www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / Fakty i mity-jacy jesteśmy? (13962 - wyświetleń)
- Autor Jola11 Dodany 2015-06-08 19:42
Piszemy, piszemy z ludźmi z różnych stron Polski :-) mamy swoje przekonania, że rudy to wredny, poznaniak skąpiec itp. Jakie są Wasze doświadczenia :-) Zacznę od tych ogólnie dostępnych :-)
https://youtu.be/b1bA_RWblvw

>Za swoje wady poznaniacy uważają: poczucie wyższości, zarozumialstwo, zamkniecie się w sobie, niekonsekwencję, poznańską oszczędność< przechodzącą w skąpstwo.<
>Poznaniacy są dumni z poznańskiej Starówki, z Międzynarodowych Targów Poznańskich, rzadziej z innych zabytków, terenów zielonych, Malty,< >itd. Nie wstydzą się swojego patriotyzmu lokalnego. Wstydzą się tylko zaniedbanych budynków, brzydkich blokowisk, złego stanu dróg i< >chodników, bałaganu, brudu i psich kupek na chodnikach. Jednak większość z poznaniaków, nie chciałaby się wyprowadzać z Poznania,< chyba >że do Wrocławia, Krakowa lub za granicę.<


Kaszubi:

>Kaszubi są przywiązani do tradycyjnych wartości, religii i rodziny. Tworzą często wielopokoleniowe rodziny. W powiecie kartuskim notuje się >najwyższy przyrost naturalny w Polsce - powiedział Grzędzicki.<
>Kaszubi to ludzie pracowici, wytrwali i konsekwentni<


A jak Wy sądzicie? Pozostają jeszcze Górale, warszawiacy, blondynki itd :-)
Nadrzędny - Autor rogal160 Dodany 2015-06-09 10:38
Warszawiaków spotkać trudno. Słoików za to pod dostatkiem. Mieszkam na starym blokowisku i kultura, największy pijak leci drzwi otwierać i z windą poczeka. Jest jeden nowy blok - trzepanie pościeli przez balkon to tylko jeden z przykładów słoikowej "kultury". Skąd wiem, że słoiki? Wystarczy spojrzeć na "blachy" na parkingu.
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2015-06-09 12:35
Lubimy się dzielić ...nie pieniędzmi, ale ....na szkoły, miejsce urodzenia, blachy czy inne komórki ;-) . Faktem jest, że trzepnie chodnika czy dywanu -na balkonie pachnie kurzem u sąsiada, ale uwiera tubylców ;-) wielkością dywanu i że z Persji ;-) . Mógł by wynieść to ustrojstwo na trzepak to pokazali by mu rdzenni mieszkańcy osiedla jak trzepie się taki dywan - na mokro oblewając dywan pomyjami. Największy pijak ma przez to większe uznanie w oczach rdzennych mieszkańców i może narobić w korytarzu - bo nasz .Boże ty widzisz a nie grzmisz na tych co nie z Tych ;-) . Pozdrawiam Amalian :-).
Nadrzędny Autor rogal160 Dodany 2015-06-09 13:45
Nikt u mnie na korytarzu nie robi.
Nadrzędny - Autor Iota Dodany 2015-06-09 15:06
Ja jestem "rodzona Warszawianka" ale to oznacza tylko tyle, że "słoikami" byli moi rodzice. :-) W Warszawie aż tak wiele wielopokoleniowych rodzin warszawskich nie ma, żeby było o co kopie kruszyć - siedemdziesiąt lat temu to były głównie zgliszcza i gruzy.

Jest się albo człowiekiem kulturalnym i ogarniętym albo nie. Ot i cała filozofia.
Nadrzędny - Autor W z K Dodany 2015-06-09 16:08
Wszystkie regiony w kraju mają swoje zalety i wady. Trzeba tylko umieć patrzeć i być obiektywnym. Jak zapewne zauważyliście w moich wcześniejszych wpisach ja głównie dostrzegam pozytywy zamieszkiwanej krainy. Ale to tylko lokalny patriotyzm a może coś więcej ?
                                       Proponuję takie ogólnokrajowe "zalajkowanie" miejsca gdzie mieszkacie - Waldi.
Nadrzędny Autor Iota Dodany 2015-06-09 17:51 Zmieniony 2015-06-09 18:17
Ja tam bardzo lubię tę "swoją" Warszawę.

Razem z bałaganem architektonicznym (od Sasa do Lasa, a bokiem idą modernizm i "nowoczesność").

Z tragiczną historią wojenną - pomnikiem Umschlagplatz na Stawkach, pomnikiem "Rozstrzelanych" na Woli, "granicami getta" wpisanymi w zupełnie normalny chodnik - i współczesną "sztuką", która do niczego nie pasuje, ale jest i już - jak Pegazy przy Bibliotece Narodowej i Palma w Alejach Jerozolimskich.

(Architektonicznie zazdroszczę reszcie Polski tylko pięknego gotyku (Toruń - cud, miód i malina) i tzw. domów przysłupowych)

Nawet z tym gwarem, hałasem, i "Mordorem na Domaniewskiej" (kto ciekaw, nich sobie sprawdzi w Google :-)) o ile potem mogę iść, zaszyć się gdzieś w osiedlowych uliczkach, usiąść na ławce i posłuchać jerzyków (tych przez rz).
Nadrzędny Autor Jola11 Dodany 2015-06-09 17:11
Moim skromnym zdaniem i Rogal i Iota mają rację. Znam trochę realia, Warszawę i "Warszawiaków".
Po "blachach" raczej bym nie oceniała. Słoiki są wszędzie w mniejszych miastach też :-(  Rogal ma rację - mim się zasymilują i zaczną zachowywać to trochę trwa :-(

Poza za tym to stereotyp "Warszawiaka" z Wiecha i piosenek podwórkowych :-( Warszawiacy są w całej Polsce z racji tego co napisała Iota - były "zgliszcza". Ja mam miłe skojarzenia: uczynni, troszkę cwaniakowaci, lubią  też poplotkować, sąsiada pooglądać itp.
Ten warszawski "margines" ma swoje zasady i honor i to im na plus!
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-06-09 17:14
Amalian czyżby odezwał się w Tobie "słoik" ;-) Wymieniasz podstawowe "zalety" Polaków - ogólnie :-( nie rdzennych Warszawiaków :-)
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2015-06-10 12:10
Każda inność buduje w różnorodności siła .Słoiki, białasy, czarnuchy to coś co wyróżnia (nie zawsze w dobrym tego słowa znaczeniu )a przecież w różności siła . Polska Rzeczypospolita różnych narodów jest tego przykładem .Jednokomórkowcy umierają w samotności- wystarczy tylko że akumulator nie zadziała ;-) .
Nadrzędny Autor W z K Dodany 2015-06-10 14:23 Zmieniony 2015-06-10 14:26
                       Serwus :-)

>Każda inność buduje w różnorodności siła<


   Też tak uważam ! Niestety często jest to dla niektórych zbyt trudne do pojęcia, ( patrz kibole). A taka "inność" przecież ubogaca. Przykłady do czego prowadzi zbyt wielka jednolitość mieliśmy np. w Chinach za czasów Mao. Przypomnijcie sobie te " mundurki".:-(
                                                Waldi.
Nadrzędny - Autor Ella. Dodany 2015-06-10 15:32
Mimo, że już tu prawie nie zaglądam dodam swoje 3 grosze.
W Warszawie jestem co m-c i to nie na cały. Warszawę znam od pieluszki, ale rodowitą Warszawianką nie jestem. I tak jak Iota lubię Warszawę jej pęd życia, pędzenie na tramwaj i ten bałagan architektury. W tym miesiącu od nieznajomych młodych (młodzież) ludzi dostałam "pęczek" po czyli mały pięknie udekorowany w liście konwaliowe polne chabry. Powiedzieli że to dzień dawania sobie kwiatów i uśmiechu.  Nie sądziłam, że dowiozę na kwaterę bo więdły w oczach. Odpłaciły mi się w domu. Po wstawieniu do wody szybko się podniosły i pokazały swój urok.
Słoiki jak się nazywa studentów hmmmmm ja ich w bloku nie mam, ale za balkon lecą pety, puszki po piwie a nad głową szał zabawy do białego rana młodych ludzi pracujących i nie jeżdżących po wałówkę do rodziców.  I co za problem? A no by coś nie poleciało do kawy czy na głowę :-)))))))
Nadrzędny - Autor Iota Dodany 2015-06-10 16:13

