www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / 1. Wyspy szczęśliwe? (12341 - wyświetleń)
- Autor Ella Dodany 2007-11-22 20:13
WITAJCIE!!!
Ten kto tego jeszcze w Biuletynie nie czytał niech przeczyta. Wraca temat GETT dla niepełnosprawnych.Popieram panią Elżbietę z zachodniopomorskiego.Tak naprawdę kaleką zostałam dopiero 8 lat temu. Od dziecka coś mi dolegało ale rodzice nie chowali mnie w piwnicy.
Mimo swego kiepskiego wzrostu zawsze i wszędzie byłam z pełnosprawnymi.Czy teraz mam zamknąć się w Getcie.A może znów się wypowiemy lub wrócimy do już omawianego kiedyś tam tematu. Trzebaby zajrzeć tylko do archiwum kawiarenki.

pozdrowionka zniesmaczonej Elli
Nadrzędny Autor Boginka Dodany 2007-11-23 11:58
Ellu,
Podchodzę do tego chyba trochę spokojniej niż Ty. Przede wszystkim - to jest w zamierzeniu tylko 100 domów. Nie sądzę by ktokolwiek kogokolwiek przesiedlał na siłę - będzie i tak zbyt wielu chętnych. Chętnych, zapytasz? Tak - ja czy Ty mamy tak duże szczęście, że możemy mimo wszystko samodzielnie poruszać się po świecie, ale są ludzie dosłownie "uwięzieni w domach" którzy bez pomocy drugiej osoby nie są w stanie tego domu opuścić i mają już swoje małe getto o rozmiarze czterdziestu metrów kwadratowych. Z ich perspektywy zamiana własnych czterech ścian na niewielkie osiedle jest mimo wszystko postępem. Mało tego, to może być równie dobrze "getto" jak i "przystań", wyobrażam sobie, że część ludzi zamieszkujących takie osiedle mogłaby dzięki temu nabrać siły i pewności siebie do pokonywania barier poza nim... bo mają miejsce, do którego mogą spokojnie wracać. Zresztą, jeżeli takie osiedle miałoby być gettem, to czym jest np. Dom Pomocy Społecznej?

Żeby było jasne - osobiście nie chciałabym raczej na takim osiedlu mieszkać, ale ja wiem, że nie mam takiej potrzeby, bo potrafię sobie poradzić w świecie pełnym progów, schodów, wąskich przejść. Natomiast wiem też, że istnieją ludzie, którzy sobie z tym nie radzą. A rozum podpowiada mi, że prędzej uda się zbudować jedno osiedle niż wyremontować całą Polskę. Oczywiście nie oznacza to, że kogokolwiek pchałabym w takie miejsce na siłę, ale dorośli ludzie chyba sami wiedzą gdzie im lepiej?

Można podnieść argument, że "jak nam nabudują takich osiedli, to nas zamkną".. ale to w tej chwili czyste science-fiction. Niepełnosprawnych jest w Polsce prawnie ponad 5 mln osób. Polska nie Niemcy... nie damy rady tylu osiedli wybudować w tym pięćdziesięcioleciu nawet gdyby społeczeństwo chciało. :-) Póki co patrzę więc na takie projekty raczej jak na szansę dla osób "niesamodzielnych z przymusu", niż na zagrożenie.
Nadrzędny - Autor Nadia Dodany 2007-11-23 14:11 Zmieniony 2007-11-23 14:17
Witam,
Pierwszy raz jak przeczytałam o takich osiedlach to zrobiło mi się gorąco na samą myśl, poruszałam już ten temat tu na forum i byłam przeciwna, ale teraz z biegiem czasu, przyznaje że zaczynam rozumieć osoby, które popierają ten pomysł. Moge sobie głosic szczytne idały o prawach i integracji jak normalnie funkcjonuje w społeczeństwie, ale wydaje mi się, że gdybym miała do wyboru siedziec osamotniona w czterech ścianach czy żyć na takim osiedlu to raczej schowałabym dumę i swoje zdanie gdzieś głeboko bo po prostu chciałabym w miarę możliwości normalnie funkcjonowac ( Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma i w tym tez jak ktoś chce to odrobine szczęścia znajdzie ;-) ). Ja wiem że to nie tak powinno być...że integracja.... że państwo powinno zapewnić...,ale jest inaczej i trzeba jakoś sobie radzić. Czekając na pomoc, pogrązeni w smutku i złosci w końcu przegapimy chwile z których można by było sie cieszyć :-)( szkoda życia na ciągłe zmartwienia) Poza tym nikt nikogo nie będzie do niczego zmuszał i jeśli ktos chce i zgadza się z regulaminem osiedla (dla mnie nie do przyjecia), to czemu nie? niech powstaną takie osiedla. Niech przynajmniej ON z trudnościami w poruszaniu się mają jakiś wybór, bo na razie to nie mają żadnego.
Pozdrawiam serdecznie :-)
Ps. Dawno tu nie zaglądałam do Was Kochani :-)... jakos tak strasznie przygnębiająco sie tu zrobiło.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2007-11-23 14:45
Witajcie!!!
OK macie rację.Każdy ma prawo do swego zdania i wyboru.Ja osobiście myślę,że wszystko się skończy wielki ALLO.....A nawet jeśli nie to i tak tylko dostaną uprzywilejowani.Za długo żyję by nie znać życia.A niech tam pożyję jeszcze troszkę by ZUS miał komu wypłacać rentę hehe.To tyle o tym temacie.Wolę dogryzki zdrowych ale normalne życie.Jest ciężko nie przeczę jednak nic nie jest usłane płatkami róż....

Do Nadi!!!
Przygnębiająco się zrobiło bo po wyjeździe Zygmunta jakoś nikt nie kwapi się coś napisać.Poza Werbeną chyba wszyscy zniknęli.Dlaczego to i ja nie wiem.Ciebie też tu dłuuuuugo nie widziałam a i Boginka ucichła. Niedługo ja zniknę na jakiś czas ale wrócę.Pewnie się niektórym choruje przy takiej pogodzie.
Pisz coś to napewno znajdą się ochotnicy do odpisywania.A może pociągniesz "Gigant wiersz"?

Cieplutko pozdrawiam Ella
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2007-11-23 18:41
Cóż - jeżeli skończy się na niczym i jesteś o tym przekonana.. to po co zaczynałaś temat? :-) To samo tyczy się przekonania, że miejsca dostaną tylko ludzie z plecami - jeżeli tak, to naprawdę nie jest problem, na którego temat warto postawić choćby jeden wykrzyknik. :-)

> Jest ciężko nie przeczę jednak nic nie jest usłane płatkami róż....


Racja, niemniej Tobie ciężko, a komuś innemu już "niemożliwie". Warto o tym pamiętać, że nie wszyscy mamy w życiu źle, ale i nie wszyscy mamy jakikolwiek wybór. Środowisko "niepełnosprawnych" jest bardzo zróżnicowane.

A co do forum ogółem - muszę przyznać, że ostatnio osiadły nam tu kłęby pesymizmu. Z jednej strony rozumiem, że niektórzy użytkownicy mają ciężko, ale z drugiej strony na mnie niechęć i pesymizm działają toksycznie. Więc po prostu się nie odzywam.

PS. Życzę przyjemnego pobytu "gdzie indziej". :-)
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2007-11-23 19:47
Boginka!!!
Nie to miałam na myśli.Ale masz rację nie ma sensu ciągnąć tematu.Ten temat już leciał i leży w archiwum.Nawet nie pamiętam kto go zaczął.Też była duża i mocna dyskusja.

Co do forum to ja miałam od 1.10 gigantyczne kłopoty.Teraz przyjemny pobyt skończy się prawdopodobnie w szpitalu na stole operacyjnym.Nie lubię tematu chorób bo na mnie to działa paskudnie.Co do zniechęcenia to nie tak jak myślisz.W cztery oczy bym Ci powiedziała prawdę,ale na forum to mi nie idzie.Ogólnie lubię się śmiać.Spotykałam się z różnymi osobami.Kalekimi na wózkach czy na kulach i wiesz co? Najweselszymi ludźmi są głusi.Oni cieszą się nawet z tego ze rozumieją mowę z warg.Najgorsi są ludzie starzy i sprawni.Ci ostatni biadolą nad wszystkim.A ja? Ja cieszę się nawet z tego ze w szklanym słoiku przyniosę np:dżem i wniosę cały nawet na schody. Mam też i złe dni to fakt.Nie lubię się spieszyć choć jestem szybka.Patrzę na Twój post i się uśmiecham.Masz buźki wstawione i cytat "przy gaszony" a ja tego nawet nie umiem zrobić i nie zazdroszczę CI bo to nie moja metoda.Cytat ten nie mówił tylko o mnie a ogólnie że życie jest ciężki ale żyć trzeba.
Jeśli znów  coś nie tak napisałam to wybacz ale to zbyt trudne by jaśniej napisać.

Pozdrawiam cieplutko Ella
Nadrzędny Autor Nadia Dodany 2007-11-23 20:15
Ellu,
A to chyba ja zaczełam ten temat "osiedle Oaza", ale to było dawno :-) Ja tez lubie sie smiać i ogólnie wszystko staram się widzieć w jasnych barwach. Nie dołacze się do wierszyka bo, układanie takich rymowanek mi nie wychodzi :-)
Pozdrawiam:)
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2007-11-23 20:19
Po pierwsze, ja niczego nie myślę. :-) Tzn. myślę mniej więcej tyle, ile potrzebuję, ale staram się nie robić sobie teorii o użytkownikach. Uwaga o klimacie na forum jest z samej swojej natury ogólna i nie dotyczy nikogo konkretnie, bo ja o "was" po prostu nic nie wiem, więc w żadnym razie nie musisz czuć się zobowiązana o jakichkolwiek wyjaśnień. Czego koronnym dowodem, że niechcący życzyłam Ci miłego pobytu na operacji... jakkolwiek paradoksalnie to brzmi. Niniejszym zmieniam wersję na "życzę powodzenia i kompetentnych lekarzy"

> Masz buźki wstawione i cytat "przy gaszony" a ja tego nawet nie umiem zrobić


Żadna sztuka. Zacznijmy od mord:
Wstawiasz : ) jedno obok drugiego (bez spacji) - dostajesz :-)
Wstawiasz ; ) - dostajesz ;-)
Wstawiasz : o - dostajesz :o
Wstawiasz : ( - dostajesz :-(

Cytat robi się jeszcze prościej - wpisujesz sobie od nowej linijki:
to co chcesz zacytować
a potem na samym początku wstawiasz znak > i dostajesz:

>to co chcesz zacytować


Możesz też pogrubiać tekst i pisać pismem pochyłym. Żeby pogrubić na początku fragmentu który chcesz wyróżnić wstawiasz [ b ] (bez spacji) a na końcu [ /b ]. Do pisania pismem pochyłym służą symbole [ i ] i [ /i ]. Te informacje (oraz kilka innych) znajdziesz w dziale tego forum: Regulamin i pomoc. Możesz te wszystkie kuglarskie sztuczki ćwiczyć używając opcji podgląd - dzięki niej zobaczysz posta tak, jak pojawi się na forum, jednocześnie go nie publikując.

>Jeśli znów coś nie tak napisałam to wybacz ale to zbyt trudne by jaśniej napisać


Nie ma czego wybaczać. Używania języka (w piśmie i mowie) trzeba się uczyć przez całe życie... a potem i tak nie zawsze wychodzi. Tak to już jest.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2007-11-23 21:03
Witaj Boginka!!!
Ja tylko trenuję teraz :-)

Cieplutko pozdrawiam Ella

Dziękuję.... Jesteś cudowna.Umiesz tłumaczyć:)
Nadrzędny - Autor WERBENA Dodany 2007-11-24 14:15 Zmieniony 2007-11-24 14:28
Witam.
Pomysł z takim osiedlem mi się nie podoba,
dobrze i fajnie by było gdyby te segmenty domów były wtopione w zabudowę segmentów dla ludzi , zdrowych że tak ujmę, nie kolidujących nikomu, tak te domy rozsypać po planie osiedla , żeby niepełnosprawni  mieli możliwość kontaktu ze wszystkimi. 
Fajne że ułatwi to egzystencję niepełnosprawnym, ale tak nieswojo się czujemy gdy chce się nas odizolować.
To trochę podobne do slamsów, ludzie z jakichś przyczyn gorsi,mający kłopoty,  tam muszą zamieszkać, i jest im na pewno źle.
Nadia wspomina że ON mają małe wybory, owszem prawda , ale my MUSIMY ŻYĆ wśród całego społeczeństwa, i chociaż czasem jest nam różnie, ta integracja kuleje, ale pomimo wszystko chcemy mieć sąsiadów ludzi zdrowych ( zdrowie pojecie względne, każdy ma jakiegoś mola co go żre , ale tak mniej).
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2007-11-24 15:24
Werbeno,
Jest jeden problem czysto techniczny, który w takiej sytuacji widzę. Dużo łatwiej jest zbudować osobne mieszkania dla ON niż wkomponować je np. w bloki. Dlaczego? Ponieważ to tańsze - gdyby mieszkania miały być wkomponowane w normalne bloki to są dwa wyjścia:
a) uzyskać wszystkie wymagane zgody na przebudowę już istniejących budynków (które i tak nie byłby pewnie w pełni dostępne, bo np. korytarzy poszerzyć się nie da)
lub
b) postawić 50-100 bloków.

Wersja a) jest mało realna, ponieważ trzeba by te zgody uzyskać na jakimś określonym terenie a nie w całym mieście (na tym polega przecież cała idea - skoro nie możemy liczyć na szybką modernizację całego miasta, modernizujemy jakiś niewielki kawałek ale za to gruntownie), Na dodatek ludzie generalnie nie lubą jak się mi przerabia najbliższe otoczenie, bo remont oznacza hałas, brud... i nieprzyjemności z zamianami mieszkań dla części mieszkańców. Opcja b) natomiast jest niesamowicie kosztowna i w zasadzie nie może takiego projektu sfinansować żadne stowarzyszenie - potrzebne już są pieniądze i zaangażowanie administracji miejskiej, a to oznacza powrót do punktu wyjścia.

Istnieje teoretycznie opcja c) czyli zbudowanie 50 domów dostępnych i 50 standardowych, żeby "wymusić" wspólne zamieszkiwanie "niepełnosprawnych" i "zdrowych" ale wtedy wraca problem niepodstawowy czyli poświęcenie komfortu jednych ludzi dla komfortu innych. 50 mieszkań dla ON zamiast 100 oznacza, że te 50 osób, które się "nie zmieszczą" w limicie nadal będzie musiało mieszkać w warunkach bardzo niewygodnych, żeby ci co się do osiedla zakwalifikowali mogli mieszkać między zdrowymi... Klasyczny przypadek sytuacji w której lepsze jest w pewnym sensie wrogiem dobrego.
Nadrzędny - Autor WERBENA Dodany 2007-11-24 15:48
Nie bloki, to wiadomo.
Ale jak piszesz w punkcie c) .
- przecież  jeżeli  rozmieścić to szeregowo , lub jeszcze inaczej że jednym   budynki  niskoparterowych  ,a obok pas budynku segmentów  dla zdrowych to ja nie widzę specjalnych większych problemów. I Ci i Ci wychodzili by na wspólne podwórko , czy tam plac, chodniki,  a jeśli do pobliskiego wspólnego sklepu ,apteki to nawet dobrze , przecież np . odśnieżanie leży      w gestii obu stron, i takie tam, ogrzewać trzeba każde  ...
A może tu nawet nie potrzeba aż przesadnych wygód, te domy dla ON mogą być zbudowane w mniejszym komforcie , to raczej idzie o funkcjonalność,
Miejsce na tym osiedlu  dla 100 domów,a jeśli nawet mniej , to takie samo rozwiązanie w drugiej części  miasta .
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2007-11-26 15:31
Podejrzewam, że idea budowania osiedla oddzielnie mogła mieć coś wspólnego z faktem, że tak byłoby szybciej. Bo jeżeli zabudowa dla niepełnosprawnych ma być wmieszana w zabudowę zwykłą, to trzeba z budową czekać do momentu kiedy miast zacznie realizować taki projekt zabudowy. Inna rzecz, że skoro propozycja budowy osiedla i tak wisi, toczas się i tak traci.

Swoją drogą zastanawia mnie jedno - piszesz:

> my MUSIMY ŻYĆ wśród całego społeczeństwa


i owszem, zgadzam się z tym, ale... planów tego osiedla nie stworzyli jacyś obcy biurokracji, stworzyło je stowarzyszenie niepełnosprawnych. Mało tego, jeżeli zajrzysz do ankiety która wiąże się z tym artykułem (tutaj) zauważysz, że aż 40% osób opowiada się ZA takim osiedlem. Może więc wcale nie wszyscy uważają mieszkanie "wspólnie z osobami zdrowymi" za istotne? Trochę mnie taka możliwość dziwi, ale na to właśnie mi wygląda.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2007-11-27 16:05 Zmieniony 2007-11-27 16:25
Witajcie!!!
Ja tylko chcę spytać nic więcej. A dlaczego w tych samych budynkach które buduje się dla wszystkich nie może być podjazdów a partery wydzielone tylko dla wózkowiczów i niepełnosprawnych ruchowo? Czy to naprawdę tak czasem trudno coś zrobić to samo ale inaczej? I taniej i nie w izolacji. Pytam się ponieważ w moim miasteczku jest jeden dom piętrowy chyba 2 czy 3 piętrowy nie pamiętam tylko i wyłącznie dla ON. W innym budynku aż na czwarte piętro jest dobudowany dźwig do balkonu. To tylko dwa przykłady bo mamy już i w sklepach niższe lady. A w Biedronce wisi duży napis dla inwalidów: Poproś o pomoc obsługę. Dodam że obsługa jest w zasięgu głosu i ręki,a drzwi same się otwierają.To tak niewiele ale naprawdę cieszy.Lubię tam robić zakupy w porównaniu do Lidl a. W Lidl nigdy nie można nikogo znaleźć a kasa jest otwarta często tylko jedna.Tu nie lubię chodzić i te wózki potężne i ciężkie.....To tylko tyle.Wiem,że projekty często są tylko na papierze no ale wymieniać poglądy zawsze można.

Boginka co do planów i biegłych architektów to mam wątpliwości."My" lubimy tracić pieniądze i nie realizować planów.By coś o ON wiedzieć trzeba być nim.Tak masz rację co do 40% za tak.Sądzę jednak, że sami niezbyt wiedzą co to jest tak naprawdę takiego.Poza tym za wielu z nas decydują rodzice lub opiekunowie.I tu powiem tak: Boże uchowaj nas od nadopiekuńczości. To jednak jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim liczyć.(dziękuję za naukę.Już wiem co i jak)

Cieplutko pozdrawiam Ella
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2007-11-27 22:54 Zmieniony 2007-11-27 22:56
Ellu,
Tak sobie myślę że udogodnień nie ma... bo do tego potrzeba wyobraźni. Wyobraźnia zaś powstaje kiedy jakiś problem jest nam bliski. Dla Ciebie czy dla mnie idea udogodnień architektonicznych jest bliska, ale zauważ że Ty np. zwróciłaś uwagę na utrudnienia dla osób z dysfunkcją ruchu podczas gdy osoby niewidome czy słabowidzące też potrzebują pewnych szczególnych udogodnień. A język migowy w urzędach i sklepach dla osób głuchych lub niemych?
Podobnie zresztą ja nie myślę o wszystkim i zawsze, nie potrafię np. powiedzieć jakie trasy w moim mieście są przyjazne wózkowiczom, chociaż mam dysfunkcję ruchu. Ponieważ jednak umiem pokonać przysłowiowe trzy schodki zdarzało mi się proponować znajomym na wózku miejsca spotkania, do których nie mogli sami dotrzeć... Nie przez złą wolę, ale przez ludzki brak wyobraźni właśnie.
Przy okazji przeciwna jestem tremu, żeby np. windy zastrzegać dla niepełnosprawnych. Bo wystarczy że ktoś się słabo poczuje. Miałby iść potwierdzić u lekarza, że we wtorek popołudniu czuł się słabo i miał prawo skorzystać z windy? :-)

A co do części adresowanej bezpośrednio do mnie:

>co do planów i biegłych architektów to mam wątpliwości.


Wątpisz, że stowarzyszenie na rzecz niepełnosprawnych wie, co robi? Dlaczego?

> By coś o ON wiedzieć trzeba być nim


Szczerze mówiąc nie podzielam tego zdania. Po pierwsze ON może wiedzieć dużo o sobie, ale wcale nie tak dużo o innych ON. Wątpię np. czy osoba na wózku umiałaby zaprojektować przestrzeń przyjazną dla mnie. Jest więc poza swoją niepełnosprawnością dokładnie takim samym "specjalistą" jak osoba zdrowa i poza własnym wózkiem, kulami, białą laską... jest tak naprawdę zdana na wyobraźnię. Po drugie - nigdy nie wymagałam od moich lekarzy i rehabilitantów by sami chorowali. :-) Nie chciałabym sytuacji, w której np. projekt domu stworzy zdrowy architekt, który ma niepełnosprawnych znajomych p ktoś mu powie "nie znasz się". Zalewie kilka procent niepełnosprawnych ma w tej chwili wykształcenie wyższe, a to oznacza że inżynierów, architektów, lekarzy, psychologów jest wśród nas cały czas niewielu. Jeżeli więc postawimy sprawę tak, że o ON mają prawo myśleć i mówić ON, a reszta się nie zna... to nie sądzę, żeby coś się w tym kraju poprawiło.

> Poza tym za wielu z nas decydują rodzice lub opiekunowie


Ujmę to tak - przynajmniej ankieta internetowa jest miejscem w którym można wykazać się pełną niezależnością. Jeżeli ktoś odpowiada "tak" na pytanie czy chciałby mieszkać w osiedlu specjalnie zaprojektowanym dla niepełnosprawnych, to ja uważam jego decyzję za podjętą suwerennie i samodzielnie - mama mu chyba nie sprawdza takich rzeczy?
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2007-11-28 15:49
Hej Boginka!!!
Nic dodać nic ująć.Wychowałam się sprawna w pełnosprawnej rodzinie.Jedyną dysfunkcją był mój wzrost.Problem wielki,ale jak się okazało nie aż tak wielki póki nie uległam wypadkowi.Brak sprawności ruchu doprowadzał mnie do skrajnej rozpaczy.Zaczęłam podpatrywać jak inni sobie radzą.Pomogło na tyle,że nauczyłam się nawet czytać z warg co inni mówią.Jeszcze wtedy nie wiedziałam,że rozbita w wypadku głowa prowadzi do głuchoty.Dopiero dwa lata temu umilkł TV nie na dobre,ale nic nie mogłam zrozumieć.Tak doszłam do dzisiejszego dnia,ale jeszcze się ciut wrócę.W rodzinie mam od architekta po informatyka itp.czyli prawie wszystkie zawody bo i rolnik się znalazł.Nikt do tej pory nie pojmuje jak ja sobie radziłam w sklepie w urzędach czy podróżach. Dlaczego to piszę? Otóż i ja zacytuję

> By coś o ON wiedzieć trzeba nim być


Czyżby nie wiedzieli???

Ja tak się uczyłam.Sama bez szkół i lekarzy.Życie nauczyło mnie niejednego.Niejedna łza spadła,ale starałam sie sprostać wszystkiemu i raptem spotykam osobę o wiele zdrowszą od siebie i słyszę: ja nie mogę,nie potrafię,nie dam rady!!! Boginka uwierz mi ale takich ludzi już całkiem nie rozumiem. Z niewidomymi nie miałam do czynienia,z niesłyszącymi dogadałam się nie znając języka migowego.Dużo natomiast poznałam ludzi z SM tj stwardnienie rozsiane. Podziwiałam ich.Ile w nich życia ile nadzieji.......na lepsze jutro. Z takim małżeństwem (dzieci nie mają) po dziś utrzymuję ścisły kontakt.Wspaniali ludzie....

To co napisałam to moje prywatne życie nauka i dążenia,a także prywatne spostrzeżenia.Wiem jedno CHCIEĆ TO MÓC A MÓC TO CHCIEĆ  tylko,że nie dla każdego jest ten cytat i to rozumiem całkowicie bo i dla mnie schody są upiorem. Jak każdy z nas musi się jakoś wypowiedzieć w każdej kwestii.Sądzę jednak że nie tylko my tu zaglądamy a także architekci,lekarze i inni.Że nasze posty spostrzeżenia zawsze na coś się przydadzą. tak sobie myślę i piszę...

Bardzo cieplutko Cię pozdrawiam Ella
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2007-11-28 16:21

> W rodzinie mam od architekta po informatyka itp.czyli prawie wszystkie zawody bo i rolnik się znalazł.Nikt do tej pory nie pojmuje jak ja sobie radziłam w sklepie w urzędach czy podróżach.


A widzisz, i tu się ujawnia różnica naszego doświadczenia. Bo ja nie mogę powiedzieć, że to jak sobie radzę rozumieją wszyscy, ale kiedy raz się wyjaśni jak wszystko działa... całkiem sporo ludzi zaczyna rozumieć.

>Ja tak się uczyłam.Sama bez szkół i lekarzy.


I kolejna różnica. :-) Ja choruję od zawsze, nie mogłabym więc uczyć się bez szkół i lekarzy, bo małe dzieci zawsze muszą się uczyć rozwiązań od kogoś, a nie miałam w otoczeniu innych niepełnosprawnych. Wiele w swoim życiu zawdzięczam rehabilitantom, lekarzom, nauczycielom. Tym którzy zdaniem niektórych innych ON nie rozumieją, bo nigdy sami nie chorowali".

>raptem spotykam osobę o wiele zdrowszą od siebie i słyszę: ja nie mogę,nie potrafię,nie dam rady!!! Boginka uwierz mi ale takich ludzi już całkiem nie rozumiem.


Wiesz, też mnie czasem nachodziła chęć, żeby powiedzieć komuś "ależ ty nie masz przecież problemów!" Tyle, że zawsze istnieje ktoś z kogo perspektywy mój problem jest mały. Jeżeli więc ja powiem komuś kto się załamuje "Ty nie masz problemu", to tak samo głodne dziecko w Afryce mogło by powiedzieć do mnie "nie masz problemu, nie rozumiem cię" bo ja mam w domu ciepło, bieżącą wodę, blisko jedzenie... Można np. być osobą zupełnie zdrową ale załamywać się z powodu relacji w pracy. Osobie sparaliżowanej taki kłopot wyda się śmiesznie mały, ale to niczego nie zmienia. Dla każdego jego problem jest ważny, bo jest jego problemem i tyle. Nie da się cudzych problemów "zrozumieć". Tak sobie myślę.

> Sądzę jednak że nie tylko my tu zaglądamy a także architekci,lekarze i inni.


Akurat co do tego mam poważne wątpliwości.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2007-11-28 17:01

>Akurat co do tego mam poważne wątpliwości.


A ja nie.Wierzę ze więcej osób tu zaglądachoćby nawet ankieterzy.Co do reszty to masz rację.Każdy ma swój punkt widzenia.Oczywiście że się nie użalam nad sobą.Moi mówią "twarda kobita".Nie nie jestem twarda.

>Wiesz, też mnie czasem nachodziła chęć, żeby powiedzieć komuś "ależ ty nie masz przecież problemów!" Tyle, że zawsze istnieje ktoś z kogo perspektywy mój problem jest mały. Jeżeli więc ja powiem komuś kto się załamuje "Ty nie masz problemu", to tak samo głodne dziecko w Afryce mogło by powiedzieć do mnie "nie masz problemu, nie rozumiem cię" bo ja mam w domu ciepło, bieżącą wodę, blisko jedzenie... Można np. być osobą zupełnie zdrową ale załamywać się z powodu relacji w pracy. Osobie sparaliżowanej taki kłopot wyda się śmiesznie mały, ale to niczego nie zmienia. Dla każdego jego problem jest ważny, bo jest jego problemem i tyle. Nie da się cudzych problemów "zrozumieć". Tak sobie myślę.


A ja nie nigdy bym nikomu nie powiedziała że ma mały problem.Nawet tym co gonią za pieniądzem i dobrobytem.Każdy ma problem w większym lub mniejszym stopniu.No cóż każdy patrzy na życie swoimi oczmi i trudno każdego problem roztrząsaćTak naprawdę wolałabym z Tobą pogadać przy kawce.Bez zawziętej dyskusji tak na luzie.Fajnie się z Tobą rozmawia.Pewnie masz więcej informacji jako studentka ciekawych zawodów.Ja szara myszka bez praw do nauki.Niestety ale mam tylko średnie.Mnóstwo książek i doświadczenia ......
Życzę Ci moc sukcesów na swejdrodze bo twardo stąpasz po tej ziemi.Życzę CI z całego szczerego serca.
Cieplutko pozdrawiam Ella
Nadrzędny - Autor WERBENA Dodany 2007-11-28 17:59
Myślę , że to i tak spali na panewce, czyli nic z tego nie będzie , będą dyskutować   ileś   miesięcy ,  nagadają się tylko ,wątpliwe że zbudują cokolwiek.
Nadrzędny Autor Ella Dodany 2007-11-28 18:07
Chyba tak i się stanie.Już leciał ten temat i to pod tytułem "Osiedle Oaza".Oby tylko była bezpieczniejsza niż jak we wczorajszym filmie fabularnym (żart)
Nadrzędny - Autor Boginka Dodany 2007-11-30 21:48

> Tak naprawdę wolałabym z Tobą pogadać przy kawce. Bez zawziętej dyskusji tak na luzie. Fajnie się z Tobą rozmawia. Pewnie masz więcej informacji jako studentka ciekawych zawodów. Ja szara myszka bez praw do nauki. Niestety ale mam tylko średnie. Mnóstwo książek i doświadczenia ......


Dziękuję bardzo za miłe słowa Ellu. Powiem ci tak - dla mnie i zawzięta dyskusja jest formą rozmowy na luzie. Dyskutuję nie po to, żeby kogoś koniecznie do czegoś przekonać, a raczej żeby się czegoś dowiedzieć - kiedy człowiek stawia innym pytania, sam musi się zastanawiać jakie tak naprawdę ma zdanie i dlaczego. Więc następnym razem po prostu zasiadając do dyskusji ze mną, zaparz sobie kawę. :-) I będzie rozmowa przy kawie na luzie. :-)

Nie przesadzałabym też z wartością moich studiów. Na pewno uczą dużo, ale nie trzeba ich przecież kończyć, żeby zdobywać ciekawą wiedzę.
Nadrzędny - Autor Ella Dodany 2007-11-30 22:15
Witaj Boginka!
Już myślałam,że nie odpiszesz.Poza kawą wszystko OK.Kawy wieczorem już nie mogę pić bo i tak mam noce bezsenne.Domyśliłam się o co Ci chodzi i nie o zmuszanie mi chodziło.Po prostu lubię śmiech i luz choć też bez przesady.Co do studiów to bez zawiści.Moi pokończyli wszyscy i ja jestem szczęśliwa z tego powodu.Każdy zawód jest potrzebny i nie wszyscy muszą mieć wyższe dlatego życzyłam Ci wspinania się po szczeblach drabiny do kariery.Uwierz mi że szczerze.

>Nie przesadzałabym też z wartością moich studiów. Na pewno uczą dużo, ale nie trzeba ich przecież kończyć, żeby zdobywać ciekawą wiedzę.


Tak masz rację,tylko że ja je bardzo pragnęłam mieć.Mówi się trudno i żyje dalej.
Cieplutkie pozdrowienia Ella
Nadrzędny Autor Boginka Dodany 2007-12-01 12:27

> Uwierz mi że szczerze.


A czemu miałabym nie wierzyć? :-) Wierzę, wierzę.

> Tak masz rację,tylko że ja je bardzo pragnęłam mieć.Mówi się trudno i żyje dalej.


Myślę, że to nie musi być marzenie, które nigdy się nie spełni... jest jeszcze czas. :-)
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / 1. Wyspy szczęśliwe? (12341 - wyświetleń)

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999--2008 Markus Wichitill