www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Ustawa antydyskryminacyjna / nie rozumiem zespolow orzekania (13133 - wyświetleń)
- Autor wojtekwc Dodany 2013-02-06 15:07
jestem osoba niepelnosprawna od 1996r. mialem krwiaka podpajeczynowkowego i niedowlad,ktory jest do dzisiaj, staram sie o karte parkingowa jednak za kazdym razem mam decyzje odmowną ponieważ nic sie nie zmieniło w moim zyciu .Caly czas jestem pod kontrolą neurologa.Nie mogę tylko pojąc dlaczego oni mnie tak traktuja moje zdrowie nie bedzie lepsze i nie poprawi sie moge sobie pomagac tylko rechabilitacja i lekarstwami .czy mozna temu jakos zaradzic i co zrobic
Nadrzędny - Autor 62norbi03 Dodany 2013-02-06 16:13
w Polsce jest system orzekania podległy, nakazom rządowym, aby w jak najwięcej cudownie uzdrawiać osoby niepełnosprawne, jest to jeden element cichej eutanazji na niepełnosprawnych i chorych...
Nadrzędny - Autor suchydry Dodany 2013-03-27 20:32
Witam
Mam na imię Łukasz obecnie 31-latek . Chodzi o orzeczenie stopnia niepełnosprawności które dostałem na stałe i obecnie jest to stopień umiarkowany . Jestem po amputacji obu podudzi , wypadek nastąpił w 2008r. w którym straciłem oba podudzia + prawe ucho które na szczęście przyszyto (pani doktor która przyszyła mi ucho powinna dostać nobla bo nic nie widać) .
Problem w tym że mój stan zdrowia nic się nie zmienił od 2008r. do tego śmiało mogę powiedzieć że się pogorszył bo często choruję i mimo protez które dalej są tymczasowe nie poruszam się na nich . Moje pytanie brzmi czy jest to możliwe żeby 2 orzeczenia tak bardzo się od siebie różniły ? Może wymienię w pkt tak jak na orzeczeniu...

1)Zaliczyć do st. niepełnosprawności - ZNACZNEGO/UMIARKOWANEGO

2)Symbol przyczyny niepełnosprawności - 05-R tu bez zmian

3)Orzeczenie wydaje się do - 30.11.2010 obecnie na stałe

4)Niepełnosprawność istnieje od - 22.08.2008 tu bez zmian

5)Ustalony stopień niepełnosprawności datuje sie od - 24.09.2008 obecnie 05.11.2012

WSKAZANIA DOTYCZĄCE

1)odpowiedniego zatrudnienia - praca w warunkach chronionych / bez zmian

2)szkolenia,w tym specjalistycznego - nie wymaga / bez zmian

3)zatrudnienia w zakładzie aktywności zawodowej - nie wymaga / bez zmian

4)uczestnictwa w terapii zajęciowej - nie wymaga / bez zmian

5)konieczności zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne , środki pomocnicze oraz pomoce techniczne , ułatwiajacefunkcjonowanie danej osoby - wymaga / bez zmian

6)korzystania z systemu środowiskowego wsparcia w samodzielnej egzystencji , przez co rozumie się korzystyanie z usług socjalnych , opiekuńczych ,terapeutycznych i rehabilitacyjnych świadczonych przez sieć instytucji pomocy społecznej , organizacje pozarządowe oraz inne placówki - wymaga / bez zmian

7)konieczności stałej lub długotrwałej opieki i pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji - wymaga / nie wymaga

8)konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia , rehabilitacji i edukacji - nie wymaga / bez zmian

9)spełnienia przez osobę niepełnosprawną przesłanek określonych w art.8 ust.1 z dnia 20 czerwca 1997r. Prawo o ruchu drogowym (j.t. Dz. U. z 2005 r. Nr 108 , poz . 908 , z późn. zm.) - wymaga / spełnia

10) prawa do zamieszkania w oddzielnym pokoju - wymaga / nie wymaga

Dodam że na komisji pytano się mnie o to czy dostaje rentę .
Czy to jest normalne pytanie które Komisja ma prawo zadać  ?
Czy fakt że nie mam dwóch kończyn dolnych nie kwalifikuje mnie automatycznie do stopnia znacznego? Bo wydaje mi się że na siłę chcą mnie uzdrowić a nogi póki co nie odrosły :/
W efekcie tak samo jak właściciel tematu nie rozumiem systemu orzekania.Oczywiście odwołanie zostało złożone ale obawiam że skoro nasz rząd nakazał odgórnie uzdrawiać niepełnosprawnych to może być problem w przyznaniu mi st. znacznego . Czy mam jakieś możliwości ew odwołania się od drugiej komisji i jak to wygląda . Proszę o ew pomoc .
Pozdrawiam
Łukasz
Nadrzędny Autor trolla Dodany 2013-03-27 22:20
odwoływać zawsze się można, ale jak zauważyłeś panuje proces uzdrawiania i mogą wskazać że protezy są formą uzdrowiania pozwalającą na samodzielną egzystencję, też mam znajomego po amputacji do tego zakażonego wirusem HIV (zakażony po transfuzji) i dostaje orzeczenie na 5 lat w stopniu umiarkowanym, niestety tak ma od prawie 20 lat
jak wspomniałam próbuj się odwoływać
Nadrzędny - Autor bluengel Dodany 2013-03-27 22:22
1) Nie ma czegoś takiego jak "z automatu" za dany rodzaj niesprawności - każdy przypadek rozpatruje się indywidualnie
2) Umiarkowany w opisanym przypadku wydaje się standardem (nie obowiązkiem wynikającym z przepisów, ale średnią statystyczną z ostatnich lat) - i wydaje się wystarczający
3) Po amputacji podudzi, przy odpowiednio dobranych protezach można doskonale funkcjonować - nie wiemy, czemu Ty protez nie używasz, więc trudno się odnieść.
4) Też jestem po takiej powypadkowej amputacji, ale oprotezowana. Też ostatnio sama się poniekąd zweryfikowałam - też umiarkowany na stałe i, uczciwie rzecz biorąc, na dziś wydaje mi się to sprawiedliwe.
5) Orzeczenie dotyczy raczej zasadniczej, jednej Twojej przypadłości - wynikającej bezpośrednio ze stanu powypadkowego, więc dokładania do tego "bo często choruję" nie musi mieć wpływu na orzeczenie, jeśli nie wiąże się bezpośrednio ze stanem po amputacji.
6) Tak, komisja może pytać o wiele rzeczy - mnie też bawiły niektóre durnowate pytania, ale dopytywałam, jakie to ma dla nich znaczenie i sobie porozmawiałam:) A czemu miałbyś to ukrywać...?
7) Odwoływać się możesz zawsze, ale musisz użyć jakichś argumentów. Wg wiedzy lekarzy, popartej doświadczeniami innych pacjentów, po amputacji podudzi należy i można się zaprotezować, aby stoponiowo powracać do możliwie normalnego, samodzielnego funkcjonowania. Więc i Ciebie tak widzą.

8) A po co właściwie upierasz się przy tym znacznym...? Młody jesteś. Nie zależy Ci na powrocie do życia...?
Nadrzędny - Autor suchydry Dodany 2013-03-27 23:59
Podstawowa sprawa to taka że komisja opierała się na tej samej dokumentacji medycznej co przy 1 orzeczeniu , protezy już wtedy też posiadałem i nawet w nich się na tej komisji zjawiłem , dodatkowo doszedł problem ze słuchem w prawym uchu ( to które było amputowane ) ,  do tego pół roku temu wyskoczył mi dysk , choruję bardzo często , przez 5 lat życia jako ON przeżyłem tyle chorób co moja cała rodzina razem wzięta. Np. od dwóch dni  mam grypę żołądkową ale to już jest coroczny standard , zresztą mój kontakt ze światem zewnętrznym kończy się z reguły wysoką gorączką i kilkudniowym leczeniem. Myślicie że przyjechała do mnie kiedykolwiek karetka jak miałem 40 stopni gorączki ? Ostatnio od momentu wezwania karetki do momentu aż ktokolwiek raczył się zjawić czyli lekarz rodzinny minęło 9h do tego musiałem zapłacić 50 zł . Mniejsza z tym . Po komisji na którą osobiście się wstawiłem(na wózku inwalidzkim gdzie wcześniej zjawiłem się w protkach) też musiałem swoje odleżeć a nie stać mnie na leki mając najniższą rentę zusowską , albo leki albo opłaty , wybrałem opłaty bo bezdomnemu w moim stanie raczej ciężko będzie przeżyć... Jak byłem jeszcze zdrowym człowiekiem to prowadziłem bardzo aktywny tryb życia , jeździłem po całym kraju , prowadziłem swoją firmę i cieszyłem się życiem , niestety na dzień dzisiejszy mój stan zdrowia pogorszył się bo mimo iż używałem protez przez praktycznie rok to później wdało mi się zakażenie i od tego się zaczęło , choróbsko za choróbskiem i w efekcie pozostał mi wózek inwalidzki . Blueangel nie wiem co ty przeżyłaś za amputację ale wydaje mi się że amputacja dwóch kończyn jest chyba gorsza od amputacji jednej kończyny nawet jeśli chodzi o samo dopasowanie protez które musi być idealne , nie mając dwóch kończyn moja walka z grawitacją była na prawdę trudna ale udało mi się swego czasu przejść kilkanaście metrów bez kul a jaki byłem z siebie dumny chociaż wiedziałem że większa część dystansu była pokonana przeze mnie tylko dlatego że nie mogłem się sam zatrzymać ... Dochodzą też inne aspekty mojego życia ale nie będę tu ich ujawniał bo są zbyt prywatne . Wracając do stopnia niepełnosprawności to st umiarkowany a st znaczny różnią się od siebie chociażby tym że nie mogę pobierać zasiłku pielęgnacyjnego ale już nie chodzi o kasę bo to i tak grosze ... Nie mam prawa do osobnego pokoju i przez to nie mogę się starać o dodatek mieszkaniowy, lub większy metraż mieszkania z zasobów gminnych.Nie wymagam opieki i pomocy drugiej osoby gdzie wcześniej wymagałem ... Ludzie ja nawet nie jestem w stanie sam iść/jechać po zakupy nie wspomnę o ich przetransportowaniu do domu a opiekują się mną moi rodzice także na papierze jest że nie wymagam opieki a stan faktyczny jest taki że jestem zależny od rodziców którzy już swoje lata mają i kiedyś nawet oni nie będą w stanie mi pomagać . Mama choruje na tyle chorób że lekarze nie wiedzą na jakim oddziale ją położyć a tata pracował 25 lat w kopalni i ma problem z serduchem ... Braknie ich i co wtedy ? Nawet opiekunki z MOPS-u nie dostanę bo mi nie przysługuje . Mówimy tu o orzeczeniu na STAŁE . Dla mnie to jest dziwne że orzeczenie o st znacznym najpierw wydano mi na 2 lata a na stałe wydaje się orzeczenie o st umiarkowanym gdzie stan zdrowia jest taki sam lub gorszy niż przy 1 orzeczeniu . Także na dzień dzisiejszy nie mam ochoty na leczenie bo jako takie nie istnieje w naszym kraju , mowa tu o rehabilitacji gdzie zaproponowano mi salę gimnastyczną po 1 godz dziennie przez 10 dni dlatego walczę o swoje bo niedługo człowiek będzie musiał stracić co najmniej głowę żeby otrzymać stopień znaczny . Młody jestem , fakt ale z dnia na dzień , z roku na rok czuję się jak staruszek i powoli przestaje mi zależeć na takim życiu .Póki co to jeszcze próbuję wykazać się inicjatywą i działać na tyle na ile mogę . I nie użalam się nad sobą bo pewnie czytającym tego posta może i taka myśl się nasunąć . Założę się że każdy z was nie chce litości , nie chcę jałmużny od naszego chorego kraju bo nawet będąc niepełnosprawnym wiem że jak poradzę sobie z urzędnikami to dam sobie radę w życiu tylko niech oni się opamiętają i nie rzucają ludziom niepełnosprawnym kłód pod nogi . Mi nogi nie odrosły i raczej nie odrosną . Trochę to chaotycznie napisałem ale to jest spowodowane tym że dalej mam gorączkę i niezbyt jasno myślę . Mam nadzieję że chociaż po części mnie zrozumieliście
Nadrzędny - Autor ulena Dodany 2013-03-28 00:18
A Ty tu jakby z ręką w nocniku się obudzileś. Dlaczego się nie odwoływałeś? To jest pierwsza sprawa, którą powinieneś zrobić!
Nadrzędny - Autor suchydry Dodany 2013-03-28 00:47
Jasne że odwołanie poleciało od razu jak tylko dostałem orzeczenie z tym że takie odwołanie najpierw rozpatruje ta sama komisja co orzekała i dopiero potem odwołanie jest przesyłane za pośrednictwem powiatowego orzecznictwa do okręgowego orzecznictwa . Czekam po prostu na termin . Jak już pisałem jestem zaradnym człowiekiem tylko że od wypadku moje możliwości znacznie się pogorszyły ale mimo to zamierzam dalej walczyć , już jedną sprawę wygrałem i zamierzam wygrać też z orzecznictwem bo na pewno sprawa trafi do sądu jak komisja podejmie decyzje na które się nie zgadzam . Znam wielu ludzi po amputacjach i nie może być tak że ja nie mając dwóch kończyn na wysokości podudzi mam stopień umiarkowany a moi znajomi będąc w podobnym wieku , z tą różnicą że nie mają tylko jednej nogi , podudzia czy nawet samej stopy mają stopień znaczny . Wkurza mnie to że w tym kraju nie ma standaryzacji co do przyznawania stopnia niepełnosprawności i jesteśmy zależni od ludzi którzy często mylą zawód lekarza z grabarzem
Nadrzędny - Autor pisanka Dodany 2013-07-22 17:28
To jak to jest ;ta sama komisja rozpatruje odwołanie?? a przecież odwołanie pisze się do wojewódzkiego orzecznictwa za pośrednictwem miejskiego.Jak to się dalej odbywa? jest powoływana następna komisja?może mi ktoś odpowiedzieć?byłabym bardzo wdzięczna.p
Nadrzędny Autor trolla Dodany 2013-07-24 19:48
no owszem, ale komisja miejska może odrzucić odwołanie od decyzji. Odwołania są analizowane przez orzecznictwo miejskie. Oczywiście można dostarczyć dokumentację uzupełniającą jeżeli się posiada. W skład komisji wojewódzkiej mogą wchodzić lekarze takich samych specjalizacji lub innych. U mnie np. w miejskim był neurolog, internista oraz psycholog a w wojewódzkim był tylko neurolog i psycholog. Od orzecznictwa wojewódzkiego dalsza droga odwoławcza jest w Sądzie.
Nadrzędny - Autor bluengel Dodany 2013-03-28 10:47 Zmieniony 2013-03-28 11:08
sychydry - przeczytaj jeszcze raz uważniej mój post...
Też jestem po wypadku, też po OBUSTRONNEJ amputacji podudzi - tylko mam nieco więcej doświadczenia w tym temacie, więc może spróbuj coś z tego wyciągnąć optymistycznego dla siebie...?

Masz dwa wyjścia:
1) albo będziesz dalej tracił czas i energię na opisywanie codzienności 80% ludzi niepełnosprawnych w tym kraju i biadolenie
2) albo w końcu spróbujesz STANĄĆ NA NOGI i zrobić wszystko, aby nie liczyć na łaskę ZUSu czy innego MOPSu.

Oczywiście, wypowiadam się na podstawie wyłącznie tego, co napisałeś - więc się nie obruszaj. Ale takżr na podstawie wielu podobnych przypadków, które w życiu jednak już przerobiłam, ze swoim włącznie.

O zmianę stopnia orzeczenia po prostu się staraj - nikt Ci nie broni, a nuż się uda. Ale nawet jeśli się uda, miej świadomość, że - wg mnie - dostaniesz ewentualny znaczny znowu na krótki określony czas (obstawiam max 2 lata). A to (z punktu widzenia orzeczników a ja się z tym akurat zgadzam) po to, abyś w tym okresie mógł doprowadzić się do stanu "używalności", który pomoże Ci wrócić do możliwie normalnego życia. Takie myślenie wynika z FAKTÓW i odniesień do innych, podobnych przypadków ludzkich, więc jednak trochę jest uzasadnione.
Jeżeli stan fizyczny Twoich kończyn obecnie nie pozwala na zaprotezowanie - jest to argument dla komisji, ale przedstaw go w opinii lekarskiej, od swojego ortopedy, chirurga, naczyniowca. Niech napiszą, jakie jest wdrożone leczenie, jakie są rokowania itd. .

Praktycznie:
- nie rozumiem stwierdzenia, że od 4 lat posiadasz tylko protezy tymczasowr... NIE DA SIĘ NA CZYMŚ TAKIM DOBRZE CHODZIĆ, więc chyba coś zaniedbałeś. Nie starałeś się po zagojeniu ran o protezy właściwe? Nie chcesz się starać? Co na ten temat wiesz?
- zakażenia zdarzają się w naszych przypadkach, wiele trudnych innych dolegliwości też, ale przy dobrze dobranych protezach oraz właściwej higienie (co wcale nie jest takie znowu wymagające) można WSZYSTKO. Nie ma żadnych przeciwskazań, abyś ze swojej obecnej pozycji prowadził firmę, pracował dla innych, zarabiał
- ja uczyłam się w życiu chodzić na protezach kilka razy, ponieważ musiałam mieć reoperowane kikuty, skracane itd.; za każdym razem nowe protezy, nauka od początku, pionizowanie się, pierwsze kroki. Bywało baaaardzo różnie, mozolnie, trudno. Ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, aby zostać w wózku - po co???????????? Owszem, od kilku la mam nawet własny wózek aktywny, ale służy mi wyłącznie od wielkiego dzwonu: na dłuższą wycieczkę, wyjazd zagraniczny, do uprawiania sportu, na większe zakupy. Bardzo go lubię, ale na co dzień daję radę inaczej.
Może być tak, że za czas jakiś na ten wózek się będę musiała przesiąść w większym wymiarze, ale to z racji innych obciążeń i na pewno nie wepchnę się na niego sama...

Ty na wózek obecnie skazany nie jesteś - no, chyba że chcesz, jest Ci wygodniej itd. Twój wybór. Ale czy podjąłeś próby, aby jednak to życie i sobie i swoim bliskim ułatwić, stając na nogach...? Gdzie próbowałeś zrobić protezy? Kto uczy Cię chodzić? W czym tkwi największy problem techniczny?

Nie porównuj chorób i niepełnosprawności - to zawsze wychodzi marnie i niesmacznie.
Bo ja, na przykład, uważam, że prościej jest chodzić na dwóch protezach podudzi niż jednej udowej - przyjrzyj się walce ludzi bez kolana, z wyłuszczeniem w stawie biodrowym; ich protezom, kosztom i utykaniu i konsekwencjom z tym związanym. Ale i tak nie da się tego ujednolicić - co człowiek to oddzielny temat.

Rehabilitację, która jest Tobie potrzebna możesz sobie zorganizować doskonale w swoim pokoju, we własnym zakresie - po prostu ćwicz, ćwicz, ćwicz. Jest ogromna szansa, że będziesz w dużym stopniu samodzielnie chodził, nawet biegał, jeździł samochodem, rowerem, sam robił zakupy i załatwiał milion spraw. Chłopie, słusznie myślisz o schorowanych rodzicach - ale jedynym lekarstwem na to jest nie opiekunka z MOPS, lecz TWOJA SAMODZIELNOŚĆ.
Sorry, ale muszę się opierać na własnym przykładzie: chodząc na dwóch protezach to ja teraz utrzymuję i opiekuję się także schorowaną matką, wcześniej umierającym ojcem, dziś dwojgiem dorosłego rodzeństwa, też z problemami. O innych sprawach nie wspomnę. Tylko że nie robię z tego nieszczęścią, bo teraz moja kolej - za ich wcześniejszą pomoc dla mnie i wszystko, co zrobili, abym nie była inwalidką-pierdołą, ale niezależną, samodzielną, odpowiedzialną osobą. Uważam, że zrobili dobrą robotę, więc - skoro mam na to siły - mogę teraz coś zrobić dla nich. I dobrze.

Kurczę, a co będzie, jeśli nie dostaniesz jednak tego znacznego? I szlag trafi Twoje wyliczanki dotyczące osobnego pokoju, dodatku mieszkaniowego itp bonusów???? Powrót do rzeczywistości.
Z troski o rodziców zadbaj o siebie, ale raczej zamawiając protezy i szukając roboty, hobby, pasji. Rencina niech się załatwia sama, swoim trybem - ty zajmij się tym, na co masz wpływ, bo od tego zależy, gdzie będziesz za parę lat...
Nie dywaguj, kto ma jaką grupę itd., bo to właśnie czyni z Ciebie wkurzonego staruszka i nie ułatwia powrotu do żywych.

W razie potrzeby służę.
Nadrzędny Autor suchydry Dodany 2013-03-28 21:59
bluengel w sumie masz w 100% rację z tym że nie znasz całej sytuacji w jakiej obecnie jestem a ja niestety jakoś nie mam odwagi a nawet nie mogę wyjawiać wszystkich problemów przez które przeszedłem od momentu amputacji , musisz mnie zrozumieć.

O ZUS się nie martwię bo mam rentę z tytułu przepracowanych lat czyli zusowską a nie socjalną i takowej nie mogą mi zabrać no chyba że przekroczę zarobki co na pewno kiedyś nastąpi bo nie lubię siedzieć na czyimś garnuszku a tym bardziej robić na czyjeś gacie. Z pomocy MOPS-u raczej nie korzystałem poza kwestią zaprotezowania . Jakieś tam wnioski złożyłem ale akurat w tamtym okresie czasu było sporo młodszych ludzi ode mnie którzy mieli takie same potrzeby , jak nie większe.Ja tam jestem wiecznym optymistą więc takie drobne kłody pod nogi nie były dla mnie problemem , dzieciaki zawsze są najważniejsze a i ja stwierdziłem że póki co nic od nich nie potrzebuję mimo iż sami się oferowali a nawet chcieli przydzielić kogoś do pomocy.Pracownik MOPS-u pod którego obecnie podlegam widząc że otrzymałem orzeczenie o st umiarkowanym sam stwierdził ze to pierwszy taki przypadek odkąd pracuje a wiem że ma kilkunastoletni staż pracy.

Na chwilę obecną wymagam amputacji jednej kości strzałkowej ale pozostawiam to do rozpoznania szanownej komisji a niech się wykażą w końcu od tego tam są , zresztą ja już przygotowałem do złożenia odpowiednie wnioski do Sądu. Wracając do zakażenia nogi to nie wiem czy spotkałaś się z czymś takim jak wielka twarda jak kamień buła która wyglądała jak drugie kolano a urosła mi na piszczeli tuż pod kolanem co wykluczyło mnie na bardzo długi okres czasu z kontynuacji rehabilitacji we własnym zakresie bo buła nie chciała mimo wielu zabiegów szybko zniknąć a nawet jak znikła to była dalej wyczuwalna w protezie . Kawał ze mnie chłopa bo swego czasu dużo ciężarków dźwigałem także ćwiczenia fizyczne nie są mi straszne a niewątpliwe nauka chodzenia wymaga sporej kondycji i siły . Teraz doszedł problem z kręgosłupem gdzie nawet oczekując na komisję musiałem wrócić do samochodu i chwilę odpocząć w pozycji leżącej . Oczywiście przez te 15 min. podpadłem komisji ale co ja mogę jak każdy wypad poza mieszkanie jest dla mnie jak wyprawa na Kilimandżaro . Może to miało wpływ na orzeczenie,może komisja odniosła wrażenie że coś ściemniam bo się włóczę na wózku hehe chociaż faktycznie ja na ich miejscu brałbym taką opcję pod uwagę bo na pewno i tacy ludzie im się zdarzają . Niestety dla komisji należę do ludzi którzy nie dają za wygraną tym bardziej że 1 orzeczenie w takich przypadkach jak ja wydawane jest na 2 lata co jest uregulowane prawnie a kolejne jest już na stałe także jest o co walczyć . Jak dostałem 1 orzeczenie to śmiałem się że po 2 latach nóżki mi odrosną , niestety tak się nie stało ale mimo tego jak sama pewnie zdążyłaś zauważyć starają się mnie na siłę wyleczyć , zresztą z tego co ja zaobserwowałem panuje tendencja cudownych uzdrowień co widać nie tylko na tym forum ale i na każdym innym na które zaglądałem .

Jedno wiem . Na pewno będę walczył o to żeby poruszać się o własnych siłach a wtedy większość moich problemów powinna zniknąć a na razie mykam spać bo dalej mnie grypa męczy z tą różnicą że czuje się o niebo lepiej niż wczoraj ;p Przynajmniej się w końcu wyśpię .
Dobranoc
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Ustawa antydyskryminacyjna / nie rozumiem zespolow orzekania (13133 - wyświetleń)

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill