarza? Może da się uniknąć opłat za taksówkę w przyszłości?

Pozdrawiam (jak zwykle)
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-12 07:41
Tak, jest taka możliwość.  Nie korzystałam z niej jeszcze. Może kiedyś, gdy mój stan zdrowia i kieszeni zmieni się na tyle, że nie będzie innej możliwości, to poproszę o taką pomoc. :-)
Nadrzędny Autor barbara33 Dodany 2011-08-12 08:17
jeśli jest taka możliwość a jesteś on nawet bym się nie zastanawiała bo wystarczy że na medykamenty wydajemy sporą sumke
Nadrzędny - Autor Ella. Dodany 2011-08-12 17:26
Iota u mnie odmówiono dowóz do szpitala na zdjęcie gipsu. Problem nie to miasto nie ten szpital. PCPR odesłał do MOPS a ci do UM zaś ci z kolei do starosty i tak pojechałam na własny r-nek z 2 przesiadkami taxi, bus, takxi. Powrót identyczny choć szpital proponował mi odwiezienie, ale nie wiedzieli o której godzinie i za 200.- Zrezygnowałam z oczekiwania no i kasy. Mają podpisaną umowę z przewoźnikiem (chyba prywatnym). :-)
Nadrzędny Autor kryształek Dodany 2011-08-12 19:32
Ella - wprawdzie nie znam Twojej sprawy, ale szpital ma obowiązek dowieźć pacjenta do najbliższej placówki ZOZ. Powinnaś popytać w swoim oddziale NFZ. Taki przypadek miał miejsce u mojego znajomego. Szpital nie chciał dać transportu, a NFZ jednak zapłacił. Jeśli masz rachunki, może spróbuj grzecznie interweniować w NFZ. Powodzenia.
Nadrzędny - Autor Ella. Dodany 2011-08-12 19:49
Kryształek tak to prawda i proponowali mi sami w szpitalu. Problem z tym że leżałam w innym mieście. Z miasta do miasta wożą za odpłatnością. Niestety ale zgodnie z prawem o czym poinformowano mnie dając do przeczytania regulamin. Druga sprawa ; mieli moc przewozów i zamiejscowi mieli być transportowani nawet wieczorem. Chciałam być szybko w domu i nie czekać aż przyjdzie na mnie kolej.
Większym problemem było dostać się do szpitala. Moje miasto nie uwzględniło moich potrzeb. Było minęło i jest ok. A na widok gipsu śni mi się łazienka z wanną pełną wody :-)
Nadrzędny Autor barbara33 Dodany 2011-08-12 19:54
:-)
Nadrzędny - Autor 62norbi03 Dodany 2011-08-13 14:28
Lidian, tu masz 100% racji... Dodam, że ja mieszkam w rejonie, w którym, dostanie się do jakiegoś specjalisty decyduje kilka rzeczy, to: czas, odległość, i cena...
Czas niekiedy decyduje o rozwoju choroby...
Odległość, tzn. aspekt komunikacji, gdyż nie mam samochodu, ani kogoś kto ma. Trzy razy na dzień kursuje pociąg w tam i z powrotem, komunikacji miejskiej brak, a między miastowe autobusy kursują podobnie jak pociągi...
A cena u specjalisty... wolę nie wypowiadać się, gdyż na prywatnego mnie nie stać a na z NFZ mogę nie doczekać...
Nadrzędny - Autor bober Dodany 2011-08-14 14:39
To kładź się i umieraj.
Nadrzędny - Autor kryształek Dodany 2011-08-14 16:47
Niegrzecznie.....
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-15 10:28
bober nie przesadzaj jakby ktoś tobie życzył śmierci to chyba wesoło by ci nie było
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-15 10:32
Życzenie śmierci osobie schorowanej , to już brak słów na taki post.
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-15 10:35
dokładnie więc odpisałam kryształkowi tak a nie inaczej
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2011-08-15 10:37
To nie kryształek.
Nadrzędny - Autor barbara33 Dodany 2011-08-15 10:44
a przepraszam masz racje to bober :-)
Nadrzędny - Autor kryształek Dodany 2011-08-15 11:13
Bober nie życzy nikomu śmierci. Nie lubi "miaukotów". Pisze trochę szorstko, ale po to, by ludzie przestali użalać się nad sobą. Nie czepiajcie się słów. Dziś piękny świąteczny dzień i niech wyzwala pozytywną energię.
Zagranicą polska rodzina wyrżnęła się - bo jesteśmy tacy zacietrzewieni, że jedno słowo i noże w ruch.
Życzę pozytywnej energii.
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / BARIERY architektoniczne i nie tylko / Służba zdrowia (34070 - wyświetleń)
1 2 Poprzednia strona Następna strona  

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill