www.niepelnosprawni.plStrona główna forum
forum.niepelnosprawni.pl - Nie jesteś zalogowany
Strona główna forum Regulamin i pomoc Szukaj Rejestracja Logowanie
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / Kącik włóczykija. (45991 - wyświetleń)
1 2 3 4 Poprzednia strona Następna strona  
- Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-07-23 06:39
Korzystając z okazji że dzisiaj jest dzień włóczykija. Ogłaszam wszem i wobec, - jeśli gdzieś się włóczyliście i nie tylko przy pomocy kija, to tu można o tym opowiedzieć. Jestem ciekaw Waszych dawnych jak i obenych włóczęg =)
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-07-23 22:07 Zmieniony 2013-07-23 22:10
Miałam dziś dzień włóczęgi kontrolowanej...po mieście. Od 12:00 do 19:00.
Na początek do bankomatu. A tam niespodzianka. Dołożyli drugi bankomat i obydwa obudowali siatką nieprzejrzystą z zewnątrz. Pewnie dlatego, aby stojący za delikwentem nie widział jego pinu. Za to nikt nie widzi co się dzieje za ogrodzeniem. I spokojnie może działać osiedlowy wyrwidąb. Całość z boku wieżowca i pies z kulawą nogą tam zajrzy jakby co. Ale za to nie ma kolejek. Mądrość przemądra.
Załatwiłam, co miałam i pojechałam do lekarza. Tam sezon urlopowy, a zastępstwo z gumy nie jest, więc do widzenia. No to do widzenia. lekarz też człowiek, musi kiedyś urlop brać, a nic szczególnego z chorym się nie dzieje, jesli sam przyjechał. To po co rękawy wyrywać i ściągać drugiego lekarza z jakiejś orbity. Oni i tak już podobno pracują 30 godzin na dobę i więcej.
Odnotowałam więc klęskę i wycofałam się do auta. Prowadziła synowa, więc mogłam miasto oglądać spokojnie i leniwie. Kurcze, co tak pusto??? Aha, wakacje, pomyślałam, ale ile ludzi może na raz wyjechać? Widocznie dużo, bo jechało się spokojnie.
Na trasie zaplanowany dom towarowy. Najeździłam się ruchomymi schodami w 'te i wewte' bo zapomniałam, gdzie był punkt T-mobile, a ambitna byłam i nie chciałam pytać.
W końcu się złamałam i zapytałam w informacji. Była i owszem, gdzieś w połowie poziomów, przyczajona pod schodami, dwa razy ją minęłam, zanim zobaczyłam maleńkie słowo "informacja". A tam miły młody człowiek. Nie musiałam do schodów, obok była winda. Kupiłam starter na darmowe rozmowy w wybranym...'numerem';-)
I na dół  znowu się wiozłam schodami do marketu spożywczego. Pustki. W ludziach nie w towarach.
Potem na chwilę przysiedliśmy na ławeczce, wnukom trzeba było popas dać.:-)
A tu na bramce hałas. No i obserwowałam pracę ochrony. Pani wychodząca miała wielką torbę i średnią torbę, i torebkę. Zdenerwowała się, rzuciła wszystko na ladę i krzyczy, a weź pan sobie, sprawdzaj sam.
O nie, pan ochroniarz nie w ciemię bity. Po kolei kazał jej przechodzić z każdą torbą osobno. Zapiszczała ta ostatnia. Coś tam wyjęto, za coś zapłacono i 'idź kobieto i nie grzesz więcej'.
Wychodzimy na parking, a nie nie, znowu wjeżdżamy schodami i windą na samą górę, bo na dolnych piętrach miejsca nie było.
A tam dopiero niespodzianka. Dwie panie za kierownicą pod prąd sobie jadą. Jednej popukałam w czoło, drugiej nie, bo nawet nie patrzyła w naszym kierunku. A na ziemi i na słupie strzałki, znaki jak słonie. Tak głupie, czy tak zamyślone obydwie? Jena za drugą chyba  pojechała jak gęś za gęsią.
No, a ja pojechałam do innego lekarza...
Tam szastu-prastu i gotowe.
Następnie skwerek dla dzieci, ale co to za skwerek...fontanna dla dzieci, ławki dla rodziców i jedna dla meneli okolicznych. Spokojni, nie wadzą nikomu, ale ławki gdzie indziej nie mają, to sobie siedzą, pewnie do teraz, bo co ma robić menel w mieście. Oj, dla babć tez była ławka....
cd. ....może nastąpi....;-)
dobranoc...
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-07-24 18:26
Dostajesz ode mnie odznakę super włóczykija :-) |⊙|
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-07-24 22:33
Dzięki, to był zwyczajny dzień. Przy okazji: stworzyłeś kącik dla piszących i lubiących czytać długie teksty, a to coraz większa rzadkość.:-)
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-09-26 12:13
Podjełem dzisiaj kolejną próbę ratunkową, chociaż gdzieś się zapodział mój kij. Może go wkrótce odszukam. Zobaczymy jakie tu będą trzymać "górne" tendencje.
Do zobaczenia na szlaku ;-)
Nadrzędny Autor w-zetka Dodany 2013-09-26 13:38
Do zobaczenia.:-)
Nadrzędny Autor Staruszka123 Dodany 2013-09-26 13:55
HA,HA,HA.
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-08-21 20:40
Wita was wasz włóczykij
? Co u Was?
Nadrzędny - Autor TadeuszP Dodany 2013-08-21 21:58

>Wita was wasz włóczykij


A gdzie się włóczyłeś? Słyszałem, że jechałeś przez Warszawę i nie zaawizowałeś się, chociaż bym Ci delegację podstemplował :-)
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-08-22 08:01 Zmieniony 2013-08-22 08:04
Tadeusz patrząc po twarzach Warszawa Radość powinna być stacją główną , może wniosło by to chociaż uśmiech na twarze  mieszkańców stolicy ;-)

Ps. A byłem w kinie w lublinie :-)
Nadrzędny Autor Nachbar Dodany 2013-08-22 16:54

>Dzięki, to był zwyczajny dzień. Przy okazji: stworzyłeś kącik dla piszących i lubiących czytać długie teksty, a to coraz większa rzadkość.:-)


Nie zaglądałem do tego wątku, choć zaliczam się do włóczykijów. Wieczorem w  niedzielę wróciłem z włóczęgi po Polsce. Jak Walduś zauważył nie tylko W-wa Radość powinna być stacją główną, ale cała Polska od Tatr do Bałtyku. Biorąc pod uwagę ilość fotoradarów przypadającą na kilometr drogi, zapewne każdy chciałby mieć piękne zdjęcie z uśmiechniętą twarzą.
Okazji jest tyle, że prowadzący mnie Hołowczyc (wyjątkowo miałem włączoną nawigację) pod koniec podróży zachrypł od powtarzania co kilka kilometrów, a nawet metrów - "możliwy radar". Ze smutkiem muszę stwierdzić, że zdjęcia nie będzie, bo nie tyle co jestem niefotogeniczny, ale musiałem jechać z wymuszoną szybkością poruszającego się na czele kolumny pojazdów zawalidrogi. Wszak było to późne niedzielne popołudnie, więc "niedzielni kierowcy" do domów wracali. Mnie też udało się szczęśliwie dotrzeć tyle, że późno.

A tak przy okazji mój wielki podziw dla W-zetki za Jej długi i ciekawy tekst.:-)
Nadrzędny - Autor TadeuszP Dodany 2013-08-22 18:11

>może wniosło by to chociaż uśmiech na twarze  mieszkańców stolicy ;-)


A co? Nie widziałeś uśmiechów?
Wystarczy spojrzeć na "pierwszą damę" Warszawy (HGW) jej uśmiech jest szeroki i rozbrajający (nawet niewybuchy rozbraja) :-)
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-08-22 23:04
Trudno mi się odnieść do pierwszej skoro to nie jest mój pierwszy  ;-)

Ps. A tak po cichu  zdradzę że ciasteczko włóczy się teraz po naszej polskiej plaży , może nam opowie jak wygląda zachód słońca nad
Polskim morzem ;-)
Nadrzędny - Autor TadeuszP Dodany 2013-08-23 13:15
Z relacji moich córek, zięciów i wnucząt wiem, że nad morzem pogoda taka sobie :-)
Zapytaj W-zetkę czy nie widziała gdzieś ich na plaży (gdzieś między Darłowem a Ustką) ....
aaaaaaaaa.... no i pozdrów Ją :-)
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-08-24 15:39
Myślę , że zabrała ze sobą coś do łączności ze światem. Pewnie ilość wrażeń nie pozwala na znalezienie wolnej chwili ;-)
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-08-24 15:48
;-) Najlepiej poinformowana z Ciebie wiewiórka, albo inna mewa.:-)
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-08-24 15:55
Bałtyckie foki o tym śpiewały ;-)
Nadrzędny Autor w-zetka Dodany 2013-08-24 21:49
Mnie dziś w głowie ćwierkają wróbelki, ups, kurczaki z ajerkoniaku.;-) Zaraz idę spać, bo jutro nie ma, że boli, że jestem zmęczona. Kreiskomando czuwa. Za kołnierz i nad morze marsz. Jeszcze trochę i będzie witką po nogach.:-) :-) Ale powiem w tajemnicy, że się rozkręcam z dnia na dzień, czyli ruch leczy wszystko??  Albo się zaprawię gorzej???
Nadrzędny Autor w-zetka Dodany 2013-08-24 15:46
Ja jestem na zachodnim wybrzeżu to tu to tam, ale  z bazą...gdzie 40m do morza. Dziś można tylko było w koszu siedzieć. Po trzech godzinach, kiedy zaczęłam wrastać w ten kosz jak wiklina, uciekłam. Teraz piję kawę, więc zajrzałam, bo słyszałam od wiewiórek, że o mnie mówiono. Pozdrawiam.:-)
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-08-28 13:47 Zmieniony 2013-08-28 13:56
Opowiem Wam o swojej ostatniej podróżniczej włóczędze.
Radosne wieści tak się ułożyły,
Że mnie do Zamościa wypędziły ;-)

:-) ale zacznę od początku. Wskoczyłem do takiego środka lokomocji który powszechnie określa się mianem pociąg. Nie mam pojęcia dlaczego tak. Ale moje skojarzenia są przyjemne :-)
Nie, nie podróżowałem sam. Doczepiła sie do mnie taka parka znajomych. A może ja się do nich doczepiłem?
Wchodzę do wagonu w którym ich dostrzegłem. Cały wagon do naszej dyspozycji. Klimatyzacja, ekrany monitorów błyskające reklamami. Pomyślałem , że mogli by puścić jakiś fajny film. Do odjazdu jeszcze daleko bo to podstawiany skład.
Po kwadransie zaczeli przybywać kolejni podróżnicy.
Miałem już dosyć tej poczekalni na kółkach:)
Zaproponowałem zmianę miejsca na wagon z przedziałami. Miejsc było jeszcze dużo ale pustych przedziałów mniej. Udało się , zmieniliśmy miejsca.
Gdy się wygodnie rozsiedliśmy odezwał się drań mój żołądek. Zaczął narzekać że całą noc nic nie jadł a o porannej kawie nic mu nie wspomniałem.
Chciałem wyskoczyć na chwilkę, bo okienko macdonada kusiło z budynku dworca. Tylko zaprotestował zegarek. Że taki wybryk to teraz nie na miejscu. Cóż, musiałem mu przyznać rację. Dziesięć minut to zbyt mało ,nawet na małe śniadanie ;-)
Rozległy się gwizdki i ruszyliśmy.
Znajomi zaproponowali bułeczki. Takie trochę na słodko z rodzynkami.
Aby nie wyjść na gbura, skorzystałem. W rewanżu zaproponowałem napój do picia, taki co jak się wlewa do szklany to piana na dwa palce.
Odmówili (na szczęście) ... miałem tylko czteropak i wiele godzin jazdy.
Gdzieś tak na wysokości Kutna , zaproponowałem szampana.
Wielkie oczy moich towarzyszy podróży były wystarczającą satysfakcją. Dobrze zmrożony zzampan wystrzelił z cichym hukiem .
Jedyną profanacją były plastikowe kubeczki, ale cóż , ten szampan to tylko wino musujące .
Tak wesoło podróżując,  zbliżyliśmy się do stacji Warszawa Radość. Po drodze była jakaś Główna. Ale to pewnie dla kretów atrakcja. Wszystko pod ziemią.
Gdy zerknełem przez okno to widziałem wielką halę widowiskową , kilkanaście tirów z wyposażeniem sceny. Pewnie jakiś znaczny wykonawca do tej hali z rozsuwanym dachem przybył.
Potem się dowiedziałem , że to było jakieś wyjątkowe widowisko.
Jak się upomnicie to może coś sobie przypomnę. Widziałem je  na terenie targów w Poznaniu (wiele lat wcześniej) .
Ponownie gwizdki konduktorów. Okazało się że to stacja końcowa. Lublin. A dalej to trzeba innym pociągiem.
A swoją drogą to dziwne , że tyle elektroniki na świecie a konduktorzy używają nadal zwykłych gwizdków.
Mam wiele czasu na przesiadkę , ponad godzinę. Myślę sobie pozwiedzam Lublin. Kiedyś tu byłem ale z wyjazdu pamiętam tyko jakiś wysoki hotel przy stromej uliczce. Do starówki daleko a tu czas wracać. Zaopatrzyłem się w pobliskim sklepie na dalszą podróż wchodzę na paron i zobaczyłem tylko światełka końcowe oddalającego sie pociągu. Znajomi zaopiekowali się moim bagażem bo nie było go na peronowej ławce. Następny pociąg za trzy godziny.
To co? Czas zwiedzić stare miasto w Lublinie;)
:Dotarłem tam jadąc miejskim autobusem ok 20 min.
Starówka Lublina wygląda zachęcająco . Jakiś pałac którego strzeże wielki kamienny lew. Dzisiaj to muzem.
Tluszcza oggromna na starówce. Okazało się że właśnie trwa Jarmark Jagielloński 2013.
Przypomniały mi się dawne Jarmarki Dominikańskie w Gdańsku.
Zwiedzam te wąskie uliczki otoczone ładnymi kamienicami. Przeciskam się między,  straganami które kuszą różnościami. Zaczepiają mnie gwiżdzące ptaszki na wodę, grzechotki wiatraki i klepaki. Nie brakuje oczywiście koników bujanych i struganych. Spotkałem nawet wielką kurę , całą złotą. Szkoda że nie znalazłem złotego jajka:( .
Zanuciłem sobie w kinie w Lublinie, w swetrze i metrze ..... i ruszyłem dalej. Kina nie znalazłem ale już na wieżę widokową nie miałem czasu. Godzina odjazdu zbliża się błyskawicznie. Nie chciałbym ponownie oglądać ś wiatełek końca pociągu. Dlatego wybrałem do dalszej podróży autobus ;-)
Ufff zdążyłem.
Wielce zdziwiony że podróżuje sam. Autobus ruszył w stronę Zamościa.
Heeeeej cdn może nastąpi. :-)f
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-08-28 22:18
Ładne rzeczy, Kiedyś skomentuję, dziś już śpię.:-)))))
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2013-09-03 20:18
Korzystając z oferty biur turystycznych trzeba wybierać takie, które nie proponują miłego odpoczynku dla rodziców z dziećmi . Raj dla dzieci niekoniecznie jest rajem dla wszystkich . Bezstresowe wychowanie dzieci nie pozwala na wytłumaczenie takiemu niesłuchającemu dziecku, że są granice których nie powinno przekraczać . Jasiu nie kop tak mocno w siedzenie bo skaleczysz nóżkę nie pomaga . A to, że siedząca na tym siedzeniu pani dostaje wstrząs mózgu i wypadła jej sztuczna szczęka to nic ... Dziięki bogu, że już rok szkolny się zaczął . Pozdrawiam .
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-03 20:33
Bałam się tego wrzasku nad morzem, ale okazało się, że było już spokojnie. Bez dzikich wrzasków, pisków i okrzyków, jakich kiedyś doświadczałam w czerwcu. Może też Kołobrzeg różnił się na niekorzyść pod tym względem od spokojniejszych miejsc wybranych teraz (Trzęsacz, Rewal, Niechorze).
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-09-04 16:46
Mialem już zacząć pisać... ale... ugryzzłem się w język ;-)  nie tak w przenośni, ale realnie pogryzając mieszankę owocową.
ałaaaaa  , Może urósł mi język od "ciągłego pokazywania" :-):-):-)
wróćmy jednak do tematu.
Dzisiaj też się trochę po okolicy przespacerowałem :-)
trafiłem do sympatycznego baru. zaciekawiło mnie danie obiadowe za 12zł. zdecydowałem sie na kawałki z indyka z anannasem. Do tego ziemniaki i dwie surówki. Zupa na pierwsze danie -  pyszna pomidorowa z makaronem. jak dla mnie idealnie doprawiona , podana w dużej salaterce.
Drugie też znakomite, chciaż musiałem doprawić soli i pieprzu troszeczkę i już było "palce lizać". Na deser oczywiście zimne piwko .
Ale to już w parku podczas spaceru po obiadku. Trochę adrenaliny przy konsumpcji wzmaga smak.
Policji łatwiej złapać spokojnie konsumującego piwko staruszka niż gonić złodzieja który staruszkowi porwał portfel ;-)
Dzieci jakby mniej w parku, pewnie grzały ławy w szkole ;-)
Temperatura idealna na spacer ... może kiedyś cd jego , opowiem.
heej see you
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-04 20:27
Jednym słowem sielanka. A mnie się dziś na spacer nie chciało iść. Opowiadaj dalej.
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2013-09-05 11:35
Pewnie wszyscy dzisiaj na spacerze i stąd to milczenie . Ja postanowiłem inaczej święcić codzienny dzień . Zrobiłem koncentrat pomidorowy, żona tylko przełoży zmiksowany koncentrat do słoików, zagotuje w mikro i w zimie będzie w sam raz . A co u was kipi w garnku ????
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-05 12:35
Maliny na zimową nalewkę się w cukrze obracają.:-)
A włóczyłam się dziś do szkoły odprowadzić wnuka. Obserwowałam całokształt i chwilami mnie nosiło, by wziąć sprawy w swoje ręce. Maluchy jak baranki i owieczki, pani od informatyki delikatnie ich prosiła, aby się ustawili, oni nie bardzo chwytali bluesa, bo niby stali, ale dobrej musztry im brakowało. A poważnie tak wygląda zagubiony w szkolnym świecie pierwszak. Zrobiłam zdjęcie, a potem się powłóczyłam pogadać towarzysko tu i tam z okazji różnych. Pogoda niezła, ale może spaść deszcz, bo mnie wyściskała znajoma pani, a jak 'baby' to deszcz.:-) Na wszelki wypadek nie odściskiwałam więc ani trochę.:-) ;-)
Teraz się powłóczę po forum, a po południu mamy w domu kawę i torcik w rodzinnym gronie. W tv Kora śpiewała 'kocham cię kochanie moje' i zrobiło się całkiem lirycznie, wrześniowo pięknie.
Nadrzędny - Autor amalian Dodany 2013-09-05 13:34
a ja siedzę przed kompeem i zanurzam rękę w worku ze zdrową żywnością i wynurzam pooli trzymając 'zdrową' porcję chipsów ;-) . zaglądam w okno, czy aby pogoda nie pragnie mi popsuć smaku lata .Jest pusto i tylko smak chipsów przypomina mi że wszystko ma swój czas i mimo, że mógłbym wracać codzi8ennie do tych smaków nie racam . \Pozdrawiam . Do których smaków wracasz lub nie wracasz ty.... Pozdrawiam :-).
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-05 14:09
Chipsów raczej nie jadam, czasem tylko i kilka. Za to mogę czekoladę tonami i muszę racjonalnie ją sobie wydzielać, choć czasem się zatracam przy takiej z orzechami (w całości). Wracam do lodów bardzo często, ale  w nich nie lubię kawowych i truskawkowych.
Natomiast z innych smaków lubię taki wrzesień jak dziś, ciepły z niebem niebieskim, spokojnym, z zatrzymanym czasem, zawieszonym gdzieś w dojrzałej już przyrodzie. W ogrodzie na malutkiej grządce koper się spokojnie rozsiewa, zmienia kolor, nie wiadomo po co tam jeszcze przylatują osy. One też są jednak jakby senne już, jakby bardziej refleksyjne.;-)  Wybierają dokładniej, gdzie siadać, bo i obfitość 'jadła' większa.W trawie  słychać nasze polskie świerszcze, dzieci osiedlowe  w szkole, zabawki porzucone i też 'spokojne'. Jednym słowem siedzieć i patrzeć tak, aby wszystko zauważyć, ogarnąć jednym spojrzeniem, a potem zanurzyć się w ciszy i milczeć.
A tu wołanie-prośba, czy obiorę ziemniaki....i z nieba na ziemię czas wracać, Bum, spadłam w real i idę obrać te ziemniaki.:-))))))))
Nadrzędny - Autor Staruszka123 Dodany 2013-09-05 14:13
TYLE DO WALDUSIUNIA MRUGAM A TU CZYTAM ZE WUZETKA MI GO PODEBRAŁA.OJ NIE ŁADNIE NIE ŁADNIE!!!!!:-(
Nadrzędny Autor w-zetka Dodany 2013-09-05 17:31
Jaaaa????? Ci?????? Go?????? Podebrałam??????? :-)
Łooooooo maaaaaatulu...??????? :-)))) Nic mi o tym nie wiadomo ani było, ani jest.:-) :-) :-)
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-09-06 10:32
Czytałem, że ktoś wybiera się na spacer. Też byłem wczoraj na wieczornym spacerku.
Właśnie, zacznę od tego , że spóźniłem się pięć minut na umówione spotkanie. Wszystko przez spieszący się autobus, nie poczekał sekundy , całe szczęście że ruszył jak zdążyłem postawić nogę na chodniku. Następny za pietnaście minut :-( nie będę czekał i się denerwował, poszedłem pieszo też zajeło mi to dwadzieścia minut.
Oczywiście kolega był w gorącej wodzie kompany i już pojechał. Na szczęście zostawił to co było celem spotkania:))
Co było robić, wracam z tej nieudanej "randki" obciążony podarunkiem.
Zaintrygowały mnie światła w parku.
Kto (pomyślałem) oświetla wieczorem takie miejsca...
Cdn
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-09-06 11:39
Cdn
Okazało się , że to korty tenisowe ;-)
Przez chwilę odpocznę sobie, grały akurat dwie panie (może matka z córką) , zdziwiło mnie tylko jedno. Obie w białych strojach, według najnowszej mody z Wimbledonu. Dla wieczornego odbijania tyle zachodu? A obok na korcie deblowy mix, taki nie całkiem mix bo tylko jeden facet ;-).
Już w tym przypadku stroje nie tak wykwintne :-) bardziej US Open .
Znudzony po pewnym czsie ruszyłem dalej. Tenis amatorski dla oglądającego to raczej nudna rozrywka;)
Trafiłem na dwa zbiorniczki wodne ( trochę takie małe stawki)  a w nich pływały ładne rybki. Chyba to były min. Złote karasie. Kępki wodnej roślinności umilały impobyt w byłych fontannach . Chyba im to wystarczało do szczęścia, bo wesoło pluskały w tych sztucznych stawach.
Koniec opowieści. Jutro może zabiore Was na zakupy do marketu. To podobno narodowa rozrywka Polaków w wekendy.
See you
Nadrzędny Autor amalian Dodany 2013-09-06 12:29
Nace tu see you :-) .
Dzisiej nie będę miał za wiele czasu na spacer, to dobrze chociaż poczytać o nim ;-) . Jak Tadeusz wróci to poproszę go o spacer do Centrum Nauki Kopernik ...Ale bym se pospacerował od pawilonu do pawilonu i zajadał. Mogą być nawet lody ;-) . Od nadmiaru wrażeń by się kręciło w głowie i Kopernika by trzeba było, by zrozumieć ten ruch ;-) . Pozdrawiam :-).
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-06 14:34
Transmisja ma być na żywo, a Sonka w ramach reglamentacji za brak aktywności codziennej czyta do połowy.:-) ;-)
Nadrzędny - Autor Sonka Dodany 2013-09-07 14:24
no, dobra :-)
Obiecuję ciut poprawy :-)
Nadrzędny Autor w-zetka Dodany 2013-09-07 16:19
;-) :-)
Nadrzędny Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-09-08 10:52
:-) trzymamy za słowo ( znaczy ja trzymam) Sonka dużo dużo czasu WOLNEGO :-)życzę

A tak przy okazji Wam powiem:(. Zapomniałem i przegapiłem wybrać się spróbować słynego " rumpucia"
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-09-13 21:18 Zmieniony 2013-09-13 21:21
To jak obiecałem to zaciągne Was do Marketu ;-)  Muszę się zdecydować czym Was zabiorę.
Ok. Na początek, opowiem jak takie zakupy robią moi znajomi. Piotr (imię wymyślone)
Wsiada na swojego mustanga i jedzie. Ma takiego sterowanego "dzojstikiem" ;-) Bat i szpicruta to już przeżytek.  Czasami widzi się takie na torach wyścigowych.
Tadeusz czy na Służewcu bomba już poszła w dół? Sądzę , że już jest po sezonie.
Hazardziści zbierają siły i kasę na nowy sezon.
Ale złapmy Piotra. On ma taki zwykły akumultorowy nawet nie posiada migaczy;) Nie trudno będzie go dogonić.
Co innego Ewelina . Ona ma mercedesa którym śmiga między regałami jak Kubica.
Piotr natomiast nie, z namaszczeniem wjeżdza do marketu, gdzie wita się ze znajomym ochroniarzem. Który często  pomaga mu już po zakupach przytroczyć torbę z zakupami na rączkach z tyłu mustanga;) Piotr radzi sobie, chwyta koszyk umieszcza na kolanach i ładuje do pełna.
Czasami ma stresa ja chce coś kupić z górnej półki :-) nie chodzi o cenę lecz o umieszczenie towaru. Ale od czego jest pomocna obsługa na działach.
Gdy już załaduje koszyk po brzegi , kieruje się do kas. Nie ma z tym kłopotu, bo alejki między regałami są szerokie.
Na kasach przerzuca towar na taśmę i wyciąga portfel :-). Co innego Kaśka. Ta robi zakupy jakby na tydzień. Wjeżdza swoim wózkiem przypomina trochę taki do gry w koszykówkę. Koła lekko odchylone ale niewiele. Kaśka robi to inaczej ,jakby doczepia się do dużego wózka sklepowego i popycha go przed sobą. Gdy jest pusty , to nie ma problemu. Lecz pod koniec zakupów sterowanie takim wehikułem to już wyzwanie nawet dla silnego faceta.
A Kaśka jest drobna, ledwie widać ją w wózku. Ale dzielności ma za dwóch Pudzianów ;-). Sterowanie też opanowała do perfekcji. Napędza koła swojego wózka na przemian , jedno koło potem drugą ręką drugie. Wygląda to trochę pociesznie, jakby zaganiała stado owiec na halach. Nigdy nie przyjmuje pomocy. Sama wyjeżdza z marketu i przekłada zakupy do bagażnika. Zapomniałem wspomnieć, że Kaśka jeździ samochodem po sprawunki.
Po wszystkim przesiada się na fotel drajwera a wózek ładuje na tylne siedzenie.
Między regałami mijamy Zbyszka. Ten to się ustawił dobrze. Po dotarciu do punktu Obsługi Klienta dostaje do pomocy w zakupach ładną panią . On trzyma się wózka i ruszają razem po dobra wyłożone na półkach.
Zbyszek na codzień porusza się ze swoją białą laską, za to w markecie full wypas dziewczyna do dyspozycji, osobistej.
Ponownie wróćmy do Piotra. Zapłacił i ładuje w torby wielokrotnego użytku swoje skarby. Na pożegnanie podaje piątkę ochroniarzowi a on zawiesza jego wypchaną do granic możliwości torbę z zakupami .
Natomiast  Ewelina nie może skasować się przy zwykłych kasach. Tam jest za wąsko dla jej mercedesa. Wyjeżdzając przez punkt Obsługi Klienta zawsze na dowidzenia pomiga kierunkowskazami
Miałem Was zabrać do marketu a wyszło , że sam ze znajomymi tam byłem.
Obiecuję Wam , że się poprawię ;-)
see you
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-16 11:24
Przeczytałam z uwagą. Wnikliwie się przyglądasz ludziom. A z opisu wynika, że dla tych niepełnosprawnych nie ma barier, chcą sobie radzić, albo muszą, albo jedno i drugie.
Nadrzędny - Autor Staruszka123 Dodany 2013-09-17 11:22
OJOJOJ SIE ROZPISAAAAAAAAAAAAŁO!!!:-)))))))))))))))DOBRZE ZE WYJATKOWO Z SENSEM.
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-17 13:20
Taaa....tylko sensownych głosów w odpowiedzi jakoś brak.;-)  Za to jak bez sensu się komuś liczby wpisuje, na sylaby  wyrazy dzieli (program zerówki i  klasy pierwszej SP ) to jest temat.:-) No cóż samo życie i niech tam...:-) Wolność mamy.
Nadrzędny Autor Staruszka123 Dodany 2013-09-17 14:19
SIE ADWOKAT DIABŁA ZNALAZŁ.:-))
Nadrzędny - Autor easyrider Dodany 2013-09-27 21:50
Waldus fajnie to opisałes ,my w sensie Żona ze mna:))najczesciej na zakupy jedziemy z popychaczem,bo jesli zostanie troche drobnych zahaczamy o kawiarnie lody lub czekolada na gorąco,a w kawiarniach najczesciej nie ma pola manewru.
Waldus fajnie to opisałes szkoda tylko,ze to sa marzenia bo najczesciej-chłopie po cos przylazł radz sobie teraz.:-(
Nadrzędny Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-09-28 00:06
To nie marzenia easy.  To sytuacje z życia wzięte. Serio.
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-28 00:25
Byłam dziś na spacerze. Ktoś rzucił hasło, idziemy na spacer, ktoś zapytał gdzie. Padło, że do lasu, że dzieci na rowerach. Jednym słowem sielanka w promieniach popołudniowego słońca.
Zaraz na starcie dzieci wyskoczyły na rowerach za daleko trzeba było je wołać. Potem asfaltowa droga do lasu to trzaskanie sobie strzaskanego kręgosłupa bez amortyzacji. No to szłam po miękkim poboczu. No to z równoległej szosy ekspresowej ogłuszał mnie hałas samochodów. Źle, ale na pociechę miałam przecież słońce i z drugiej strony rozległe pola. Nie narzekałam.  Trochę mnie spinał miły, bo skoro sielanka, to zabrał sobie puszkę z piwem, ale niech tam. Dziś był dzień dobroci dla piwoszy na spacerze.
Pod koniec drogi, blisko lasu mijali nas dwaj młodzieńcy. Lekko i dyskretnie im się zaczęłam przyglądać, a w głowie powstały myśli, że może to jacyś homo nie wiadomo, a ci do mnie 'dzień dobry' mówią. Do mnie, nie do innych. No cóż, byłam dość znana, ale żeby na drodze do lasu 'daleko od szosy' mnie rozpoznawano, to już przesada. Tym 'dzień dobry' zmienili jednak opinię o sobie. Pomyślałam, że szemrani jacyś dzień dobry by nie powiedzieli. I oto dochodzimy do metod w jaki prosty  sposób można sobie o ludziach opinie proste wyrabiać. Powiedzą dzień dobry, sa ok. Nie powiedzą podejrzani.
Czasu na śmieszne myśli nie było, bo nagle pokazała się tęcza i budowała się na naszych oczach szerokim, wyraźnym łukiem.
Dzieci zaczęły o garnku złota na końcu tęczy mówić, miły o tym, że ciekawe, dlaczego nigdy nie jest prosta, bo by była ciekawsza, a on łuków nie lubi, bo pokojowy jest, a łuki zawsze po wojnach stawiano. Powiedziałam, że po piwie, to każdy łuk pewnie się zaraz wyprostuje, ale temat się nie rozwinął, bo miły pokojowy w nastrojach jest.
Z powrotem musiałam już raz po raz z laską wędrować. Tęcza prowadziła nas aż do domu. Garnca złota nie wskazała. To znaczy wskazywała, ale jakoś nikt już nie miał ochoty do tego garnca iść.
Wróciliśmy na nasze 'ciepłe' osiedle schowane daleko od szosy i hałasu. I to jest chyba ten skarb.
Nadrzędny - Autor lidian Dodany 2013-09-28 08:18

> Tym 'dzień dobry' zmienili jednak opinię o sobie. Pomyślałam, że szemrani jacyś dzień dobry by nie powiedzieli.<


Moja sąsiadka szła z wnuczkiem po schodach (w bloku) mijał ich młodzieniec. Uśmiechnął się , powiedział dzień dobry, pogłaskał wnuczka po głowie i porwał sąsiadce torebkę. To tak na marginesie o "szemranych". 
Nadrzędny - Autor w-zetka Dodany 2013-09-28 10:51
Co za zaraza jakaś. Jak jestem łagodna, tak bym takiemu z buta przydzwoniła, żeby z tych schodów spadł. Bo żadnej taryfy ulgowej i tłumaczeń dla takich padalców. Niestety już dawno rozeszła się wieść, że podobno seniorzy całe rentki noszą przy sobie.
Nadrzędny Autor lidian Dodany 2013-09-28 10:54
Ona go goniła, bo to jeszcze taka "chodliwa" kobitka, ale wiadomo, że z młodym nie ma szans. Straciła nawet klucz do mieszkania.
Nadrzędny - Autor WaldusNieKiepski Dodany 2013-11-05 21:21
Może już to wiecie. Kolej zmienia barwy.  Zauważyłem dopiero teraz przy kolejowej przygodzie. Nie będzie relacji bo to była podróż do grobów bliskich.
Zauważgyłem że dawne tablice z nazwami miejscowości są dzisiaj niebieskie a literki białe. Kiedyś tło było białe a literki czarne ;-)
Poprzedni wątek Następny wątek Wyżej Wątek ogólne / Kawiarenka / Kącik włóczykija. (45991 - wyświetleń)
1 2 3 4 Poprzednia strona Następna strona  

Powered by mwForum 2.16.0 © 1999-2008 Markus Wichitill