> Słoiki jak się nazywa studentów


W kwestii językowej: "Słowikami" zaczęto nazywać nie tyle studentów, co wszystkich przyjezdnych. Chociaz tak naprawdę w realu (poza internetem) w życiu nie słyszałam tego słowa.
Nadrzędny Autor amalian Dodany 2015-06-10 20:01
Słowik czy słoik? oto jest pytanie ;-)
Pewnie będę potrzebował kilka słoików na owocowe lato(weki) . Zrobimy kilka słoi z truskawkami, jabłkami, na zimową porę będą akurat .
Nadrzędny Autor amalian Dodany 2015-06-10 20:02
Cześć Elu:) . Co się dzieje z Lidką ??
Nadrzędny - Autor Ella. Dodany 2015-06-10 22:16 Zmieniony 2015-06-10 22:19
Witaj Amalian
Lid urlopuje :-)
Z tego co wiem to studentów nazywa się słoikami a to z tego powodu, że z wizyt domowych wracają z "wekami"
Iota witaj
Też nie bardzo wiem co do słowików. Zawsze słyszałam o słoikach  :-) .  Aaaaaaaa już rozumiem. Czyli jestem też Słowikiem :-) Super podoba mi się ta nazwa. :-))))))
W realnym świecie też nie słyszałam ale "postaw na Milion" usłyszałam pierwszy raz
Nadrzędny Autor Jola11 Dodany 2015-06-11 18:57

>Też nie bardzo wiem co do słowików.<


A zwyczajnie palcówka :-) co? Iocie nie może się trafić :-)
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-06-11 18:55
Chyba się nie rozumiemy Amalian. Piszesz slogany i każdy o tym wie :-) Mnie nie o to chodziło, posty pozostałych są na temat i chyba nikogo nie obrażają. Nie chodzi o "inność" jako taką tylko o to, że z tą "innością" wiążą się utarte poglądy, dany człowiek jest postrzegany tak, a nie inaczej z powodu legendy. Czy faktycznie zgodnie z "mitem" dany region wiąże się ze sposobem zachowania, poglądów itd. Np.istnieje ogólny pogląd, że O.N. są roszczeniowe, złośliwe i nie lubią "zdrowych", czarny to leń, każdy bezdomny to pijak itp. itd. Także wieloletnie zamieszkiwanie w danym regionie kraju rzutuje na nasze zachowania - fakt czy mit?

>Polska Rzeczypospolita różnych narodów jest tego przykładem<


Moim zdaniem Polska akurat nie jest krajem różnych narodów, jest trochę, ale mało.Są jednak na celowniku :-( (Żyd, Arab, Chińczyk - Wietnamczyk), jakoś Czarnych postrzegamy lepiej - co ciekawe :-)

Na koniec tak żartobliwie: pomyśl o tym "Pięknie" i "sile" jak sąsiad będzie trzaskał drzwiami, włączał wiertarkę udarową przez 3 mc., pieski sikały i sr... na chodnik i w klatce... itd ;-)

Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-06-11 19:02
Zapomniałam o WzK - co z Tobą Kaszubie, tylko przytakujesz? Toż Ty powinieneś i możesz najwięcej napisać na ten temat. Znasz obiegowe opinie o Kaszubach. To co wkleiłam to pozytywne, ale są też b. negatywne jak Wiesz :-)
Pozdrawiam :-)
Nadrzędny - Autor W z K Dodany 2015-06-11 20:27

>ale są też b. negatywne jak Wiesz<


A pewnie, że wiem ale wyznaję zasadę, że brudy pierze się we własnym domu. U nas to się mówi bardziej dosadnie. Mianowicie : " Nie sr.. się we własne gniazdo "
I to by było na tyle :-)
                                       Waldi.
Nadrzędny Autor Jola11 Dodany 2015-06-11 20:42
Eeee WzK rozczrowujesz mnie :-( idę spać?  To powiedzenie jest znane wszędzie...Trochę odwagi, trochę twardego kręgosłupa...
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2015-06-11 20:09

>że z tą "innością" wiążą się utarte poglądy<


I co z tego wynika ? Częściej uprzedzenie niż uprzejmości:Słyszysz Cygan i zaraz sprawdzasz czy masz portfel, Rumun to żebrak a słoik to ktoś kto mi zabiera pracę l
. Nie powiesz mi że nazwiesz słoikiem osobę którą masz za wzór . Pewnie jest "wyróżnikiem" i może kogoś obrazić(nie mnie) . Dzisiaj mieszkam tu jutro tam . Środowisko w jakim się wychowuję ma wpływ na drobną część mojego wychowania, ale nie przesadzajmy z tym, bo to utopia . Myślisz, że Wielkopolanie to tylko ludzie oszczędni, Ślązacy zaś tylko ludzie żyjący z ciężkiej pracy w górnictwie ??? Co się zaś ma do do O.N to jak każda społeczność jest tu szerokie spektrum ludzi :od poziomu przedszkola do poziomu profesora zwyczajnego . Pozdrawiam amalian człowiek zwany zwyczajnym ;-) .
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-06-11 20:19
Przykro mi Amalian, ale wg. mnie to nadal nic nie znaczące ogólniki
I o to chodzi żeby te "utarte" poglądy zmienić :-)
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2015-06-11 20:39
:-(
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-06-21 20:01
No to znowu jestem ;-) i zgodnie z obiecanką Nachbarowi :-) innym też może posłużyć i zaciekawić :-)

Najsłynniejszymi scjentologami są Tom Cruise i John Travolta.
https://www.google.pl/search?q=tom+cruise&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=rwGHVfLNAqLnygPH6K1A&ved=0CI8BEIke&biw=1024&bih=541

https://www.google.pl/search?q=travolta&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=9AGHVcaLK4W_ygOu0Jgo&ved=0CJcBEIke&biw=1024&bih=541

W przypadku J. Travolty sekta trafiła na podatny grunt: aktor był w stanie załamania psychicznego i za wszelką cenę poszukiwał wsparcia oraz zawodowego ukierunkowania. Kiedy osiągnął pierwsze sukcesy, stwierdził, że wszystko jest zasługą jego nowych przyjaciół z sekty.
Syn (16 l.) Johna Travolty: Jett  chory na serce i autyzm zmarł bez pomocy lekarzy i leków. Religia nie uznawała autyzmu za chorobę. Twierdzili, że to kara za jego poprzednie wcielenia i musi ją przebyć. Aktor w to wierzył? Czy musiał?
Ten aktor mimo niewątpliwej sławy nie przemawia do mnie tak wykonaniem, rolami jak i filmami. Ze dwa filmy z Jego udziałem uważam za dobre i to chyba tylko z racji tego, że występują tam inni aktorzy, a reżyser to ciekawie postrzegający świat Quentin Tarantino :-)

Niektórych ludzi i ich zachowania scjentologowie nazywali „potencjalnym źródłem problemów”.Dla tego też Cruise nie wahał pozbyć się swojej wieloletniej współpracowniczki i ostoi Pat Kingsley, oraz kochanki Penelope Cruz, kiedy stało się jasne, że ta ostatnia nie przyłączy się do organizacji.

Tom Cruise – jeden z najbardziej znanych i kontrowersyjnych aktorów. Człowiek równie utalentowany, co nieobliczalny. Ojciec, mąż, a może przede wszystkim mesjasz i jak niektórzy twierdzą fanatyk. W latach 90. wyrósł niemal na ikonę: od młodego, chudego, niskiego i pozbawionego pewności siebie chłopaka do lidera, którego członkowie Kościoła Scjentologów gotowi byli wynieść na sztandary.

Podczas przygotowań i realizacji filmu „Top Gun” T. Cruise przez 3 tygodnie  ćwiczył, każdą wolną chwilę spędzał z pilotami myśliwców. Jadł z nimi, spał, a nawet chodził do tych samych barów co oni. Tom chodził jak pilot, myślał jak pilot i zachowywał się jak pilot. W końcu, po odpowiednich testach zdrowotnych, mógł odbyć lot testowy myśliwcem F-14. Aktor był tak naprawdę za niski (170 cm.) do roli pilota, ale produkcja zgarnęła ponad 350 mln dolarów, Oddziaływanie historii o Mavericku było ogromne. Marynarka Wojenna zanotowała największy od czasów II Wojny Światowej napływ rekrutów.

W latach 80. organizacja poprzez swoją złą sławę i publikacje na jej temat znalazła się na skraju załamania. Wtedy pojawił się Tom Cruise, który poznał Miriam Rogers na jednym z przyjęć śmietanki towarzyskiej Hollywood. Dziewczyna szybko wpadła mu w oko, z czego zaczęła korzystać. Była już osobą z wyrobioną pozycją w kościele scientologicznym, a pozyskanie dla sekty gwiazdy tego kalibru jeszcze poprawiło by jej status.

Sekta traktowała celebrytów i gwiazdy jako osoby niezwykłe. Otaczano je uśmiechem  i życzliwymi ludźmi, żeby wzmocnić w nich poczucie przynależności. Cruise już po kilku spotkaniach z audytorami zaczął wyznawać filozofię Hubbarda.

Pomijając wiele produkcji i zdarzeń z życia aktora i jego związku z tą religią, wymienię niektóre; życie zawodowe, miłosne i obok lub raczej razem ze scjentologią.

T.C. Zaczął pracę nad znanym i świetnym filmem: „Urodzony 4 lipca”. Tygodniami dręczył się fizycznie i psychicznie, aby lepiej wejść w postać, którą miał zagrać. W pewnym momencie był nawet gotów wstrzyknąć sobie w kręgosłup środek znieczulający, aby na 48 godzin stracić czucie w nogach. Aktor spędzał z Ronem (rzeczywistym bohaterem.) całe dnie na wózku. Razem jeździli po sklepach i mieście, doświadczając codziennych problemów ludzi sparaliżowanych. Film nominowany do Oscara.
Ten czas wykorzystał „kościół” czy pomógł aktorowi? Towarzyszem T.C. stał się Pat Gualtieri, weteran wojny wietnamskiej i zdeklarowany scjentolog. Oprócz rad dotyczących postaci i warunków na wojnie, Pat wyjaśniał mu powoli tajemnice kościoła.

W ogromnej posiadłości Cruise’a pracowali starannie wyselekcjonowani kucharze, ogrodnicy, ochroniarze i gosposie. Większość z nich była oczywiście scjentologami, którzy przeszli specjalne szkolenie, aby jak najlepiej służyć najcenniejszemu wyznawcy (w tym czasie był żonaty z Nicole Kidman).

Po przejściu na „wyższy poziom” T. C. uznał tą wiedzę za zatrważającą. Usiłował pogodzić logiczne myślenie z mitami założyciela sekty. Znacznemu pogorszeniu uległy jego stosunki z Davidem (duchowym przywódcą).  Aktor miał żal do przyjaciela o to, że poświęcił wiele lat na poznanie religii, która majaczy o przybyszach z kosmosu. Ale przyszedł proces oświecenia, czyli pozbywania się thetanów z ciała. Aktor ponownie uwierzył w wiarę Hubbarda.
Oprócz świetnych recenzji w1996 r.  został pierwszym aktorem, którego 5 kolejnych filmów z rzędu zarobiło ponad 100 mln dolarów w Ameryce. „Mission: Impossible i nazwisko „Cruise” stało się synonimem sukcesu.

11 września 2001 roku doszło do serii zamachów terrorystycznych na wieże World Trade Centre oraz Pentagon, nawiązując tym samym do apokaliptycznych wizji Hubbarda. Wszyscy członkowie sekty zostali zmobilizowani do pracy nad zbawieniem planety. W nowojorskiej Strefie Zero pracowały specjalne jednostki scjentologów.
T.C. Zaczął być ambasadorem i akwizytorem scjentologów. Otwarcie lobbował przedstawicieli USA we Francji, Hiszpanii i Niemczech – krajów, w których praktykowanie było zakazane. Zafascynowany apokaliptycznymi wizjami, zebrał grono wybitnych naukowców i zaprosił ich do dyskusji na temat nowoczesnych technologii. Już chyba w latach 90 wybudował pod swoją posiadłością ogromny bunkier za 10 mln. $

Oprócz rekrutacji, Tom oczywiście hojnie łożył na swoją religię. We wrześniu 2002 roku przekazał 2 mln dolarów na Nowojorski Projekt Detoksykacji Służb Ratowniczych, który leczył kontrowersyjnymi metodami Hubbarda. Mimo, że ośrodek spotkał się z ostrymi sprzeciwami środowisk medycznych, które ostrzegały przed konsekwencjami terapii, Tom uważał, że wie więcej niż lekarze. Scjentologia dawała mu odpowiedzi na wszystkie pytania.

Na planie filmu „Wojna Światów” zmusił studio, aby zezwoliło sekcie na rozstawienie namiotu na terenie wytwórni. Oficjalnie miało to służyć wsparciu aktora oraz ekipy.

No i przyszedł czas, gdy T. C. poznał Katie Holmes, gwiazdkę serialu. Przysyłał jej limuzyną kwiaty i czekoladki, oraz zapraszał na randki po całym świecie na pokładzie swojego prywatnego odrzutowca i oczywiście poznał Katie ze swoimi bliskimi ze scjentologicznej rodziny.

Podczas wywiadu w Oprah Winfrey Show, zazwyczaj wyważony i mający kontrolę Tom C. machał rękami, śmiał się i skakał na  kanapę krzycząc: „Kocham ją! Kocham ją!”

Dziewczynie cały czas towarzyszyli członkowie sekty dbający o to, z kim się spotyka i co mówi.
Znamienne jest to, że:  podpisane przez T.C. i Katie w obecności prawnika dokumenty, oprócz szeregu klauzul, zawierały uwagę: „...jeżeli ona lub jej dzieci zapadnie kiedykolwiek na chorobę umysłową lub nieuleczalną, jedynym sposobem pomocy będą metody scjentologów”.

18 kwietnia 2006 r. urodziła się Tomowi córka Suri Cruise. Poród odbył się podobno w skupieniu i ciszy, gdyż tak nakazuje scjentologia. Krzyki mogą wystraszyć dziecko. W 20 godzin po rozwiązaniu T.C. przewiózł swoją żonę i dziecko na strzeżone ranczo w Kolorado. Sam udał się do Rzymu na premierę „Mission: Impossible 3.
Przeoczył to, że jego żona cierpi na depresję poporodową. Niestety zgodnie z naukami scjentologów nie mogła poprosić o pomoc specjalisty.

Kiedy on w Mission: Impossible 4  wykonywał niebezpieczne akrobacje na najwyższym budynku świata, ona przygotowywała dokumenty rozwodowe. Oficjalnym powodem  rozejścia się była fanatyczna wiara Toma w scjentologię oraz to, że chciał on jak najszybciej zarazić swoją religią córkę.

I tak Tom z 50 na karku,  okichał plotki, przebolał przegraną o córkę i realizował z powodzeniem film: „Jack Reacher – jednym strzałem” oraz jednocześnie „Rock of Ages” . No i skradł swoim występem cały film. Oglądając Go trudno uwierzyć, że ten facet ma 50 lat. (Partie wokalne aktor wykonał sam)  :-)

Ostatni film M.I. 5 - premiera w sierpniu 2015 r.

Holmes i Suri (była żona i córka) przeprowadziły się do Nowego Jorku, gdzie dziewczynka uczęszcza do katolickiej szkoły.
W jednym z ostatnich wywiadów T.C.  przyznał otwarcie, że żałuje straty córki i zdaje sobie sprawę, że to scjentologia sprawiła, że Katie od niego odeszła. 

Ostatni czas (ten rok) nie jest łatwy dla Toma Cruise'a i Johna Travolty, którzy znaleźli się w centrum uwagi po tym, jak stacja HBO wyemitowała dokument, w którym były lider sekty scjentologów, Marty Rathbun stwierdził, że Cruise i Travolta nie mogą zerwać kontaktów z sektą, bo ta w każdym momencie może zniszczyć ich kariery.

Mit czy fakt? Czy tylko religia tutaj odegrała główną rolę? Może jednak pierwszorzędnym powodem była ciągła nieobecność T.C. w domu, przy kobiecie, która chciała miłości i samorealizacji? Może to taki zawód w którym albo sukcesy albo życie rodzinne?

Zagubiony, bez poczucia przynależności i tożsamości, znalazł grupę, która go wykorzystała i w dalszym ciągu to robi?
Czy ta „grupa” pomogła, wsparła Toma na tyle skutecznie, że mając 53 lata nadal realizuje się zawodowo, robi kasę, podrywa (stuka ;-) ) młode babki i nie umartwia się z powodu niepowodzeń, plotek i strat?
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-07-02 19:04
Jak kiedyś czytałam były tu takie posty, krzyki o pomoc itp. w sprawach ze skarbówką, zadłużeniami czy Sądami. Każdy uważał: "nie przeskoczysz" - nic bardziej błędnego. I podstawowa zasada: nie spiesz się, poczekaj - w sądzie możesz zawsze wygrać :-)
U.S. - idź do odpowiedniego pokoju, wytłumacz o co ci chodzi - załatwią pozytywnie. :-)
Przy okazji pozdrawiam leniwych i nastawionych na zysk prawników :-) ;-)
Nadrzędny - Autor puchatekmis Dodany 2015-07-09 10:38
ja Warszawy nie lubię, Poznania tez nie :-) Wrocław mi najbardziej odpowiada. Najprzyjemniejsze miejsca w Polsce jak dla mnie :-) W sumie, nawet nie znam zadnego stereotypu o wrocławiakach.

Pozdrawiam
http://www.zygbud.com.pl/
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-07-10 05:52
Mieszkasz we Wrocławiu, reklamujesz firmę z Wrocławia to i lubisz Wrocław. Nie o to jednak chodziło w tym wątku.

A np. o to, że głosujący na PIS byli pewni, że teraz to "IM" (komu?) pokażemy, że obcokrajowców do Polski nie wpuszczą, Żydów będą ścigać, a homoseksualistów "spalą na stosie" itd itp. To głos, zdanie niby inteligentnych i wykształconych ludzi :-(

Czyli na wstępie: mitem jest, że wykształcenie idzie w parze z logiką i brakiem uprzedzeń...

Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-07-14 09:17
Po ostatnich postach wychodzi na to, że: mitem jest to, iż osoby w podeszłym wieku mają utrwalone poglądy, są spełnione, spokojne i pełne mądrości „życiowej”. Mitem jest to, że młodzi poszukują, popełniają błędy itd. Przykładem jest w-zecia – osoba w podeszłym wieku i Iota osoba młoda. A może to wyjątek potwierdzający regułę?
Nadrzędny - Autor rogal160 Dodany 2015-07-14 10:16
Jedna i druga jest ok. Daj już spokój.
Nadrzędny Autor Jola11 Dodany 2015-07-14 19:06
Ja bym znaku równości nie postawiła - jak by nie patrzeć.

Z Iotą nie wejdę w szranki, a w... ;-) - zeta to takie "małe miki" ;-)

>Daj już spokój.<


Rogal: da mi ona, dam ja jej spokój :-) Straszy mnie "wojną" i wywołuje "wojnę" :-)
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2015-07-14 12:23 Zmieniony 2015-07-14 12:31
Nie umiem odpowiedzieć na pierwsze pytanie, za to dotyczące Ioty, to pomyślałem- będąc na spacerze i przechodząc koło pełnych młodzieży ogródków piwnych- gdzie nie tylko pije się piwo . Kultura picia piwa poszła daleko do przodu i nie widziałem/słyszałem bełkoczących pasażerówp;;-) _ że nasza Iota teraz , gdzieś tam siedzi wraz z przyjaciółmi w podobnym odródku i sączy radlerka i mimowolnie zerka .... Pamiętacie te czasy(do tych co używają kremów do twarzy +55) jak dawno temu piło się piwo i inne używki ? Pozdrawiam :-) .
Nadrzędny - Autor Jola11 Dodany 2015-07-14 19:19
Takich kremów jeszcze nie używam, ale lubię oglądać czasem album ze zdjęciami. Moja mama - "lachon" jakich mało :-) (tacie też nic nie brak) ubrana w coś jak nietoperek ;-), ma trwałą - ja już ją pamiętam bez tych "pukli" :-) Miło i fajnie, że młodzież sączy piwko, śmieje się, słucha muzy i o dziwo lubi Elvisa ;-) Ba: młodziutkie laseczki podziwiają Jego urodę chociaż dla mnie nie to jest najważniejsze ;-)

Życie jest piękne w każdym wieku - jak mówi moja babcia, która już z domu nie wychodzi :-)
Nadrzędny Autor Kobietka Dodany 2015-07-14 21:04
Przez grzecznosc nie zapytam czy ci sie Jolus tabletki nie pomylily.
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / Fakty i mity-jacy jesteśmy? (13962 - wyświetleń)

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill