www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Komentarze do artykułów / 0pinia biegłych sądowych,a ZUS (28405 - wyświetleń)
1 2 Poprzednia strona Następna strona  
- Autor Kastor Dodany 2012-02-13 14:33
Witam serdecznie.
Śledzę wypowiedzi chorych ludzi,którzy niemal desperacko starają się udowodnić ZUS-owi,że naprawdę są chorzy.
Niestety ten problem i mnie dotknął. ZUS nie chce przyznać się do bzdury, którą napisał w orzeczeniu, oraz że wykorzystał fakt , iż pracuję na pół etatu czego skutkiem jest odebranie mi renty całkowicie.
Choruję od 2004r. nieprzerwanie w sposób ciągły, donosząc ZUS-owi dokumenty o przebytych kolejnych zawałach (jestem po trzech zawałach), dwóch stanach przedzawałowych i zabiegach. Dwa lata temu przebyłem trzeci zawał i zostałem uznany przez ZUS jako całkowicie niezdolny do pracy na okres 1 roku.Pod koniec roku podjąłem pracę(nie związaną z zawodem wyuczonym,wykonywanym przed chorobą) na pół etatu z ograniczeniami, w zakładzie pracy chronionej, gdyż mam drugą grupę niepełnosprawności,a ustawa nie zabrania dorabiania w takiej sytuacji. W lipcu ubiegłego roku na komisji uznano,że nie jestem nie zdolny do pracy. Czyli z przysłowiowej dwójki na zero!
Zaznaczam, że mam gorsze wyniki jak trzy lata temu będąc częściowo niezdolnym do pracy(mając trójkę). Tuż przed chorobą wykonywałem zawód elektromonter(praca fizyczna związana najczęściej z dużym wysiłkiem). Lekarz orzecznik w decyzji opisał mój stan choroby, a poniżej długopisem napisał,, Zdolny do pracy, gdyż pracuje w swoim zawodzie uznanym przez pracodawcę jako praca lekka". To bzdura! Nie pracuję w swoim zawodzie! Odwołanie od decyzji nic nie wniosło. Na komisji odwoławczej spytali o leki,kazali klasnąć w ręce, stanąć na jednej nodze i to wszystko.
Zadzwoniłem do ZUS-u z pytaniem ,,jak to jest możliwe, że przy lepszych wynikach miałem rentę, a przy gorszych mi ją zabrano?" usłyszałem ,,a może warto się zastanowić czy słusznie pan dostał rentę po drugim zawale?"
Na pytanie dotyczące przekwalifikowania otrzymałem odpowiedź,, O przekwalifikowaniu nie ma mowy bo ukończył Pan 49 lat"
Odwołałem się do Sądu Okręgowego z prośbą o przebadanie przez lekarzy biegłych sądowych opisując jednocześnie całą historię choroby. W efekcie otrzymałem opinię tychże lekarzy stwierdzającą, iż ,, Badany nie jest całkowicie niezdolny do pracy. Niezdolność do pracy jest częściowa na okres dwóch lat". Zadzwoniłem do Sądu i pani w sekretariacie poinformowała mnie, że jeśli zgadzam się z opinią nic nie muszę pisać i mam czekać na termin rozprawy. Zgodziłem się z tą opinią bo cóż innego mi pozostało,a i tak resztkami sił ciągnę te pół etatu za 450 zł miesięcznie. Jestem u kresu wytrzymania fizycznego i psychicznego.
Stan względnego zadowolenia był krótki bowiem otrzymałem Stanowisko Przewodniczącego Komisji Lekarskiej ZUS zajętego w temacie opinii biegłych powołując się na 10 ust.6 pkt.3 rozporządzenia Ministra Polityki Społecznej z dn.  14 grudzień 2004r. w sprawie orzekania o niezdolności do pracy(Dz.U.Nr.273 poz.2711). W opinii tej ZUS stwierdza,że opinie kardiologiczne są praktycznie jednakowe.Jednocześnie ZUS podkreśla,że różnica polega na podejściu do jakich moich kwalifikacji zawodowych należy się odnieść oceniając niezdolność do pracy.W tym momencie powołuje się na pracę, którą wykonuję na pół etatu z ograniczeniami podtrzymując przy tym, że jest to praca lekka i że do takiej pracy należy odnieść niezdolność.Oprócz tego stwierdza brak niezdolności do pracy poniżej moich głównych kwalifikacji zawodowych, powołując się jednocześnie na wykładnie SN/SA twierdząc,że podjęcie pracy poniżej kwalifikacji nie jest tożsame z uznaniem braku niezdolności w ogóle.
Jak to jest możliwe:
-żeby pisać nieprawdę w orzeczeniu(dokument urzędowy),
-żebym po 35 latach pracy, chory po trzech zawałach musiał żebrać o rentę bym mógł nie bać się zapisać do kardiologa prywatnie, bo na NFZ czeka się rok,a ja mam zalecenie częstych badań kardiologicznych(albo płacisz, albo umierasz),
-nie uwzględniać ciągłości mojej choroby(mając pełna dokumentację wydali orzeczenie bazując na ostatnim zawale i pracy na pół etatu),
-manipulować faktami i interpretować przepisy dla własnej wygody,
-wmawiać mi,że mogę pracować poniżej moich kwalifikacji,wykorzystując pracę, która wykonuje na 1/2 etatu,
-karać mnie za to że dorabiałem do renty,choć przepisy tego nie zabraniają,a wręcz pozwalają ustawowo,
-manipulować faktami niezdolności do pracy i pracy wykonywanej,której nie powinni brać pod uwagę jako sprawy przedmiotowej w ocenie stanu mojego zdrowia i kwalifikacji zawodowych.
Jak się domyślam w Sądzie będę musiał posiłkować się ustawami ,paragrafami, wyrokami SN/SA itd.,a przede wszystkim dobrymi argumentami.
Jak mam się bronić? Proszę o pomoc!
Ponieważ muszę się odnieść do tej opinii, a przede mną sprawa sądowa proszę o wszelkie informacje przydatne w tym temacie i z góry dziękuję.
Nadrzędny - Autor REA Dodany 2012-02-13 20:07
Moim skromnym zdaniem to powinieneś zatrudnić dobrego prawnika obeznanego z tematem. ZUS wszystkich jednakowo nie traktuje. Moja znajoma miała 1 zawał - dość lekki - po zwolnieniu z pracy, a że jest byłym prac. sł. zdrowia po 2 latach, teraz dostała rentę na stałe ( nie musi pracować fizycznie), nie pracowała podczas renty.
Prawo jest po to aby nim "manipulować" :-)
Nie tylko Ty musisz iść prywatnie.Dzisiaj niedawno mąż przywiózł mnie z pryw. wizyty u specjalisty bo zapomniałam, że narząd ruchu może uciskać na tętnice itp. jak człowiek zadowolony uważa się za prawie zdrowego. Leki marne i drogie, ale termin się zmienił i badania dodatkowe muszą być. :-) Takie życie.
Pozdrawiam i spokojnie :-)
Nadrzędny - Autor kciuki Dodany 2012-02-15 09:44
Nieprawda REO...prawo jest prawem...tylko od ludzi zależy jak go interpretują...a że będzie nam coraz trudniej tym bardziej musimy się wspierać wzajemnie...więc przyjmijmy ,że prawo jest jak PŁOT...lew go przeskoczy, żmija się prześlizgnie tylko barana on zatrzyma...bądźmy lwami i żmijami jeśli inaczej nie można...adwokaci i radcy prawni  nie zawsze nam pomogą :albo nie mając pieniędzy trafi się na słabych prawników jak w moim przypadku albo ci w ZUS-ie są mocniejsi...ale walczyć trzeba aż do zwycięstwa...ja już walczę od 2009r i nie zamierzam rezygnować choć ZUS tak zmanipulował "dowody",że wychodzę na pieniacza...wysłuchałam też zawoalowanych gróźb jak to mnie "zweryfikują"...i ciągle wychwytuję w decyzjach następne "przypadkowe" pomyłki w przeliczaniu mi  wcześniejszej emerytury po przepracowaniu kolejnych 3 miesięcy na pół etatu i pewnie gdyby to była renta dawno by mi ją zabrano... itp...ale ciągle wierzę ,że kiedyś doczekam się sprawiedliwej oceny powołanego wreszcie w mojej sprawie biegłego ( o którego się dopominam od 3 lat a ciągle słyszę: a kto za to zapłaci?...nie widzę potrzeby  takiego powołania ! itp.) Jedyna nadzieja ,że teraz gdy i sędziów zacznie obowiązywać nowe prawo będą z większą ostrożnością pochylać się nad losem ludzi schorowanych i niepełnosprawnych .Do tego chyba należy więcej pisać do mediów i opowiadać o swych problemach na forum.Może ktoś kto już WYGRAŁ swą sprawę dopowie jak należy postąpić?Może Szanowna Integracja podpowie...czytając Ich podpowiedzi naprawdę wiele się nauczyłam...i ja naprawdę ( bez wazeliny!) jestem Im wdzięczna...i dziękuję!
Nadrzędny Autor REA Dodany 2012-02-17 19:58
Prawo to ludzie :-)
Policja, Prokuratorzy, Sędziowie, Adwokaci, Radcy prawni, biegli sądowi, Ministrowie i cała reszta, niestety :-)
Prawo tworzą ludzie i zmieniają ludzie. Nie pisze się samo. Każdy kodeks ma "furtkę". Gdzieś czegoś nie dopiszą i z tego właśnie korzysta jak piszesz "wąż, lew".
Art. muszą być dość ogólne i dlatego istnieje INTERPRETACJA. Jak nie wiadomo jak, to bazują na interpretacji Sędziów SN - to też ludzie.
Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor Julka_ Dodany 2012-02-15 11:58 Zmieniony 2012-02-15 12:23

> pracuję na pół etatu


>Choruję od 2004r. nieprzerwanie w sposób ciągły, donosząc ZUS-owi dokumenty o przebytych kolejnych zawałach


(...i dalszy ciąg zdania)

>jak trzy lata temu będąc częściowo niezdolnym do pracy(mając trójkę).


czyli, trzy lata temu dostałeś III

>Dwa lata temu przebyłem trzeci zawał i zostałem uznany przez ZUS jako całkowicie niezdolny do pracy na okres 1 roku,
> dwójki


czyli orzeczenie z dwójki znaczy była całkowita niezdolność do pracy na rok

>Pod koniec roku podjąłem pracę(.. .) na pół etatu z ograniczeniami, w zakładzie pracy chronionej,


pod koniec roku, na myśli jest pod koniec roku 2010, gdyż w lipcu 2011 renty i orzeczenia nie przyznano

>W lipcu ubiegłego roku na komisji uznano,że nie jestem nie zdolny do pracy.


I teraz pozbieraj, jesteś bardzo chory, przedstawiasz dokumenty w ZUS, że ...kolejne zawały, zabiegi, rzeczywiście istnieje ryzyko na zdrowiu, bo kolejny zawał może być w skutkach najgorszy, ale jednocześnie podjąłeś pracę z własnej woli.
Udawadniasz w ZUS że jeszcze możesz pracować, pół etatu, nawet nie zastosowałeś 1/4.

To się nazywa pułapka rentowa, o której się dużo mówi, że Ustawa (o problemie !!!, która w swej budowie jest błędna, przeczy sama sobie) pozwala pracować, nawet tym, co są niezdolni do samodzielnej egzystencji pobierają zasiłek/dodatek pielęgnacyjny.
W tym temacie mówimy o Tobie, gdzie możliwość dorobienia do renty mówi o tym, że można dorobić (stan na luty 2012r) ponad 2300 zł, bez zagrożenia zmniejszenia świadczenia.
Nie chodziło w pułapce rentowej o kwotę, rencista dorabia, bo kwota ponad 2300 zł to spora wypłata, nie tylko dla rencisty, za takie pieniądze lub mniejsze pracują ludzie w normalnym trybie bez orzeczeń rentowych. Chodziło w pułapce o wyłapanie tych, którzy chcą być całkowicie niezdolni do pracy i podejmują pracę.

Dla Ciebie, teraz to zrezygnować z pracy i udowadniać przed Sądem w dalszym procesie o przyznanie renty, że owszem podjąłem pracę z przyczyn finansowych, spróbowałem ale nie nadaję się do pracy, badania na nowo o aktualnym stanie zdrowia do Sądu.
Za płatne badania, reforma zdrowia, niestety drogo to wychodzi, nie jest winy ZUS, czyż nie prawda, tylko Rząd.
Nadrzędny - Autor Kastor Dodany 2012-03-06 17:41
Wczoraj byłem w sadzie i sędzia bardzo szybko załatwił sprawę przyznał rentę w obecności przedstawiciela ZUS i nie było sprzeciwu z obu stron.
Teraz czekam siedem dni ,i bede dzwonił do sekretariatu czy sie nic nie zmieniło.muszę ochłonąć .Mam zamiar pisać co dalej i moje przemyślenia jak pomóc innym napiszę pózniej bo te Forum mi pomogło za co serdecznie dziękuje Kastor.
Nadrzędny - Autor REA Dodany 2012-03-06 20:08
Jak jest jeszcze instancja odwoławcza to ZUS może się odwołać. Ciekawe, bo tak ogólnie to renta jest dla osób NIEZDOLNYCH DO PRACY, ale ktoś pracuje to chyba jest ZDOLNY do pracy?
Gratulacje :-)
Nadrzędny - Autor Kastor Dodany 2012-03-07 07:11
ZUS morze się odwołać i tak się zdarza ale wiadomo że będzie sąd następnej instancji. REA na pewno znasz przepisy ZUS o zatrudnieniu i dorabianiu do rent w odp, czasie przypomnę ,mam nadzieje że te Forum ma pomagać a nie dołować ludzi zniszczonych tym Polskim systemem,
bez opieki socjalnej pozbawionych samemu sobie UE radzi sobie z tym problemem , ale Polska jeszcze go nie ratyfikowała, ale to osobny rozdział.
Nadrzędny - Autor Julka_ Dodany 2012-03-07 15:04 Zmieniony 2012-03-07 15:16

>UE radzi sobie z tym problemem


To tak ogólnie w woli informacj.
w UE istnieje całkiem inne badanie i nadanie statusu osoby niepełnosprawnej, czy należy się renta. Za małe cokolwiek renty nie dostaniesz. Prawo jest jasno skonstruowane na temat niepełnosprawności. Nie kwitnie proceder że renta to dodatek do wypłaty za pracę. Ludzie schorowani naprawdę otrzymują pomoc. Nie roztrwania się pieniędzy na ludzi zdrowych, lekko chory w UE nie dostanie stopień znaczny, lub całkowicie niedolny do pracy.

Kastor, jeśli otrzymasz rentę, decyzja uprawomocni się, myślę, że uszanujesz swoje zdrowie, nie pracując. Podtrzymasz powód wniosku o rentę, że nie jesteś zdolny do pracy.Chodzi o prawdę w obliczu  Sądu, przed którym to stawałeś.
Kolejny zawał może być cięższy i lekarze mogą nie zdążyć uratować, nie wszystko jest do wyleczenia, a Twoje przeklinanie potem że lekarze nie uratowali na nic się zdadzą.
Nadrzędny - Autor Kastor Dodany 2012-03-07 18:03
Julka masz racje jak sie wszystko uprawomocni przestane pracować bo i tak ledwo zipie ważniejsze życie. Podjołem prace po dwóch zawałach serca w zakładzie pracy chronionej z stopniem umiarkowanym na stanowisku strażnik ochrony z warunkami ,nie mogę miec nocek i nie mogę byc sam na obiekcie , zakład dostosował sie do tych przeciwskazan LMPracy. byłem szczesliwy że jestem komus potrzebny i mam kontakt z ludzmi no i wpadłem w sidła ZUS który zacheca do pracy a zarazem wpedza potem w kłopoty przyznając nastepną rente.Oserwuje że bardzo duz ludzi na rencie pracuje i nie mają kłopotów ,sa to chorzy z przed roku 1998 jak wiesz był układ nie ruszac tych rencistów.
Nadrzędny Autor REA Dodany 2012-03-07 22:40
Tu masz rację - niestety :-)
Nadrzędny - Autor REA Dodany 2012-03-07 22:39
Słonko, nie chodzi o "dołowanie", chodzi o realne spojrzenie :-)
Cóż z tego, że wszyscy będą mówić (pisać o.k), a życie wykaże coś innego. Jestem zdania, że lepiej być zaskoczonym mile, niż mieć nadzieję i być strasznie rozczarowanym. Chodzi o obiektywizm - nigdy zainteresowany nie będzie obiektywny.
Pozdrawiam i gratuluję :-)
Życzę aby to był koniec Twoich stresów :-)
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-03-10 18:54
Witam Cię REA.
Śledzę Twoje wypowiedzi na forum i zauważyłam, że masz doświadczenie w temacie, dlatego bardzo Cię proszę o informację, jeżeli jesteś w stanie mi jej udzielić. Byłam 17 lutego na badaniu przez biegłego sądowego, mija już prawie miesiąc i nie otrzymałam jakiejkolwiek informacji.
Proszę napisz, czego mogę się spodziewać. Czy o opinii biegłego powinnam zostać poinformowana listownie, czy może dopiero jak Sąd wyznaczy termin rozprawy? Co zrobić w przypadku, jeżeli nie zgadzam się z opinią biegłego? Czy Sąd może powołać innych biegłych? Moja choroba jest niezwykle rzadka i nieuleczalna, ale lekarze nic o niej nie wiedzą, dlatego walczę z Zus-em za pośrednictwem Sądu. Czy można powołać lekarza, specjalistę, który mnie leczy i o chorobie wie wszystko? Biegły, który mnie badał w lutym, nawet nie wspomniał, że mam obustronne zapalenie oskrzeli, a pół godziny później byłam u lekarza rodzinnego z dusznościami. Ja rozumiem, że biegli recepty na lek nie wypiszą, ale mógłby wspomnieć, że coś niepokojącego w oskrzelach słyszy. Sama już nie wiem jak takie podejście do pacjenta traktować. Bardzo proszę o informacje. Pozdrawiam serdecznie.
Nadrzędny - Autor Mistrz Dodany 2012-03-10 20:05
Opinię biegłego dostaniesz w całości do domu, a będzie przesłana z sądu, kiedy on ją od biegłego otrzyma. Biegły ma miesiąc na sporządzenie opinii, ale w praktyce trwa to 2-3 miesiące. Sąd poprosi Cię o zapoznanie z opinią i informację, czy się z nią zgadzasz, czy masz zastrzeżenia. Należy pamiętać, że opinia biegłego oznacza wyrok. Nie licz na to, że opinia jest trochę na "nie", a sąd powie "tak". Opinia = wyrok. Jeśli więc jest niepomyślna należy się od niej odwołać i wnioskować o innego biegłego, wskazując to, czego poprzedni nie uwzględnił. Sąd chce mieć czyste ręce i raczej przychyli się do wniosku. Dopiero kiedy opinia biegłego będzie zgodna z faktycznym stanem zdrowia - można ją przyjąć i spokojnie czekać na rozprawę. Wtedy o wyrok można być spokojnym...

Oczywiście życzę powodzenia !
Nadrzędny Autor kinga1977 Dodany 2012-03-10 23:33
Stokrotnie dziękuję za informację, gdyż jestem zupełnie "zielona" w tym temacie, a dzięki Tobie, mam jasność sytuacji, w której obecnie się znajduję. Jeszcze raz serdeczne dzięki. Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-03-10 19:45
Witam. Tak sobie czytam te Wasze posty i już sama nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Wiem, że jeśli człowiek na rencie pójdzie do pracy, jest to źle odbierane przez Zus i raczej nie ma co liczyć, że ponownie rentę uzyska, ale dla mnie to jest bardzo niesprawiedliwe. Oczywiście nie chcę tutaj generalizować, bo znam różne przypadki i naciągaczy również jest wielu, ale posłużę się własnym przykładem. Mój mąż ma raka złośliwego. Jest młody, miał niewiele lat pracy, więc dostał niecałe 500 zł renty, po prawie czterech latach od diagnozy poczuł się trochę lepiej i poszedł do pracy na pół etatu, ale nie dlatego, że może i chce pracować, bo jest zdrowy, ale dlatego, że nie mieliśmy innego wyjścia, bo również w tym czasie ja się rozchorowałam poważnie. Zus mnie oczywiście uzdrowił. W tym roku minie pięć lat od diagnozy, mąż pracuje niecały rok i niestety nowotwór dał znów o sobie znać, a ja walczę z Zus-em. Chore osoby nie mają w naszym kraju żadnych szans na jakąkolwiek pomoc, więc często nie mają wyjścia i muszą podjąć pracę, a czy dają radę i jak się czują...kogo to dziś obchodzi. Smutne to bardzo, ale niestety prawdziwe. Pozdrawiam.
Nadrzędny Autor REA Dodany 2012-03-10 20:36
Kinga dzisiaj już muszę odejść od kompa. Odpowiem Ci na priw. dokładnie.
Spokojnie :-)
Nadrzędny - Autor REA Dodany 2012-03-10 20:43
Kinga osoby chore mają DO TYŁU, trzeba nie mieć nóg, rąk albo czegoś innego widocznego ale nie grożącego życiu - taki idiotyzm ludzki :-)
Pozdrawiam - napiszę i spytam na priw. -  jak jeszcze aktualne, damy radę!
Ja akurat dostałam od 1 razu, ale to temat nie na forum :-)
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-03-10 23:51
REA, bardzo Ci dziękuję za zainteresowanie i chęć pomocy, bo to w dzisiejszych czasach niestety rzadkość.
Ja nie posiadam wiedzy, ani doświadczenia w tych sprawach... jeszcze nie posiadam :-) Wydaje mi się, że jak
starczy mi sił i zdrowia, przede wszystkim psychicznego i wygram "wojnę" z ZUS-em, to z pewnością też będę
mogła służyć swoją pomocą komuś potrzebującemu, ale póki co, jestem zmuszona prosić Ciebie i innych sympatycznych
Forumowiczów o pomoc, za którą bardzo dziękuję :-)
Sprawa oczywiście aktualna. Jeżeli potrzebujesz jakichś informacji, pisz proszę.
Nadrzędny - Autor Kastor Dodany 2012-03-11 14:54
Kochani musicie się nauczyć pytać i dzwonić do ZUS i Sadu pracy telefony sa na każdym powiadomieniu listownym .Stawałem u lekarza sadowego to sie pytałem kiedy opina dotrze do mnie listownie otrzymałem odp że w ciągu miesiąca i tak się stało, nastepnie dzwoniłem do sadu ze zgadzam sie z opinią lekarzy,tam mnie pouczono ze jezeli się zgadzam to nie muszę nic pisac tylko mija siedem dni i jest to równoznaczne ze nie wnoszę sprzeciwu.W tym czasie odbyła się komisja lekarska ZUS i wskazywała że jestem chory i ze zgadzają się z lekarzami sadowymi,ale udowadniają nadal ze pracuje jako str ochrony i podaja artykuły S Njwyszego i jakoby ja się przekwalifikowałem sam.oczywiscie pomijajac ze na 1/2 etatu .Sad takie pismo mi od razu przysłał  pytanie co dalej ,dzwonie do sądu i tam się dowiaduje że równiez mam prawo odpisac do sądu co mysle odnosnie pisma z ZUS i biegnę do adwokata i .którty odpisuje paragrafami S Najwyszego.Wysyłam pismo do Sadu czekam na sprawę ,jak wiecie wygrywam ,ale schodze do sekretariatu po wyrok nie prawomocny który mi przysla po napisaniu prożby ,dowiaduję sie ze SUS MA JESZE PRAWO SIE ODWOŁAC W CIĄGU SIEDMIU DNI i czekam .Radze pytac dzwonic szukać w internecie paragrafów,bo skoru już tu trafiliscie to sukces .Zastanawiam się w tym momęcie o poszkodowanych przez ZUS co nie są obrotni nie mają internetu rodziny i wsparcia finasowego i nie rozumujących prawa i pisma prawniczego .Wiem że firma moze pomuc ze Pefron ale to 50 km itd ale człowiek samotny się podda a znam takie osoby w swoim srodowisku.Mnie pomogło wiele osób za co dziękuję i mojej żonie .
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-04-13 16:35
Witam. Właśnie otrzymałam opinię biegłych sądowych, jest dla mnie pozytywna, ale nie bardzo wiem jak to teraz będzie, czy jeśli Sąd przyzna mi rentę, zostaną mi wyrównane pieniążki? O rentę ubiegam się od lipca 2011, choroba ujawniła się w kwietniu 2011 i biegli uznali, że całkowita niezdolność do pracy powstała od kwietnia właśnie. Badana przez nich byłam w lutym i napisali w opinii, że podchodzą ostrożnie i uważają, że powinnam na chwilę obecną dostać rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy na pół roku, czyli do sierpnia 2012. Napiszcie proszę, czy renta będzie naliczona od badania biegłych, czyli od lutego, czy też od momentu złożenia wniosku, czyli od lipca? Mam również napisane w opinii, że mam czas 14 dni na ustosunkowanie się do opinii biegłych, dzwoniłam do Sądu i poinformowano mnie, że jeżeli się zgadzam, to nie muszę nic pisać, bo brak odpowiedzi będzie równoznaczny ze zgodą. Czy to prawda? Po jakim czasie może odbyć się rozprawa?
Będę wdzięczna za każdą poradę. Pozdrawiam serdecznie.
Nadrzędny - Autor REA Dodany 2012-04-13 17:57
Skoro biegli uznali, że od kwietnia to od kwietnia i skoro uznali na 6 miesięcy to tak będzie - czyli wstecznie - można.Może nie doczytałaś dokładnie albo nie napisali i dopiero Sąd ustali czy na obecną chwilę jesteś całkowicie niezdolna. ZUS jak ma możliwość odwołania to zwykle się odwołuje.
Tak jest jeśli nie piszesz odwołania to jest jednoznaczne, że zgadzasz się z opinią. Jęśli przyznają ci rentę i wyrok stanie się prawomocny to ZUS musi Ci wypłacić zaległe świadczenia wraz z odsetkami. Czasem "zapominają" o odsetkach wtedy trzeba pisać pismo do ZUS, następnie ewentualnie do Sądu.
Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-04-13 19:19
Nie bardzo rozumiem, ponieważ tłustym drukiem jest napisane tak : BADANA JEST CAŁKOWICIE NIEZDOLNA DO PRACY OD 17.04.2011R. DO 08.2012. i dalej... Ustalając całkowitą niezdolność do pracy braliśmy pod uwagę pierwszą hospitalizację gdzie przebywała od 17.04.2011r. skąd została wypisana ze wskazaniem dalszej  diagnostyki i kontynuowaniem leczenia łącznie z leczeniem klinicznym zawartym w dokumentacji. Tą niezdolność uznajemy do sierpnia 2012 sugerując ponowną ocenę orzeczniczą po tym okresie. Dokładnie tak mam napisane w opinii. Czyli jak mam to rozumieć? Jeśli Zus się nie odwoła, a dokumenty na rentę złożyłam w lipcu 2011, to Zus musi mi wyrównać za te miesiące aż do teraz?
Pozdrawiam :-)
Nadrzędny Autor REA Dodany 2012-04-15 16:23
To w tym okresie (teoretycznie) powinnaś mieć przyznaną rentę (całkowita niezdolność). Nie ważne kiedy złożyłaś dokumenty, ważne od kiedy orzeczono niezdolność do pracy.
Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-14 20:12
Mi konsultant kardiolog powiedziała że ludzie bez rąk i nóg pracują zatem ja mam się nie łudzić że dostanę całkowitą niezdolość do pracy - rentę soc, i że nie zależy to od niej. Większej bzdury nie słyszałam, przecież jej opinia jest wiążąca, tak miałam 3 lata temu bo inny konsultant też tak orzekł, tylko przypadkowo na komosji odwoławczej dostałam na rok bo panie orzeczniczki kazały mi ściemniać że mam lęki i wysłały mnie do psych. na konsult i tam babka od razu wiedziała że to ściema ale dała na rok. Potem normalnie dostałam bez problemu całk.niezd bez takiej szopki.
To jest paranoja, znam ludzi którzy mają renty na stałe i z biegiem lat ich stan zdrowia jest niemal idealny, a tacy jak my walczymy ciągle na każdej kolejnej komisji, z roku na rok uzdrawiają coraz więcej osób bo twierdzą że można pracować w domu przy komputerze.
Wyć mi się chce, bo nie jestem wstanie wysiedzieć kilku godzin przed kompem, a o codziennym wychodzeniu z domu nie ma mowy, ale przecież jestem tylko częściowo niezdolna do pracy. Będę się odwoływać, tzn teraz sprzeciw od orzeczenia a potem ew sąd, nie wiem jak wygląda to w sądzie i się boję, bo z biegłymi jest różnie, nie wyglądam na chorą a biegli są głównie po to aby dobrze wykombinować aby nie dać świadczenia.
Nadrzędny - Autor bluengel Dodany 2012-04-14 21:00
Hmm...
Kundzia, trudno się odnieść do Twojego przypadku, bo nic o Tobie nie wiemy. Ale czy próbowałaś energię kierowaną na "walkę" z ZUS przekierować na szukanie zajęcia-pracy-sposobu na życie, który byłby zgodny z Twoimi możliwościami oraz potrzebami egzystencjalnymi? W sensie: czy wyczerpałaś już na tej płaszczyźnie wszystkie możliwości...?
Nie wiem, kogo masz na myśli pisząc "...a tacy jak my (znaczy kto?) walczymy ciągle na każdej kolejnej komisji...", ale po co oglądać się na innych? Czy większą satysfakcję przyniesie Ci wyszarpanie renty czy podjęcie próby uniezależnienia się? Domyślam się, że zmagasz się z jakąś chorobą psychiatryczną, ale wydajesz się mieć głowę na karku, składnie rozumujesz, jesteś ogarnięta. Gdzie jest napisane, że takie osoby jak Ty nie mogą codziennie wychodzić z domu w jakimś celu? Rozumiem, że to problem, ale dla innych także - uwierz mi...
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-14 22:09 Zmieniony 2012-04-14 22:16
:-) no właśnie nie mam choroby psych, w sumie szkoda było by łatwiej zwalić na lęki bo kumpele tak kombinują i zawsze dodatkowy papierek, ale ja nie chcę tak kombinować, bo nigdy nie wiadomo kiedy to ktoś wykorzysta w niewłaściwy sposób. Po prostu babki na komisji odwoławczej powiedziały mi (facet - szef komisji na chwilę wyszedł) abym mówiła ze mam lęki że się boję wychodzić z domu, mówiły mi ze to jedyna szansa abym dostała rentę z tego odwołania, więc jak wrócił ściemaniałam, ale babeczka pchychiatra już wiedziała że do niej przyjdę, od razu mówiła mi że nie widzi potrzeby leczenia etc i wie że nie boję się wychodzenia (powód jes inny - zasłabnięcia kardio), ale musi mi to wpisać w dok zus abym miała szansę na rentę bo doskonale wiedziała że nie będę miała szasny. Miałam rok na uzbieranie dok na kolejną komisję i wtedy dostałam bez problemu - bez żadnego łażenia po psych.
Męczę się głównie z problemami kardiologicznymi (artymie, omdlenia, zasłabnięcia, problemy ze zmiennym ciśniemiem - od bardzo niskiego po bardzo wysokie), oraz zwyrodnienia stawów kręgosłupa i kości dłoni. Inne drobiazgi (wada plus 4 w oczach, problemy z liczeniem w pamięci itd to pikuś). Te zasłabnięcia uniemożliwiają mi częste wychodzenie z domu, nie dojadę do pracy a bardzo bym chciała przebywać wśród ludzi - kiedyś pracowałam do póki starczało sił ale bez składek zus bo to umowy zlecenia i o dzieło a w tym czasie studiowałam. Naukę musiałam przerwać bo coraz trudniej było mi zapamiętać materiał do egzaminów i nie poradziłam sobie ze studiami. Myślałam nad pracą w domu przed komputerem - przez net, ale to też wymaga systematyczności a ja często nie mam siły wstać z łóżka bo tak mi słabo. Nie usiedzę dłużej niż godzinę przed komputerem bo bardzo boli mnie wykrzywiony kręgosłup i dyski mi uciskają (drętwieje mi od tego lewa ręka i lewa noga) do tego pośladki bolą od siedzenia w jednej pozycji, do tego bardzo bolą mnie palce podczas pisania na klawiaturze (długopisem też) oraz nadgarstki, pomijam słaby wzrok który też daje się we znaki i boję się że będzie gorzej od przesiadywania przed komputerem. Sama rzadko z domu wychodzę, nie chodzę do sklepów, ani na długie spacery, czekam na kogoś z rodziny lub znajomych, sama też nie jestem wstanie zrobić większych porządków w mieszkaniu, większość robię na kolanach na raty aby nie upaść na podłogę.
Wiem że ludzie są bardziej chorzy ode mnie i jak się uprą to pracują. Pracowałam głównie przy wprowadzaniu danych do komputera oraz zwykłe prace biurowe, ale to było jeszcze kiedy dawałam radę, potem było coraz gorzej więc musiałam zrezygnować z pracy. Bardzo chciałabym pracować bo z natury jestem pracoholikiem, pracowałam nawet po 12h/dobę za marne grosze ale czułam się potrzebna i zawsze to jakieś pieniądze a nie taka jałmużna ze zus. Dlatego chętnie bym podjęła pracę w domu, ale taką gdzie nie muszę codziennie siedzieć przy kompie, do tego mam problemy z netem - zanika zasięg - bezprzewodowy bez możliwości okablowania budynku, bez możliwości podłączenia tel, stacjonarnego a kom też gubi zasięg (złośliwość administracji budynku bo rzekomo to zabytek).
Codziennie jestem tak zmęczona ale to widzą tylko najbliźsi mieszkający ze mną lub dwiedzający mnie, nie wyglądam na chorą a wyniki nie są aż tak tragiczne. Nie jestem wstanie sama zadbać o porządek w domu, o zakupy etc ale jestem częściowo zdolna do pracy, super tylko ciekawe czy zus znajdzie mi takiego pracodawcę który mnie zatrudni, zwłaszcza lekarza który się podpisze pod zaśw dla pracodawcy, skoro kilka lat temu nie dostałam zgody na wolontariat w domu pomocy społ, wtedy mniej słabłam.
Mając na myśli "tacy jak my" miałam na myśli ludzi którzy nie mają siły do pracy ale zus uważa że mogą, komu zależy na takiej niskiej rencinie i stresowaniu się co kolejną komisję czy dadzą czy nie? Wielu z nas wolałoby pracować, bo to zawsze są większe pieniądze ale przede wszystkim satysfakcja że jesteśmy niezależni finansowo od tej jałmużny.
Nadrzędny - Autor bluengel Dodany 2012-04-15 12:41
No dobrze.
Kundzia, konkretnie: jaką chorobę masz zdiagnozowaną jako główną? Czy stale się leczysz i co na to Twój prowadzący lekarz-kardiolog?
Nadrzędny Autor Kundzia Dodany 2012-04-15 17:14
jako główne choroby to 3 kardio (arytmie - większość doby wali mi szybko serce ledwie zipię, omdlenia kardio, nadciśnienie ze spadkami ciśnień - czasami niedociśnienie) marne szanse na poprawę o tym niżej, plus inne jako choroby współistniejace (mało ważne, cała lista pierdół z tego tylko stawy dość dajace w kość i kręgosłup a reszta z nich dobrze sie trzyma na lekach i nie przeszkadza mi w niczym)
lecze się ponad 15 lat, czyli od szkoły średniej
lekarz wie o tym ze nie dostałam tym razem renty i wie że będę się odowływać.
Nie ma leczenia dla mnie na ten moment (farmakologia i inwazyjne leczenie, plus zachowawcze - nic nie ma dla mnie) pozostaje wegetować i się oszczędzać aby ni było gorzej, kardio wyraźne opisał że nie ma leczenia, że rokowanie trudne do przewidzenia, ryzyko niewydolności krążenia, wszytko dokładnie opisał, co brałam, co diagnozowano etc, jak zawsze i nie było problemu ale jak trafia się chirurga na komisji to co sie dziwić że nic nie wie...
co z tego że się leczę od lat, jak taka baba na konsultacji kardio stwierdziła że na razie nie jest źle... to że jestem w takim dobrym stanie zawdzięczam temu że zostawiłam prace i się oszczędzam jak tylko się da, dużo wypoczywam i dużo śpię bo inaczej lądowałam ciągle w szpitalu nieprzytomna a tego nie chcę, bo to prowadziło do zmian w sercu które się cofnęły na odpoczynku, ale widocznie tego niektórzy nie rozumieją.
mój kardio jak i inni lekarze są wkurzeni na zus a i tak nic nie mogą zrobić, przecież nie będą mnie na siłę kłaść do szpitala, skoro choroby mam zdiagnozowane ponad 10 lat temu, w szpitalu brak miejsc a ludzie inni potrzebują pilnego leżenia na kadiologii (Zawały i inne poważne zabiegi ratujące zdrowie a przede wszystkim życie) więc ja im tam tylko zajmowałabym miejsce
baba na konsultacji nie miała nawet dokumentacji ze zus ani wyniku badania które miało do niej dojść (bad na które wysłał mnie zus), taka przygotowana, a moje wyniki spisała ale co z tego jak uznała że za dobre i że ludzie bez rąk i bez nóg pracują to ja też mogę :-)
mam wnerwa bo nie bardzo wiem jak dobrze umotywować sprzeciw
Nadrzędny - Autor REA Dodany 2012-04-15 16:33

>Domyślam się, że zmagasz się z jakąś chorobą psychiatryczną,


blu... czytaj dokładnie (wiem, że to problem, wolisz opluć).
Z postu Kundzi jasno wynika, że choroba ps. to była ściema.
Kundzia, blu... ci renty nie da, jej pytania są bezcelowe, z ciekawości lub zwyczajnie żeby dokopać.
W niczym Ci nie pomoże bo i nie może (mimo pozorów).
Kundzia twój post zawiera wiele prawdy o tym co się dzieje w orzecznictwie i życiu poza wirtualnym.
Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-15 17:28
na szczęście nie biorę wszystkiego do siebie a późna pora była, może ja pisałam zbyt chaotycznie a może blu była zmeczona i nie doczytała :-)
nie przejmuję się różnymi komentarzamim no chyba że orzecznika zus, oj tego to bym chętnie zdeptała :D

masz rację to co się dzieje u nas w kraju to absurd, ludzie chorzy, naprawdę chorzy muszą na siłę udowadniać że coś im jest, że nie dają rady pracować tak jakby chcieli, ale jest wielu ludzi którzy mają stałe renty i stan zdrowia ich się poprawił, pracują, uprawiają sporty, rodzą dzieci itd, żyją pełnią życia bo ich zdrowie na tyle się poprawiło, a pobierają renty na stałe i nikt ich nie skontroluje bo po co

znam wiele osób niepełnosprawnych (fatycznie chorych jak i tych naciąganych)
znajomy z I grupą dzisiaj zarabia ok 4tys zł z czego ok 1200zł legalnie reszta na czarno i jeszcze ma pielęgnacyjny, ale tylko utyka bo nogi ma chore, fakt bolą i współczuję ale ten stan nie wymaga I grupy
znajoma z II grupą, (soc renta plus piel), kiedyś ledwo chodziła (coś z układem nerwowym miała w dzieciństwie - jakieś zapalenie czy coś), dzisiaj lekko utyka na jedną nogę, nie widać nawet, owszem jakieś zmiany neurologiczne zostały ale jak ktoś o tym nie wie, to nic nie zauwazy, jest zdrowa, może biegać, tańczyć na dyskotekach, urodziła dziecko, nosi cieżkie dziecko na ręku, wózek ze schodów (sama), zakupy, jeździ na rowerze, dosłownie okaz zdrowia tylko utykająca, a renta na stałe, choć dzisiaj pewnie by dostała ledwo twz III grupę
więcej mam takich znajomych i mi przykro jak patrzę na innych moich znajomych, niewidomych, jeżdżących na wózkach, ledwo oddychających z powodu płuc, chorych na chroby autoimmunologoczne i wiele innych, którzy są naprawdę chorzy i wymagają stałej opieki ze strony rodziny a nie dostają rent, jak się trafi to góra druga grupa na rok może dwa, szlak mnie trafia

powinni się zabrać za weryfikację tych stałych orzeczeń, może wtedy by znalały się pieniądze na tych naprawdę chorych i niezdolnych do pracy, wiadomo każdy kto może prubuje dorabiać, bo praca to nie tylko pieniądze, ale kontakt z ludźmi, satysfakcja, poczucie przydatności i samodzielność chociaży niezależność finansowa, praca jest najlepszą formą rehabilitacji i ci naprawdę chorzy pragną tej pracy, chociaż nie dają rady, a cwaniacy naciągacze kombinują jak się nienarobić i mieć kasę za free.
również pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor elivka Dodany 2012-04-15 17:34
Kundzia napisałam do Ciebie pryw. wiadomość, sprawdź
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-15 17:43
odpisałam i czekam na odp :D
Nadrzędny Autor elivka Dodany 2012-04-15 18:06
Kundzia wysłałam
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-04-16 11:31
Wiecie co, rzeczywiście, to chory kraj i z tym należałoby w pierwszej kolejności zrobić porządek. Naciągacze dostają rentę o strzału, a ludzie naprawdę chorzy, wciąż muszą udowadniać, że nie udają, włóczyć się po sądach itd. Jakby tego było mało, zostają pozbawieni środków do życia przez długie miesiące, a często nawet lata i co mi po tym, że Zus mi później wyrówna wszystkie należne zaległości, jak ja wcześniej musiałam się zapożyczyć...brak słów. Jak to wygląda, że lekarze orzecznicy uważają, że jestem zdrowa, nie mając pojęcia o mojej chorobie ( bo na szczęście dla innych jest bardzo rzadka, ale niestety śmiertelna i bardzo bolesna) podobno ładnie wyglądam. Śmiechu warte! Jeżeli ładny wygląd zewnętrzny jest w naszym pięknym kraju głównym wyznacznikiem przyznawania rent, to tylko pogratulować. Jak zachorowałam, nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby ubiegać się o rentę, ale mój lekarz prowadzący nalegał i tłumaczył, że nie wolno mi pracować i że należy mi się renta na moje schorzenie, więc po którymś zaostrzeniu choroby, posłuchałam i złożyłam niezbędne dokumenty. Do lekarza orzecznika Zus poszłam bez obaw, bo przecież jestem chora, a on zaśmiał mi się w twarz od wejścia i stwierdził, że pracować mi się nie chce, że ładnie wyglądam i że renta mi się nie należy, żałuję, że nie włączyłam dyktafonu. Na komisji było podobnie, z tym, że tam już trzech lekarzy śmiało mi się w twarz, w międzyczasie złożyłam dokumenty o ustalenie stopnia niepełnosprawności ( dostałam znaczny na 2 lata), ale nie odpuszczałam i skierowałam wniosek do Sądu Pracy, byłam na badaniu przez dwóch biegłych i oni stwierdzili całkowitą niezdolność do pracy, teraz czekam na rozprawę w Sądzie, ale wciąż się zastanawiam, jak to jest, jakich Zus ma lekarzy, co by było gdybym odpuściła... Dlatego trzeba walczyć o swoje i nigdy się nie poddawać! Wiem, że to nie jest takie proste, bo sama wielokrotnie miałam momenty zwątpienia. Człowiek czasami ma tak dość, że gotów uwierzyć, że orzecznicy mają rację, że może renta mu się nie należy itd. Ja "walczyłam" i gdyby trzeba było, robiłabym to nadal. Śmiać mi się chce, bo ludzie mnie pouczali jak szłam na komisję, że mam się nie malować, założyć gorsze ciuchy i w ogóle wyglądać jak sierotka, uważam że to jest chore. To, że jestem chora, nie świadczy o tym, że mam o siebie nie dbać. Pewnie, jak mam nawrót choroby, to nie mam siły ani ochoty, ale w miesiącu zdarza się kilka dobrych dni, gdzie chciałabym zapomnieć o chorobie i ładnie wyglądać. Czy chorym nic się już od życia nie należy, przecież my też mamy prawo do odrobiny szczęścia. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości :-)
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-16 15:52
kiedyś pewien kardiolog powiedział mi że w ZUS orzecznicy to najczęściej starzy lekarze na emeryturach - dorabiający sobie i ci są w miarę ok, o ile się znają na danej chorobie i o ile nie są jacyś niezadowoleni z życia, oraz lekzre orzecznicy w średnim i młodym wieku - najczęściej osoby które ledwo ukończyły studia medyczne, nienadający się do pracy z chorymi, ale przecież mają super wiedzę zatem gdzieś pracować muszą ;-).
NIe wiem czy to prawda, powiedział mi to na podstawie właśne obserwacji, wiedzy medycznej (wybitny kardiolog i wykładowca), ale w życiu miałam kilka komisji i rzeczywiście, gdy trafiałam do starszych pań bez problemu od razu dostałam całk.niezd do pracy na 2 lata, jeszcze mówiły mi do jakiego lekarza warto pójść aby dopilnować aby stan zdrowia się nie pogarszał, mówiły abym pamiętała o kontrolach zdrowia aby nie było gorzej, były serdeczne i bardzo życzliwe, nie litościwe, ale ciepłe i dbające o człowieka, tak samo traktowały innych, a gdy komuś się nie dało przyznać, to dobrze radziły że będzie konslutacja itd i że warto się dalej starać. Nie były to zołzy. Raz trafiłam młodą lekarkę, wściekłą, od rana spóźnioną i latającą po korytarzu z teczkami, śmiała się do innych ile to dzisiaj odrzuci i co? Dostałam skier na konsultację a na niej kardiolog który jest konkurentem mojego, widać było że się nie lubią, rzucał dokumentami jak czytał, poczym zabrał moje oryginały do domu, bo powiedział że teraz nie ma czasu sie z nimi zapoznać i zę odeśle je zus. Przyszły po 2 tyg z decyzją o częściowej niezdolności bo taką opinię dał konsultant kardiolog. Potem odwołanie, szopki wg rad pań na komisji i dostałam na rok, potem cudowna kobieta na komisji i znowu na 2 lata, a teraz jakiś facet stary tetryk, który każdego odsyłał z kwitkiem. Miałam wezwanie do innego pokoju, ale nagle pół godz przed wyznaczoną godziną moje dokumenty przerzucili do innego pokoju, do tego dziada i oczywiście nic nie wiedział na temat tych chorób (co chirurg może wiedzieć o kardio) więc wysłał na konsult, wydawało się że będzie ok, mój kardio mnie pocieszał ze ta babka jest ok, ale niestety stwierdziła że ludzie bez rąk i nóg pracuję więc i ja mogę, ale w domu bo wie że nie dojadę do pracy - tego nie podważyła, ale uznała że w dobie internetu można pracować w domu, ano można oczywiście tylko trzeba mieć ku temu warunki lokalowe, fin, łącze na tyle dobre że sie nie zrywa, dobre oczy i łapki zdolne do ciągłego kilkania, siły aby codziennie wstać z łóżka (bo z tym różnie bywa) oraz kupę szczęścia na taką pracę.

Kinga bardzo cię rozumię, są choroby w których lekarze od razu nam mówią, albo pracujesz i doprowadzisz się szybciej na drugą stronę, albo się oszczędzasz i przedłużasz swoje życie a nawet masz szansę na lekką poprawę zdrowia na tyle aby chociaż mieć chęć do życia. Ale orzecznicy tego nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć, szkoda tylko że nie weryfikują osób ze stałymi orzeczeniami czy stałymi rentami
Dobrze że biegli orzekli ci całk, niezd, więc w sądzie powinna to być już tylko formalność, ale masz rację z czego żyć przez ten czas? z czego kupić leki? opłaty? Nikogo to nie obchodzi, a już na pewno nie urzędasów ze zus.

Walcz o swoje, nadpłacą bo muszą, tylko ciekawe czy wypłacają z odsetkami ustawowymi
trzymam kciuki i pozdrawiam
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-04-16 17:01
Dziękuję bardzo Kundziu za odpowiedź :-) Dziś mój mąż miał badanie przez lekarza z ZUS (choruje na raka od 2007), mąż mówił, że o dziwo lekarz był bardzo miły i pozytywnie nastawiony, ale nie wiemy co postanowił, za tydzień wizyta w ZUS, zobaczymy co wymyślą. Jeżeli nie dadzą, będziemy się odwoływać. Kiedyś się wstydziłam, ale już nie mam sentymentów, nie wstydzę się również pójść do MOPS-u, bo nie jestem pasożytem, któremu nie chce się pracować,a jeśli zostałam w taki sposób doświadczona przez los, to mam prawo oczekiwać wsparcia i pomocy, zwłaszcza że odkąd sięgam pamięcią, zawsze pracowałam i nie po 8 godzin, a po 16 i więcej czasami. Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-04-23 12:39
Witam. Byliśmy dziś w ZUS-ie. Mąż dostał rentę na 2 lata. Zdziwiłam się bo od razu dostał orzeczenie.
Chociaż jedna sprawa z głowy.
Pozdrawiam Wszystkich :-)
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-25 00:21
bardzo się ciesze że się udało :-)

ja od kilku lat dostawałam orzeczenie od razu, ale że tym razem nie chcieli dać renty to i nie dali orzeczenia, ale będę walczyć
życzę wam przede wszystkim zdrowia i sił do walki bo to jest najważniejsze,
pozdrawiam ciepło :-)
Nadrzędny - Autor kinga1977 Dodany 2012-05-01 15:53
Witam Cię Kundziu :-)
Byłam w szpitalu, więc nie odpisywałam. Dostałam zawiadomienie, że moja sprawa w sądzie odbędzie się 10 maja, a wraz z nim opinię przewodniczącego komisji lekarskich ZUS. Nie odwołali się od opinii biegłych sądowych i nawet padło stwierdzenie, które śmiem zacytować.       " Zgadzam się, że być może KL ZUS zbyt pochopnie orzekła brak niezdolności, zwłaszcza mając do dyspozycji wgląd w wypisy leczenia szpitalnego. Zgadzam się na uznanie wnioskodawczyni za całkowicie niezdolną do pracy od kwietnia 2011 do 31.08.2012" Sama widzisz jak to dzisiaj wygląda. Gdybym się nie odwołała, zostałabym z niczym. Dlatego walcz o to, co Ci się należy. Pozdrawiam serdecznie :-)
Ps. Zastanawiam się, czy pójść na sprawę, czy nie trzeba, bo pisze, że stawiennictwo strony na posiedzeniu nie jest obowiązkowe. Sąd nie informuje z urzędu o wyniku postępowania, jak też nie doręcza odpisu orzeczenia. Więc może lepiej pójść?
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-05-01 20:37
Witam Cię serdecznie i mam nadzieję że po szpitalu wypoczywasz.
Z tego pisemka wynika że masz wygrane i chyba zus nie powinien zmienić decyzji ale kto ich wie. Co do stawiennictwa, możesz nie iść to teoretycznie formalość ale potem musisz złożyć w sądzie pisemko o wydanie wyroku najlepiej wraz z uzasadnieniem, a to chyba trochę trwa. Jeżeli możesz i dasz radę to lepiej tam bądź wtedy będziesz od razu wiedziała co i jak, ale jeżeli nie czujesz się na siłach to po prostu wystąpisz o wydanie wyroku :-). Wg mnie nie powinno sie nic zmienić skoro sam przewodniczacy komisji tak napisał.
Warto było walczyć zatem ja też walczę, dokumenty złożone i czekam na wezwanie na komisję

Pozdrawiam i życzę sił do walki o zdrowie :-)
Nadrzędny Autor kinga1977 Dodany 2012-05-01 21:15
Bardzo dziękuję za te ciepłe słowa :-) Mam nadzieję, że Tobie również się uda. Uda, dziwnie to brzmi, jakbyśmy chciały coś wyłudzić, a przecież jesteśmy chore i nie powinno tak być, że ciągamy się po sądach, komisjach itp. Trudno, taki nasz chory system, ale na szczęście jest jeszcze jakaś sprawiedliwość... Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki za pozytywne, a przede wszystkim szybkie załatwienie sprawy :-)
Nadrzędny - Autor kasia2222 Dodany 2012-04-23 14:49
Witam, a może ktoś wie jak jest z orzecznictwem w krajach cywilizowanej zachodniej Europy?
Nadrzędny - Autor REA Dodany 2012-04-23 19:15
Podobno b. dobrze, tzn bezproblemowo :-) To info od mojego kolegi z Anglii. Pracuje tam z żoną od kilku lat. Tutaj nie dostał, a tam tak. Pracują legalnie.
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-25 00:27
dokładnie w innych krajach chory dostanie a u nas...

rozmawiałam z radcą prawnym, wiele osób u nas ma problemy z orzeczeniem i to ludzie naprawdę chorzy, jest coraz gorzej ... a ci co mają renty na stałe nie są weryfikowani i nie będą bo by się wydało ilu orzeczników ponaciągało przepisy, sami bat by na siebie ukręcili. Mimo iż kilka lat temu weszły przepisy aby weryfikować takie osoby i wzywać na komisje to tego nie robią... no cóż, żyjemy w bogatym kraju, zatem trzeba gdzieś wyrównać aby nie było za dużo rencistów, czyli łatwiej zabrać tym co muszą się stawiać co jakiś czas, a co będą sobie robić dodatkową robotę i obciach ;-)

pozdrawiam i dużo zdrowia wszystkim w tym chorym kraju :D
Nadrzędny - Autor kciuki Dodany 2012-04-25 05:41
Szanowna Pani pisze nieprawdę...a jeśli zna Pani taki przykład należało zgłosić a nie żalić się na tym forum ..."bo mnie nie chcą dać"...a innym dali...ja na przykład byłam co rok lub dwa lata rzetelnie weryfikowana przez lekarza orzecznika od 1991r a rentę na stałe otrzymałam na rok przed ustawowym wiekiem emerytalnym.I zawsze starałam się pracować nawet godzinę dwie dziennie!Zresztą dużo osób niepełnosprawnych wyjechało i MAJĄ LEPIEJ W ŚWIECIE...więc może i Pani...zamiast obrażać Orzeczników za ich ciężką pracę.
Nadrzędny - Autor Kundzia Dodany 2012-04-25 15:29 Zmieniony 2012-04-25 15:39
Prosze wybaczyc ale to nie jest obrażanie tylko stwierdzone przez radcę prawnego, który rozmawia z wieloma osobami, człowieka który pomaga w odzyskiwaniu świadzczeń

dodatkowo
wiele osób z mojego środowiska (znajomi) dostało przed 2003r z orzecznictwa renty na stałę zanim renty socjalne przeszły do ZUS, do tej pory te osoby nie były nigdy wezwane a ich stan zdrowia polepszył się o niemal 100%, ale nie jestem donosicielem i nie donoszę na nich do zus jacy są zdrowi a biorą renty i sobie pracują...

Znam też wiele osób mieszkących u mnie w bloku (wiek 40-60l) gdzie też od wielu lat mieli renty na stałe, przyznawane jeszcze w latach 90-tych i nikt ich nie wzywał i nie wezwie

Wzywani są tylko ci którzy mieli renty na określony czas, i nadal są wzywani i na siłę mają udowadniane że są już zdrowi, a osoby którym w młodym wieku przyznano na stałę nie są wzywane

moja koleżanka, w wieku szkolnym jeździła na wózku (coś w rodzaju przejściowego paraliżu na tle nerwowym - zapalenie czegoś tam - nie pamiętam dokładnie), nie była wstanie wstać, dostała orzeczenie, od lat jej stan się niemal idelany zrobił, owszem ma drobne dolegliwości mięśniowe jak zrobi więcej wysiłku ale kto tego nie ma? Na codzień jest wstanie dźwigać wózek z 15 kg dzieckiem na pierwsze piętro, ciężkie zakupy, biega, jeźdź na rowerze, pływa na kajakach,,, sam lekarz jej powiedział że już nic jej nie jest a to że lekko utyka na lewą nogę (czego nie widać praktycznie) to jest tylko śladem po jej chorobie. Rentę ma na stałe, którą pobiera już 16 lat a jest jeszcze młoda. Podobnych przykładów znam sporo.

Przykry przykład mojej sąsadki, po mastektomii, szczęście ze nie ma nawrtotu, po ciężkich operacjach kręgosłupa, nie może ani stać, ani dźwigać, dłużej siedzieć, schylać się, ma tak sztywny kręgosłup, po wycieciu części tarczycy, woreczka żółciowego, ma problemy z wątrobą dochodzi coraz więcej chrób. Ma 54 lata, była przez blisko 12 lat na rencie a teraz stwierdzili że jest zupełnie zdrowa i nawet nie otrzymała tzw 3 grupy, a gdzie kobieta w takim stanie w tym wieku znajdzie pracę? Pracowała zanim poszła na rentę ale przez ten czas już nie. To jest przykład osoby już w nieco straszym wieku ode mnie. Tego typu przykładów też znam sporo.

To że Pani była wzywana za kazdym razem to tak właśnie powinno to wyglądać, a że teraz dostała Pani na stałę bo osiąga Panie wiek emerytalny.

Obrażanie Orzeczników... są orzecznicy wspaniali nawet jak nie przyznają świadczenia bo faktycznie powiedzmy człowiek jest zbyt zdrowy na rentę, to jego rozmowa itd wygląda inaczej, przecież tarfiłam na kilku normlanych, ale są też tacy którzy na korytarzu się aż śmieją ile osób odrzucą, to niestety też słyszałam czekając na swoją kolej. Nie znajacych się na danej chorobie, głupawo krytykujących wypisany wniosek, podwarzających badania itd. Ale już nie o to chodzi, chodzi tylko o to aby wzywali każdego na komisję, zwłaszcza tych co mają renty na stałe bo w dzisiejszych czasach przy takim postępie medycyny, wiele z tych osób jest w lepszej kondycji niż nie jeden "zdrowy" cięzko pracujący. Chociaż tyle by zrobili ;-)

Dodatkowo niestety bardzo często nie czytają tego co napiszą lekarze na wniosku, nie przeglądają historii choroby, w sumie nawet na część badań nie zaglądają... A konsultanci Orzecznicy... to już paranoja, brak dokumentacji ze ZUS, brak badań na które zus wysłał. Jeden mi kiedyś powiedział że nia ma teraz czasu tego czytać i zabrał mi oryginały do wglądu, wróciły po 2 tyg w raz z orzeczenie ...., zatem czy oni są kompetentni? Nie chodzi o to co orzekli ale o olewanie i nieprzygotowanie
Nadrzędny - Autor elivka Dodany 2012-04-25 19:15
kciuki
napisałaś  "..zamiast obrażać Orzeczników za ich ciężką pracę."
co nazywasz ciężką pracą, wybieranie z dokumentacji lekarskiej najlepszej i korzystnej dla nich, czy podważanie wiedzy lekarzy kierujących na renty, czy rozdawanie tych idiotycznych uśmieszków ludziom chorym często pracującym w ostatnim 20-leciu po kilkanaście godzin dziennie choć jeszcze nie są w wieku  tuż przed emeryturą (ci czasem dostają na rok lub dwa)

Kundzia ma rację, mało że nie czytają to jeszcze  wydają decyzje oparte na kłamstwie!
przedłużają wcześniej wydane renty alkoholikom a ci jak mają ochotę to idą sobie na budowę dorabiać...
Nadrzędny - Autor ama6 Dodany 2012-08-24 14:35
Witam wszystkich !!!
Dwa dni temu otrzymałam decyzje o odmowie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy.
05.07.2012 roku miałam komisję- lekarz orzecznik napisał,,Nie jest Pani nie zdolna dom pracy,,
Wniosłam sprzeciw - ,,decyzja j.w.
Czytam Wasze komentarze i przygotowuję się do odwołania do Sądu Pracy Waham się jeszcze.................????
Myślę, że długa i ciężka droga przede mną.
Pokrótce:
- od 2003 roku mam problemy neurologiczne/ odcinek szyjny, piersiowy , lędźwiowy/
- guzkowate wole tarczycy,
- niewydolność lewej komory serca,
- nadciśnienie,
- zwyrodnienia stawów kolanowych i biodrowych,
- żylaki kończyn dolnych,
- uczulenie na salicylany i kobalt...
   Kilka  hospitalizacji szpitalnych , pobyty sanatoryjne, operację kręgosłupa szyjnego.
   Jeszcze pracuję, chociaż obecnie jestem na zwolnieniu lekarskim .

   Napiszcie proszę czy warto zaczynać tą nierówną walkę z  ZUS - em??
   Boję się rozprawy sądowej, nigdy nie byłam w sądzie.
   Czy  i kiedy mogę wziąć obrońcę z urzędu?
   Myślę ze sama nie poradzę sobie.
   Proszę pomóżcie i odpowiedzcie mi na moje wątpliwości.
   Pozdrawiam wszystkich.

 

  
Nadrzędny Autor Kundzia Dodany 2012-08-24 15:55
Wtaj :-)
Jeżeli ledwo dajesz już radę z pracą to warto, zawsze warto odwołać się do sadu, choć walka może być trudna i długa a i też nie oznacza że się wygra, mimo wszystko warto bo wiele osób wygrywa :-). To postępowanie zwolnione jest od kosztów sądowych, chyba że ZUS korzysta z przedstawiciela prawnego - wtedy ponosi się koszty tego radcy,a el to nie są wielkie koszty (podobno ok 60zł), można też pisać o ich umorzenie lub rozłożenie na raty, gdyby się przegrało.
Podobno sędziowie łagodniejszym okiem patrzą na ludzi, którzy sami reprezentują się przed sądem bez prawnika, ale to tylko podobno zatem wcale tak być nie musi. Rozsprawy nie musisz się bać, sędzia nie będzie ani bić ani krzyczeć itp, najwyżej wyrok będnie niekorzystny dla jednej ze stron. Najwięcej zależy od opinii biegłych sądowych (lekarzy).

Wyszukaj tematu "pomogę" założonego przez Zask - podpowie prawnie :-)

Obecnie czekam na pierwsze pismo w sprawie mojej batali sądowej ze ZUSem, jak na razie cisza, też sie boję że będzie to trwało miesiacami a nawet latami oraz że może sie nie udać ale będę walczyć do końca. Pozdrawiam serdecznie :-)
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Komentarze do artykułów / 0pinia biegłych sądowych,a ZUS (28405 - wyświetleń)
1 2 Poprzednia strona Następna strona  

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill